Przejdź do treści

Hakerzy wykorzystali popularnego chatbota do ataku na 1,8 miliona aplikacji. Szukają haseł

15/09/2026 08:29 - AKTUALIZACJA 15/09/2026 08:30
Sztuczna inteligencja pomaga hakerom
źródło: depositphotos.com

Sztuczna inteligencja coraz częściej trafia w ręce cyberprzestępców, a najnowszy przypadek pokazuje, jak szybko może zmienić skalę ataku. Hakerzy wykorzystali Claude’a, model AI firmy Anthropic, do automatyzacji działań, które wcześniej wymagałyby ogromnej ilości czasu i pracy. W jednym z przypadków przeanalizowano aż 1,8 miliona aplikacji na Androida, szukając w ich kodzie danych umożliwiających dostęp do kolejnych systemów.

Sztuczna inteligencja pomaga hakerom
źródło: depositphotos.com

Hakerzy wykorzystali Claude’a do przeszukania 1,8 miliona aplikacji

Firma Anthropic ujawniła informacje o kilku przypadkach wykorzystania modelu Claude przez cyberprzestępców oraz grupy powiązane z działalnością państwową. Do opisanych incydentów dochodziło między grudniem 2025 roku a sierpniem 2026 roku. Jedna z najbardziej niepokojących operacji była związana z osobą powiązaną z grupą ShinyHunters. Haker stworzył rozbudowaną infrastrukturę wykorzystującą serwery w chmurze, a następnie z pomocą sztucznej inteligencji zautomatyzował kolejne etapy ataku.

System pobrał około 1,8 miliona plików APK, czyli pakietów instalacyjnych aplikacji na Androida, pochodzących z różnych źródeł. Następnie aplikacje były dekompilowane i automatycznie analizowane przy użyciu narzędzia TruffleHog.

Celem było znalezienie tak zwanych sekretów zapisanych bezpośrednio w kodzie. Mogły to być między innymi klucze API, tokeny dostępowe, hasła czy klucze prywatne. Jeżeli takie dane pozostają aktywne, mogą pozwolić atakującym na uzyskanie dostępu do kolejnych usług i systemów.
Przeczytaj także: Unijny portal już działa. Pokazuje, czy twój smartfon będzie można naprawić

Skradzione dane uwierzytelniające były następnie przesyłane w czasie rzeczywistym za pośrednictwem komunikatora Telegram. Według Anthropic człowiek nie musiał ręcznie wykonywać większości czynności. Wystarczyło określić cel, a AI analizowała środowisko, tworzyła i modyfikowała skrypty oraz reagowała na pojawiające się problemy.

To właśnie taki sposób wykorzystania sztucznej inteligencji Anthropic określa mianem „vibe hackingu”. Człowiek wyznacza ogólny kierunek działania, natomiast model AI wykonuje znaczną część pracy technicznej.

AI przyspiesza cyberataki. Hakerom wystarczyły godziny

Opisany przypadek nie jest jedynym dowodem na to, że sztuczna inteligencja może znacząco przyspieszyć cyberataki. Według informacji przedstawionych przez Anthropic jeden z atakujących potrzebował około 34 godzin, aby zdobyć dane uwierzytelniające związane z ponad 40 sieciami korporacyjnymi Microsoft. W innych operacjach przejęcie pełnej kontroli administracyjnej nad systemem miało nastąpić w czasie krótszym niż trzy godziny od pierwszego włamania. Duża część pracy była wykonywana przez agentów AI.

To istotna zmiana w sposobie prowadzenia cyberataków. Tradycyjnie wiele etapów wymagało od przestępców specjalistycznej wiedzy, ręcznego analizowania danych i wielogodzinnej pracy. Model AI może natomiast wykonywać powtarzalne zadania na ogromną skalę i szybko reagować na zmieniające się warunki.

Technologię wykorzystywały również grupy powiązane z działalnością państwową. Rosyjska grupa szpiegowska Midnight Blizzard miała używać Claude’a przy tworzeniu i modyfikowaniu złośliwego oprogramowania. System miał automatycznie dostosowywać kod, gdy rozwiązania zabezpieczające zaczynały wykrywać jego działanie.

Z kolei chińskojęzyczna grupa określana jako GTG 10007 miała wykorzystywać AI podczas ataków na organizacje rządowe. W tym przypadku sztuczna inteligencja pomagała między innymi w poszukiwaniu nowych możliwości wykorzystania luk w zabezpieczeniach. Anthropic twierdzi, że po wykryciu opisanych przypadków zablokował konta powiązane z atakami i wzmocnił zabezpieczenia swoich modeli.

Dlaczego sekrety zapisane w kodzie są tak cenne?

Problem nie ogranicza się wyłącznie do aplikacji na Androida. Programiści często umieszczają w kodzie dane, które nie powinny się tam znajdować. Mogą to być klucze API, hasła, tokeny lub klucze prywatne. Jeżeli taki kod trafi w ręce cyberprzestępców, może stać się punktem wyjścia do znacznie poważniejszego ataku, tłumaczy CHIP.

Samo znalezienie sekretu nie musi jeszcze oznaczać przejęcia całej infrastruktury. Wszystko zależy od tego, do czego daje on dostęp i jakie uprawnienia zostały z nim powiązane. W najłagodniejszym przypadku może umożliwić dostęp do ograniczonej części danych. W najgorszym może otworzyć drogę do systemów produkcyjnych i informacji o dużej wartości.