Przejdź do treści

Trzęsienie u niemieckiego giganta. Przenosi miejsca pracy za granicę

Tagi:
08/03/2026 23:36 - AKTUALIZACJA 23/07/2026 17:20

BASF przenosi miejsca pracy za granicę. Decyzje wielkich koncernów coraz częściej pokazują, jak bardzo zmienia się globalny rynek pracy. Rosnące koszty energii, presja konkurencji oraz spadające zyski zmuszają firmy do szukania oszczędności tam, gdzie jeszcze kilka lat temu nikt by się ich nie spodziewał. Teraz podobna sytuacja dotyczy BASF, jednego z największych koncernów chemicznych na świecie. Informacja o możliwym przeniesieniu części stanowisk z Niemiec wywołała duże poruszenie wśród pracowników i związków zawodowych. Wielu z nich twierdzi, że to decyzja, która może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla zatrudnionych, ale także dla całego rynku pracy w kraju.

BASF będzie produkował akumulatory do samochodów elektrycznych

Największy europejski koncern chemiczny BASF przenosi miejsca pracy za granicę

Niemiecki gigant chemiczny BASF ogłosił plany przeniesienia części stanowisk z Niemiec do innych krajów. Firma argumentuje, że decyzja wynika z rosnących kosztów działalności oraz spadku przychodów. Według planów koncernu część stanowisk administracyjnych ma zostać przeniesiona poza Europę. Dotyczy to głównie działów finansowych oraz kadr, które mają zostać przeniesione do Indii. Z kolei zadania związane z logistyką i łańcuchem dostaw mają zostać skupione w Malezji. Firma nie podała jeszcze dokładnej liczby stanowisk, których dotkną zmiany, jednak już teraz wiadomo, że decyzja wywołała duże poruszenie wśród pracowników.

Pracownicy przypominają: „Już wiele poświęciliśmy”

Dla wielu zatrudnionych jest to szczególnie bolesna informacja. W 2005 roku pracownicy jednego z niemieckich oddziałów firmy zgodzili się na znaczące ustępstwa – w tym niższe wynagrodzenia oraz dłuższy czas pracy. Celem tych kompromisów było utrzymanie miejsc pracy w Niemczech i uniknięcie przeniesienia ich do innych krajów. Związki zawodowe podkreślają, że w zamian firma miała zagwarantować stabilność zatrudnienia w danym zakładzie.

Do dziś pracownicy zarabiają tam mniej niż przeciętni pracownicy branży chemicznej. Dlatego wielu z nich uważa, że obecne plany firmy są złamaniem wcześniejszych ustaleń, podaje KA Insider.

Protesty w Berlinie

Pierwsze protesty odbyły się już w dzielnicy Prenzlauer Berg w Berlinie, gdzie znajduje się jeden z dotkniętych zmianami oddziałów. W demonstracjach wziął udział także burmistrz Berlina Kai Wegner, który otwarcie wsparł protestujących pracowników. Podkreślił, że lokalny zespół wielokrotnie udowodnił swoją elastyczność i zaangażowanie w rozwój firmy. Polityk zaznaczył również, że zakład był dotąd rentowny, dlatego przenoszenie ważnych stanowisk za granicę budzi poważne wątpliwości. Przeczytaj także: Koniec złotej ery niemieckiej motoryzacji. Giganci uciekają z produkcją za granicę

Konflikt może się zaostrzyć

Związki zawodowe zapowiadają dalsze protesty i nie wykluczają ostrzejszych form sprzeciwu. Ich zdaniem pracownicy nie powinni ponosić konsekwencji globalnej strategii oszczędnościowej firmy. Na razie nie wiadomo, czy rozmowy między pracownikami a koncernem przyniosą kompromis. Jedno jest jednak pewne – decyzja o przenoszeniu miejsc pracy za granicę ponownie rozpaliła dyskusję o przyszłości niemieckiego przemysłu i rosnącej presji kosztowej w Europie.