
Tusk ostrzega przed zagrożeniem ze strony Rosji. Donald Tusk ostrzega przed kolejnymi miesiącami napięcia w Europie. Premier Polski mówi o nowych informacjach przekazanych mu przez amerykańskie służby i wskazuje na możliwe scenariusze, które mogą wykraczać daleko poza działania prowadzone obecnie na Ukrainie. Szczególne obawy dotyczą państw NATO znajdujących się na wschodniej flance. Padły też słowa o ryzyku, którego konsekwencje mogłyby być znacznie poważniejsze niż dotychczasowe incydenty.
Tusk otrzymał raport od szefa CIA. „Musimy być przygotowani”
Donald Tusk podczas spotkania premierów państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie zwrócił uwagę na informacje dotyczące sytuacji bezpieczeństwa w regionie. Jak relacjonował, w ostatnich godzinach otrzymał „dość dokładny raport” bezpośrednio od szefa amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej.
Polski premier nie ujawnił szczegółów dokumentu. Zaznaczył jednak, że przedstawione w nim scenariusze dotyczą nie tylko przebiegu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Według Tuska Polska i pozostałe państwa Europy powinny być przygotowane na różne warianty rozwoju sytuacji, również te związane ze wschodnią flanką Unii Europejskiej.
Tusk ostrzega przed zagrożeniem ze strony Rosji. „Realne ryzyko” dla państw NATO
W kolejnych wypowiedziach polski premier odniósł się bardziej konkretnie do potencjalnego zagrożenia. Powołując się na informacje wywiadowcze, mówił o możliwych rosyjskich działaniach wymierzonych w ukraińską gospodarkę, logistykę oraz infrastrukturę. Jednocześnie ostrzegł przed możliwością prowadzenia przez Rosję działań hybrydowych przeciwko państwom NATO znajdującym się na wschodniej flance.
Tusk wskazał na możliwość naruszenia terytorium Sojuszu przez rosyjskie drony lub pociski. „Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw, bądź kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń” – powiedział premier. To właśnie ten scenariusz jest jednym z powodów, dla których Warszawa zwraca szczególną uwagę na rozwój sytuacji przy wschodniej granicy NATO.
Kreml mógłby tłumaczyć incydent „wypadkiem”
Szczególnie interesujący jest scenariusz, na który zwrócił uwagę Donald Tusk. Według polskiego premiera Rosja mogłaby próbować przedstawiać ewentualne naruszenie terytorium NATO jako przypadkowe zdarzenie. Moskwa miałaby w takim przypadku przekonywać, że doszło do „wypadku”, a państwa Sojuszu nie powinny podejmować zdecydowanej reakcji.
Taki wariant — zdaniem Tuska — mógłby stawiać państwa NATO przed wyjątkowo trudnym dylematem. Z jednej strony każde naruszenie ich terytorium wymagałoby reakcji, z drugiej zaś Rosja mogłaby próbować przedstawiać zdarzenie jako niezamierzone.
Niepokojące incydenty przy polskiej granicy
Ostrzeżenia polskiego premiera pojawiają się w czasie kolejnych incydentów związanych z rosyjskimi atakami na Ukrainę. W ostatnich dniach doszło m.in. do uderzenia rosyjskiego drona w pobliżu połączenia kolejowego między Ukrainą a Polską. Chodzi o rejon Dorohuska i Jahodyna, przez który przebiega ważny szlak komunikacyjny.
Po kolejnym alarmie dronowym w pobliżu granicy z Ukrainą Polska poderwała również myśliwce F-16. Położenie Polski ma w tym kontekście szczególne znaczenie. Kraj graniczy zarówno z Rosją, jak i Białorusią, a jego terytorium odgrywa istotną rolę w transporcie zachodniej pomocy dla Ukrainy.
Tusk przewiduje kolejne ataki na Ukrainę
Premier Polski zwrócił również uwagę na sytuację samej Ukrainy. Według przedstawianego przez niego scenariusza należy spodziewać się dalszych, częstych i intensywnych rosyjskich ataków – podaje Bild. Ich celem mają być ukraińskie miasta, centra logistyczne oraz infrastruktura kolejowa. To właśnie połączenie dwóch elementów — dalszego osłabiania Ukrainy oraz możliwego zwiększania presji na państwa NATO — budzi w Warszawie szczególne obawy. Przeczytaj także: Putin ostrzega Europę. Jedno posunięcie może oznaczać „wojnę z Rosją”
Sikorski: Polska jest gotowa na rosyjski atak
Znacznie bardziej stanowczo wypowiedział się polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W kontekście hipotetycznego bezpośredniego ataku Rosji na Polskę wyraził przekonanie, że polskie siły zbrojne byłyby zdolne do skutecznej odpowiedzi. Sikorski stwierdził, że gdyby Rosja zaatakowała Polskę, a Warszawa „zdjęła rękawiczki”, jego zdaniem Rosja zostałaby szybko pokonana.
Wypowiedzi polskich polityków pokazują, że Warszawa coraz większą uwagę poświęca nie tylko sytuacji na froncie ukraińskim, lecz także możliwości przeniesienia skutków konfliktu na terytorium państw NATO. Na razie nie oznacza to, że taki scenariusz musi się wydarzyć. Tusk mówi jednak wprost o konieczności przygotowania się na różne warianty rozwoju sytuacji.
