Przejdź do treści

UE bierze się za sprzęty, które ma w domu prawie każdy. Nowe przepisy wchodzą w życie

10/06/2026 10:28 - AKTUALIZACJA 10/06/2026 10:28

UE zmienia przepisy od sierpnia – Już niedługo w całej Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe przepisy, które dotyczą przedmiotów używanych na co dzień w milionach domów. Zmiany mają ułatwić konsumentom dochodzenie swoich praw i ograniczyć problem, który od lat irytuje właścicieli sprzętów domowych. Nowe zasady obejmą zarówno producentów, jak i osoby kupujące urządzenia w sklepach. Dla wielu konsumentów może to oznaczać koniec pewnej uciążliwej praktyki.

UE zmienia przepisy od sierpnia. To dobra wiadomość dla konsumentów

W całej Unii Europejskiej wchodzą w życie przepisy, które mają zmienić sposób korzystania z urządzeń domowych, smartfonów i elektroniki. Chodzi o prawo do naprawy, dzięki któremu konsumenci mają łatwiej naprawiać zepsuty sprzęt zamiast od razu kupować nowy. Nowe regulacje mają ograniczyć ilość elektrośmieci, wzmocnić prawa kupujących i zmusić producentów do oferowania napraw na bardziej uczciwych zasadach. Dla milionów gospodarstw domowych może to oznaczać koniec sytuacji, w której drobna awaria sprawia, że naprawa przestaje się opłacać.
Nowe przepisy mają objąć sprzęty, które znajdują się w milionach domów w całej Europie. Na liście są m.in. pralki, suszarki, pralko-suszarki, zmywarki, lodówki, odkurzacze, drukarki, telefony komórkowe, tablety, telefony bezprzewodowe, hulajnogi elektryczne i rowery elektryczne. Regulacje dotyczą także wybranych urządzeń technicznych, takich jak spawarki, serwery i produkty do przechowywania danych.

Jak podaje Chip.de, najważniejsza zmiana polega na tym, że producenci określonych urządzeń mają być zobowiązani do ich naprawy przez cały okres typowego użytkowania produktu. Naprawa ma być oferowana za uczciwą i rozsądną cenę, niezależnie od tego, czy gwarancja na dany sprzęt już wygasła. W praktyce oznacza to, że konsument nie powinien być zmuszany do zakupu nowego urządzenia tylko dlatego, że naprawa starego została sztucznie utrudniona albo wyceniona zbyt wysoko.

Nowe prawo ma także wymusić zmianę w samym projektowaniu sprzętów. Urządzenia powinny być konstruowane tak, aby ich naprawa była realnie możliwa. Problemem mają przestać być m.in. niewymienne baterie, części zamontowane w sposób uniemożliwiający dostęp serwisowi czy oprogramowanie blokujące naprawę poza autoryzowanym punktem. Jeżeli producent będzie utrudniał naprawę w taki sposób, konsumenci będą mogli powołać się na swoje prawa.

Zmiany mają znaczenie także w okresie ustawowej rękojmi. Jeżeli konsument zamiast wymiany wadliwego produktu na nowy wybierze bezpłatną naprawę, okres odpowiedzialności sprzedawcy ma zostać wydłużony z dwóch do trzech lat. To rozwiązanie ma zachęcać do naprawiania urządzeń, a nie do automatycznej wymiany sprzętu przy każdej poważniejszej usterce.

Dobrym przykładem jest pralka. Zakłada się, że takie urządzenie powinno działać bez większych problemów przez około dziesięć lat. Jeśli po kilku latach użytkowania przestanie działać jeden z programów, właściciel będzie mógł zwrócić się do producenta o naprawę. Jeśli natomiast zdecyduje się skorzystać z niezależnego serwisu, producent będzie musiał udostępnić potrzebne części zamienne w rozsądnej cenie.

To szczególnie ważne, bo dziś wiele napraw okazuje się nieopłacalnych właśnie przez wysokie ceny części albo brak ich dostępności. W efekcie konsumenci często wyrzucają sprzęt, który technicznie mógłby jeszcze działać przez wiele lat. Unijne przepisy mają ograniczyć takie praktyki i sprawić, że naprawa stanie się realną alternatywą dla zakupu nowego urządzenia.

Istotna zmiana dotyczy również dostępności części zamiennych. W przypadku smartfonów wszystkie części danego modelu mają być dostępne jeszcze przez co najmniej siedem lat po zakończeniu jego produkcji. Dla pralek i suszarek obowiązek ten ma wynosić dziesięć lat od momentu zakończenia produkcji danego modelu.

Dzięki temu konsumenci mają zyskać większą pewność, że kupiony sprzęt nie stanie się bezużyteczny tylko dlatego, że po kilku latach nie można już znaleźć odpowiedniego elementu. To ważne zwłaszcza przy droższych urządzeniach, takich jak smartfony, pralki, zmywarki czy rowery elektryczne.

Przepisy nie określają jednej konkretnej ceny naprawy ani części zamiennych. Wskazują jednak, że koszty mają być ustalone tak, aby nie zniechęcały konsumentów do naprawiania urządzeń. Oznacza to, że producenci nie powinni żądać kwot, przy których zakup nowego sprzętu staje się bardziej opłacalny niż usunięcie usterki.

Nowe regulacje są częścią szerszej polityki Unii Europejskiej, której celem jest ograniczenie ilości elektrośmieci i wydłużenie życia produktów. Podobnym krokiem było wprowadzenie jednolitego złącza USB-C dla smartfonów i wielu innych urządzeń elektronicznych. Teraz UE idzie o krok dalej i chce, by sprzęty nie tylko łatwiej ładować, ale też łatwiej naprawiać.
Przeczytaj także: UE wprowadza nowe przepisy dla samochodów. Od lipca auta bez tych systemów nie wyjadą na drogi

Państwa członkowskie mają wdrożyć unijne przepisy do prawa krajowego do 31 lipca. Poszczególne rozwiązania nie wszędzie zaczną jednak obowiązywać dokładnie w tym samym czasie, ponieważ część zasad wymaga jeszcze dostosowania krajowych przepisów. Najważniejsze jest jednak to, że kierunek zmian został już wyznaczony: sprzęty mają być trwalsze, łatwiejsze do naprawy i mniej zależne od drogich decyzji producentów.

Dla konsumentów oznacza to większą ochronę, a dla producentów — nowe obowiązki. Firmy będą musiały liczyć się z tym, że sprzedaż urządzenia nie zakończy ich odpowiedzialności po upływie gwarancji. Jeśli sprzęt można naprawić, konsument ma mieć prawo domagać się takiego rozwiązania na rozsądnych warunkach.