
Zełenski odrzuca propozycję Niemiec. Propozycja Berlina miała być kompromisem między szybkim zbliżeniem Ukrainy do Unii Europejskiej a politycznymi ograniczeniami wewnątrz Wspólnoty. Jednak w Kijowie wywołała ona zdecydowany sprzeciw. Prezydent Wołodymyr Zełenski odrzucił pomysł „etapowego” członkostwa, podkreślając, że Ukraina nie zgodzi się na status pośredni ani rozwiązania, które mogłyby ograniczać jej prawa w UE. W tle narasta spór o tempo i kształt przyszłej integracji Ukrainy z Europą.

Berlin proponuje nowy status dla Ukrainy
Podczas rozmów dotyczących przyszłości relacji Unii Europejskiej z Ukrainą kanclerz Niemiec zaproponował stworzenie specjalnego statusu „stowarzyszonego członkostwa”. Taki model miałby umożliwić Ukrainie bliższą współpracę z UE jeszcze przed pełnym przystąpieniem do wspólnoty.
Według założeń ukraińscy przedstawiciele mogliby uczestniczyć w pracach unijnych instytucji, jednak głównie w roli obserwatorów. Najdalej idąca integracja dotyczyłaby kwestii bezpieczeństwa oraz współpracy wojskowej, w tym potencjalnych gwarancji wynikających z artykułu 42.7 Traktatu o UE.
Zełenski odrzuca propozycję Niemiec: „pełne i równe członkostwo”
Prezydent Wołodymyr Zełenski odrzucił propozycję, podkreślając, że Ukraina oczekuje pełnego i równego statusu w Unii Europejskiej. „Miejsce Ukrainy w Unii Europejskiej musi być pełne — pełne i równe” — napisał Zełenski, cytowany przez media międzynarodowe. W ocenie Kijowa model stowarzyszony oznaczałby brak realnego wpływu na decyzje UE i utrzymanie Ukrainy na marginesie wspólnoty mimo formalnego zbliżenia.
Kijów mówi o „pułapce”. Mogliby czekać w nieskończoność
W ukraińskich mediach i środowiskach politycznych coraz częściej słychać głosy, że propozycja ma głównie wymiar symboliczny. Problem zaczyna się już od samej nazwy. Ukraina podpisała przecież umowę stowarzyszeniową z UE już w 2014 roku, dlatego wielu polityków uważa, że kraj i tak funkcjonuje dziś jako swego rodzaju „partner stowarzyszony”.
Dziennikarze portalu „Jewropejska Prawda” podkreślają, że nowa formuła nie daje Ukrainie wyraźnych korzyści politycznych ani gospodarczych. Wręcz przeciwnie, może stworzyć wygodny pretekst dla części państw UE, by odwlekać rozmowy o pełnym członkostwie.
Kolejnym problemem jest kwestia relacji Ukrainy z Moldova. Dotychczas oba kraje były politycznie łączone w procesie integracji europejskiej. Tymczasem nowy status miałby dotyczyć wyłącznie Ukrainy. W Kijowie rośnie więc obawa, że wojna sprawi, iż Ukraina utknie na lata w specjalnym „korytarzu oczekiwania”, podczas gdy Mołdawia mogłaby szybciej uzyskać pełne członkostwo w Unii Europejskiej.
Europa zyskałaby więcej niż Ukraina?
W Kijowie pojawia się także argument dotyczący bezpieczeństwa. Ukraińska armia, posiadająca ogromne doświadczenie bojowe zdobyte podczas wojny z Rosją, jest dziś postrzegana jako jeden z kluczowych filarów bezpieczeństwa Europy.
Zdaniem części ukraińskich ekspertów proponowany model oznaczałby sytuację, w której Europa korzystałaby z potencjału militarnego Ukrainy, ale sama Ukraina nie otrzymałaby pełnych praw wynikających z członkostwa w UE. Dotyczy to między innymi dostępu do mechanizmów finansowych czy wpływu na strategiczne decyzje wspólnoty. Przeczytaj także: Młodzi Ukraińcy masowo uciekają do Niemiec. Merz: Powinni wracać do kraju
Problemem mogłyby być także przepisy UE
Eksperci zwracają uwagę, że obecnie w prawie unijnym nie istnieje status „stowarzyszonego członka UE”. Wprowadzenie takiego rozwiązania wymagałoby zmian w traktatach unijnych oraz zgody wszystkich 27 państw członkowskich – podaje Berliner Morgenpost.
A to oznaczałoby długie negocjacje polityczne i bardzo trudny proces legislacyjny. Dlatego nawet zwolennicy pomysłu przyznają, że realizacja projektu w najbliższych latach wydaje się mało prawdopodobna.
Ukraina mimo wszystko dostrzega jeden plus
Mimo krytycznych opinii w Kijowie podkreśla się, że sama dyskusja o nowych formach integracji jest ważnym sygnałem politycznym. Jeszcze rok temu wiele państw UE odrzucało wszelkie „hybrydowe” modele współpracy z Ukrainą. Dziś coraz częściej mówi się już nie o tym, czy Ukraina powinna wejść do UE, ale w jaki sposób i w jakim tempie miałoby się to odbyć.
