
Władze Niemiec apelują o przygotowanie zapasów. Niemcy od lat uchodzą za kraj dobrze przygotowany na różnego rodzaju zagrożenia. Tymczasem najnowsze dane pokazują obraz, który może zaskakiwać. W przypadku poważniejszego kryzysu wiele gospodarstw domowych mogłoby mieć problem z przetrwaniem nawet kilku dni bez normalnego dostępu do sklepów i podstawowych usług. Eksperci przypominają, że odpowiednie przygotowanie nie musi oznaczać życia w ciągłym strachu. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie się na sytuacje, które mogą pojawić się nagle i całkowicie zmienić codzienne funkcjonowanie.

Władze Niemiec apelują o przygotowanie zapasów
Choć Niemcy są postrzegane jako bezpieczny i dobrze zorganizowany kraj, w ostatnich latach coraz częściej mówi się o konieczności przygotowania społeczeństwa na sytuacje kryzysowe. Nie chodzi wyłącznie o wyjątkowo poważne katastrofy. Problemy mogą pojawić się również w wyniku gwałtownych zjawisk pogodowych, powodzi, awarii infrastruktury czy zakłóceń w dostawach. W określonych sytuacjach mieszkańcy mogą zostać czasowo odcięci od sklepów, transportu lub podstawowych usług. Do tego dochodzą cyberataki oraz tzw. zagrożenia hybrydowe. Ich skutkiem może być między innymi czasowe zakłócenie działania elementów infrastruktury krytycznej.
Niemiecki Federalny Urząd Ochrony Ludności i Pomocy w Katastrofach (BBK) od dawna zachęca mieszkańców do przygotowania domowego zapasu na wypadek sytuacji kryzysowej. Zalecany okres to nawet 10 dni. Taki zapas ma pozwolić gospodarstwu domowemu funkcjonować przez pewien czas bez konieczności natychmiastowego udawania się do sklepu.
Powód jest prosty. Podczas dużej katastrofy służby ratunkowe muszą przede wszystkim pomagać osobom znajdującym się w bezpośrednim zagrożeniu życia. Ludzie, którzy są w stanie przez kilka dni samodzielnie zadbać o podstawowe potrzeby, odciążają w ten sposób system ratunkowy.
Ponad połowa mieszkańców nie ma odpowiednich zapasów
Problem polega jednak na tym, że zalecenia władz nie przekładają się na rzeczywiste przygotowanie wszystkich gospodarstw domowych. Według przywoływanych w raporcie danych BBK około 53 proc. mieszkańców nie posiada w domu specjalnie przygotowanych zapasów awaryjnych.
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane dotyczące pełnego przygotowania na kilkudniowy kryzys. Z niektórych badań wynika, że odpowiednio zabezpieczone jest zaledwie około jedno na pięć gospodarstw domowych. Oznacza to, że w przypadku poważniejszych zakłóceń ogromna liczba osób mogłaby bardzo szybko znaleźć się w trudnej sytuacji.
Woda to dopiero początek
Jednym z największych wyzwań jest odpowiednie zabezpieczenie wody pitnej. BBK zaleca przygotowanie 20 litrów wody na osobę. W przypadku czteroosobowej rodziny oznacza to aż 80 litrów. Do tego dochodzą trwałe produkty spożywcze, środki higieniczne oraz podstawowe wyposażenie pozwalające przygotować posiłek w przypadku problemów z dostawą energii.
Dla mieszkańców niewielkich mieszkań może być to poważnym wyzwaniem. Nie każdy ma piwnicę, spiżarnię czy dodatkowe pomieszczenie, w którym można przechowywać dziesiątki litrów wody i większą ilość żywności.
Dla części rodzin problemem są pieniądze
Nie chodzi jednak wyłącznie o brak miejsca. Przygotowanie zapasów dla całej rodziny oznacza również dodatkowe wydatki. Według danych przywołanych w materiale zakup trwałej żywności i pozostałego wyposażenia na około 10 dni może kosztować rodzinę kilkaset euro. Dla gospodarstw domowych zmagających się z ubóstwem lub ryzykiem ubóstwa taki jednorazowy wydatek może być zwyczajnie zbyt wysoki.
W Niemczech problem dotyczy milionów osób – podaje KA Insider. Dlatego dla części mieszkańców stworzenie pełnego zapasu awaryjnego nie jest kwestią braku chęci, lecz realnych możliwości finansowych i mieszkaniowych.
Niemcy oczekują pomocy przede wszystkim od państwa
Badania pokazują również ciekawą postawę społeczeństwa. Znaczna część mieszkańców uważa, że w sytuacji kryzysowej to przede wszystkim państwo powinno zapewnić odpowiednią ochronę i pomoc. Według badań BBK aż 61 proc. Niemców wskazuje państwo jako głównego odpowiedzialnego za łagodzenie skutków kryzysów.
Jednocześnie służby przypominają, że nawet najlepiej przygotowane państwo może mieć ograniczone możliwości działania, jeśli jednocześnie wystąpi rozległa katastrofa, awaria infrastruktury lub poważne zakłócenia dostaw. Dlatego coraz większy nacisk kładzie się na indywidualną odporność gospodarstw domowych. Przeczytaj także: Niemcy apelują do mieszkańców: „Gromadźcie zapasy. Powinny wystarczyć na 10 dni”
Nie chodzi o przygotowanie na „koniec świata”
Eksperci podkreślają, że posiadanie zapasów awaryjnych nie oznacza oczekiwania na katastrofę. Znacznie bardziej prawdopodobne są sytuacje o lokalnym charakterze: ekstremalne zjawiska pogodowe, powódź, dłuższa awaria prądu, problemy z transportem czy czasowe zamknięcie sklepów.
W takich przypadkach nawet stosunkowo niewielki zapas wody, żywności i podstawowych artykułów może znacząco ułatwić funkcjonowanie. Niemcy stoją więc przed wyzwaniem nie tyle przygotowania społeczeństwa na jeden konkretny scenariusz, ile zwiększenia jego odporności na różnego rodzaju nieprzewidziane zdarzenia.
