
We Włoszech tłumy pożegnały zamordowaną Polkę – Setki osób wyszły na ulice Colleferro pod Rzymem, aby uczcić pamięć zamordowanej Polki. Joanna Szyszkowska zginęła 18 sierpnia we własnym domu. Miała 50 lat i była matką pięciorga dzieci. Jej śmierć głęboko poruszyła mieszkańców miasta. Najpierw tłumy uczestniczyły w pogrzebie Polki, a dzień później mieszkańcy przeszli ulicami ze świecami.

We wtorek 25 sierpnia, mieszkańcy Colleferro pożegnali Joannę podczas pogrzebu. Uroczystość odbyła się w miejskiej hali, w której zgromadziły się setki osób.
Ceremonii przewodniczył biskup diecezji Velletri-Segni Stefano Russo. W Colleferro obowiązywała tego dnia żałoba miejska. Koszty pogrzebu pokryło miasto, które po zabójstwie objęło również pomocą pięcioro dzieci Joanny.
W środę, 26 sierpnia, setki mieszkańców Colleferro wyszło na ulicę. Marsz zorganizowały władze Colleferro. Uczestnicy przeszli ulicami miasta w ciszy, niosąc zapalone świece. Jak informuje włoska RAI, przyszli nawet mieszkańcy, którzy nie znali osobiście. Chcieli okazać solidarność jej rodzinie i zaprotestować przeciwko przemocy wobec kobiet. Marsz poświęcono nie tylko zamordowanej Polce, lecz także wszystkim kobietom, które straciły życie w wyniku przemocy.
Joanna została zamordowana na oczach 9-letniego syna

Do tragedii doszło 18 sierpnia około godz. 15.30 w mieszkaniu rodziny przy via Cristoforo Colombo. Według dotychczasowych ustaleń Joanna została zaatakowana nożem przez 69-letniego męża Mohameda Habiba Rouissiego. Mężczyzna przyznał się do zabójstwa.
Atak rozegrał się na oczach 9-letniego syna małżeństwa. W mieszkaniu był również 20-letni syn, który próbował powstrzymać ojca, ale nie zdołał go zatrzymać. Po zadaniu żonie ciosów mężczyzna rzucił nóż na podłogę i wyszedł z domu.
Niedługo później do mieszkania wróciła starsza córka. Zastała 9-letniego brata w szoku i ciężko ranną matkę, która wciąż żyła. Według informacji Corriere della Sera natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy i, zgodnie z instrukcjami dyspozytora, rozpoczęła reanimację. Po przyjeździe karetki walkę o życie Joanny kontynuowali ratownicy i lekarz. Mimo ich wysiłków 50-letniej Polki nie udało się uratować. Zmarła na miejscu. Czytaj dalej poniżej
50-letnia Polka od lat mieszkała w Colleferro. Pracowała jako opiekunka, a ostatnio jako pracownica opieki zdrowotnej w miejscowej placówce Regina Pacis. Zostawiła pięcioro dzieci.
Prokuratura w Velletri prowadzi postępowanie w sprawie morderstwa. Śledczy próbują również ustalić, czy przed tragedią w rodzinie dochodziło do przemocy.
