
Znany niemiecki producent serów ogłosił upadłość – Zaczęło się od wykrycia listerii w jednej partii produktu. Wkrótce wycofano kilka rodzajów sera sprzedawanych w wielu niemieckich sklepach. Skala strat okazała się tak duża, że producent stracił znaczną część zapasów i przychodów. Teraz walczy o przetrwanie. Dziesiątki pracowników mogą stracić pracę.

Znany niemiecki producent serów ogłosił upadłość
Problemy dotyczą Dorfkäserei Geifertshofen, regionalnej serowarni z miejscowości Bühlerzell-Geifertshofen w Badenii-Wirtembergii. Na początku września w jednej partii sera Weinbauernkäse wykryto bakterie Listeria monocytogenes.
Ponieważ nie można było wykluczyć skażenia innych serów dojrzewających w tej samej piwnicy, producent zdecydował się na szeroko zakrojoną akcję wycofania produktów. Towar trafił wcześniej do sklepów, delikatesów, sklepów ekologicznych, masarni, gospodarstw rolnych i lokali gastronomicznych na terenie całych Niemiec.
Te sery zostały wycofane ze sprzedaży
Ostrzeżenie obejmuje następujące produkty:
- Weinbauernkäse (Bioland),
- Weinbauernkäse mittelalt (Bioland),
- Wengert (Demeter),
- Alter Wengert (Demeter),
- Geifertshofener Classico (Bioland),
- Schwäbischer Trollingerkäse (Bioland).
Wycofano wszystkie partie oznaczone numerem identyfikacyjnym DE BW 445 EG z datą minimalnej trwałości przypadającą najpóźniej na 30 października 2026 roku. Sery były dostępne zarówno w opakowaniach samoobsługowych, jak i sprzedawane na wagę.
Klienci nie powinni ich spożywać. Listerioza może wywoływać gorączkę, biegunkę, bóle mięśni i inne objawy przypominające grypę. Szczególne zagrożenie stanowi dla kobiet w ciąży, seniorów oraz osób z osłabionym układem odpornościowym. Objawy mogą pojawić się nawet po kilkunastu dniach. Osoby, które zjadły wycofany produkt i źle się czują, powinny skontaktować się z lekarzem.
Wycofanie serów doprowadziło firmę do kryzysu
Jak przekazała stacji SWR członkini zarządu Nadine Bühler, akcja wycofywania produktów spowodowała utratę znacznej części zapasów oraz gwałtowny spadek sprzedaży. Firma nie była już w stanie wypłacić wynagrodzeń około 30 pracownikom.
Serowarnia wystąpiła więc o wszczęcie postępowania upadłościowego w trybie samodzielnego zarządzania. Oznacza to, że dotychczasowy zarząd nadal kieruje przedsiębiorstwem i próbuje je uratować pod nadzorem sądu. Zakład jest jednak czynny, a produkcja stopniowo wznawiana.
Przeczytaj także: Po 157 latach nie dała już rady. Znana sieć piekarni ogłosiła upadłość
Firma nadal sprzedaje sery dojrzewające w pomieszczeniach, w których nie wykryto bakterii. Pracownicy muszą natomiast całkowicie opróżnić i dokładnie oczyścić dwie skażone piwnice dojrzewalnicze.
To już drugie postępowanie upadłościowe w historii firmy. W 2014 roku serowarnię udało się uratować poprzez przekształcenie jej w spółkę akcyjną. Obecnie ma około 770 akcjonariuszy, głównie mieszkańców regionu.
