
W Niemczech rozpoczął się proces Polki, której historia wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. W zamrażarce jej mieszkania odnaleziono zwłoki noworodka. Kobieta twierdzi, że dziecko zmarło tuż po porodzie w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Podczas rozprawy odczytano dramatyczne szczegóły, kobieta podczas przesłuchania zeznała, że nigdy nie chciała skrzywdzić swojego dziecka. Śledczy badają, czy jej wersja wydarzeń jest wiarygodna, czy też mamy do czynienia z tragiczną zbrodnią.

Zwłoki noworodka w zamrażarce: w Niemczech ruszył wstrząsający proces Polki. Odczytano jej zeznania
21 sierpnia przed sądem krajowym w Fuldzie (Hesja) rozpoczął się proces Polki oskarżonej o zabójstwo swojego nowonarodzonego dziecka. Kobieta miała ukryć ciało w zamrażarce. „Nigdy nie zabiłabym swojego dziecka” – powiedziała oskarżona. W sądzie odczytano jej zeznania, w których twierdzi, że do śmierci noworodka doprowadziły alkohol i nieszczęśliwy upadek tuż po porodzie.
Według oskarżonej matki to właśnie nieszczęśliwy wypadek, a nie zbrodnia, doprowadził do śmierci jej dziecka. Jak wynika z odczytanych zeznań 35-latki, podczas porodu była pod wpływem alkoholu i trzymając dziecko na rękach, miała się poślizgnąć, uderzyć o stół, a następnie upaść na podłogę, podają media w Niemczech. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom kobieta zrezygnowała w czwartek z osobistego składania zeznań przed sądem.
Oskarżona: „Nigdy nie zabiłabym swojego dziecka”
Kobieta twierdzi, że była sama, gdy 22 lipca 2024 roku dostała bóle porodowe i urodziła dziecko w piwnicy swojego domu w Heringen (powiat Hersfeld-Rotenburg). Po upadku miała zauważyć, że noworodek nie oddycha. – „Nigdy nie zabiłabym swojego dziecka” – powiedziała Polka według protokołu przesłuchania.
Zwłoki dziecka w zamrażarce
Oskarżona tłumaczyła, że nie chciała „wyrzucić ani spalić” ciała dziecka. – „Byłam w szoku i panice” – mówiła. „Jakiś czas później” włożyła ciało do zamrażarki. Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego po porodzie nie wezwała pomocy.
Partner twierdzi, że nic nie wiedział o ciąży
Jej ówczesny partner, a zarazem ojciec dziecka, miał nie wiedzieć o ciąży – jak twierdzi kobieta, z powodu jej nadwagi nie zauważył zmian, a ona sama mu nic nie powiedziała. W chwili porodu przebywał wraz z córkami pary w Polsce. Byli wówczas w separacji.
Makabryczne odkrycie w piwnicy
Zwłoki noworodka znalazło polskie małżeństwo z sąsiedztwa, które podczas dłuższej nieobecności oskarżonej i jej partnera opiekowało się domem w Heringen. 22 lutego kobieta towarzyszyła mężowi, który miał klucze, i sprawdzała pomieszczenia. Zdziwiło ją, że w piwnicy działała tylko zamrażarka, podczas gdy inne urządzenia były odłączone. Otworzyła ją i wśród paczek ze szpinakiem zobaczyła torbę. Po jej wyjęciu nastąpiło wstrząsające odkrycie: – „Zobaczyłam rękę, a mój mąż zobaczył stopę” – relacjonowała przed sądem.
Małżeństwo było w szoku i – jak zeznała kobieta – nie mogło uwierzyć w to, co znalazło. Jej mąż włożył torbę z powrotem do zamrażarki, a później zdecydowali się zawiadomić policję.
Czy oskarżona była w ciąży już wcześniej?
Świadek, która zna oskarżoną od około dziesięciu lat, zasugerowała w sądzie, że kobieta mogła być w ciąży już w 2021 roku. Wskazywała na słowa matki oskarżonej, zdjęcia zamieszczone na Facebooku oraz nagły spadek wagi sąsiadki w tamtym okresie.
Kobieta miała – według ustaleń śledczych – zadać dziecku śmiertelny cios w głowę „płaskim przedmiotem”, zaraz po porodzie. Niemowlę było w pełni rozwinięte i zdolne do życia, ale w wyniku ciężkich obrażeń – złamanej kości czaszki i krwotoku mózgowego – zmarło natychmiast.
Według prokuratury, przestępstwo miało miejsce w nieustalonym czasie między styczniem 2022 r. a kwietniem 2024 r., w mieszkaniu Moniki Z. w Bad Hersfeld lub w domu w Heringen, do którego kobieta się później przeprowadziła. Matka miała owinąć ciało w koc, włożyć je do torby i schować w zamrażarce. Przeczytaj więcej: Polka oskarżona o zabójstwo noworodka i ukrycie ciała córeczki w zamrażarce
