
60 produktów na czarną godzinę – ile kosztuje 10-dniowy zapas żywności? Pełne półki sklepowe, kuszące przekąski i ulubiona czekolada – wszystko to musi zostać odstawione na bok, gdy przychodzi czas na zakupy „na wypadek katastrofy”. Zamiast słodyczy w koszyku lądują konserwy, suchary i 20 litrów wody mineralnej. W Niemczech obchodzony jest właśnie Dzień Ochrony Ludności, a wraz z nim przypominana jest lista produktów, które mają zapewnić przetrwanie jednej osobie przez 10 dni w sytuacji kryzysowej. Sprawdzono, ile w 2025 roku kosztuje taki zestaw – wynik zaskakuje.

60 produktów na czarną godzinę. Zalecenia ministerstwa: co powinno znaleźć się w spiżarni
Niemieckie Federalne Ministerstwo Wyżywienia i Rolnictwa już od lat rekomenduje, by każdy obywatel posiadał awaryjny zapas żywności. Lista obejmuje produkty podzielone na siedem kategorii – od produktów zbożowych, przez konserwy mięsne i warzywne, po tłuszcze i napoje. Zakłada się, że dieta powinna dostarczyć 2200 kcal dziennie i zapewnić przeżycie w razie przerwy w dostawach prądu, wody czy problemów z zaopatrzeniem.
Na liście znajdują się m.in.:
- 3,3 kg produktów zbożowych i ziemniaków (makaron, ryż, chleb, płatki owsiane),
- ponad 2 kg warzyw i grzybów (głównie w puszkach, np. fasolka, kapusta kiszona, pieczarki),
- 1,3 kg owoców (głównie w słoikach i puszkach, ale także 710 g owoców świeżych),
- 20 litrów wody, kawa, herbata i sok z cytryny,
- produkty mleczne (mleko, twardy ser),
- konserwy mięsne lub alternatywy wegetariańskie (tofu, pasty),
- tłuszcze (masło, margaryna, olej).
Zakupy nie takie proste, jak się wydaje
Na papierze lista wygląda logicznie. W praktyce okazuje się, że zebranie wszystkiego to prawdziwe wyzwanie. Już na starcie odpadają świeże warzywa – zalecenia przewidują ich niewielką ilość. Dominują konserwy, susze i długoterminowe zapasy, które na co dzień rzadko trafiają do koszyka przeciętnego konsumenta.
Przeczytaj także: Dziesiątki czołgów na drogach w Niemczech, 600 km autostrady zablokowanych. Wielka operacja Bundeswehry
Do tego pojawia się problem wielkości opakowań. Ryż czy makaron sprzedawane są zwykle w paczkach po 500 g, co oznacza, że kupuje się więcej, niż przewiduje tabela. „Lepiej za dużo niż za mało” – to dewiza przy kompletowaniu zapasów na czarną godzinę.
W zapasach nie może zabraknąć wody. Dużo wody. Ministerstwo zaleca co najmniej dwa litry dziennie na osobę – nie tylko do picia, ale też do gotowania. To oznacza, że na dziesięć dni jedna osoba powinna mieć przygotowane aż 20 litrów wody.
Ile kosztują zapasy na wypadek wojny w 2025 roku?
Jak opisują dziennikarze portalu hna.de, którzy sami wybrali się na zakupy i skompletowali cały zestaw zgodnie z zaleceniami ministerstwa, po ponad pół godzinie wózek był wypełniony po brzegi. Znalazły się w nim m.in. płatki owsiane, fasola, konserwowe mięso, tuńczyk, suchary i woda – w sumie 60 produktów, które mają wystarczyć jednej osobie na dziesięć dni. Rachunek w kasie wyniósł 108,36 euro.
Sprawdż: Koniec z kupowaniem chleba w supermarkecie – ukryta prawda wyszła na jaw
Dla porównania – w 2016 roku, gdy redakcja przeprowadzała podobny eksperyment, koszyk kosztował około 70 euro. Oznacza to wzrost o prawie 40 euro w ciągu dziewięciu lat. Po przeliczeniu wychodzi, że utrzymanie jednej osoby w trybie awaryjnym to dziś ponad 10 euro dziennie.
Czy to naprawdę wystarczy?
Choć lista zapewnia odpowiednią ilość kalorii, trudno mówić o kulinarnych przyjemnościach. Konserwy ze szparagami czy Corned Beef rzadko goszczą na stołach Niemców, ale w sytuacji kryzysowej liczy się trwałość i wartość odżywcza.
Specjaliści podkreślają: nie chodzi o to, by żyć na konserwach na co dzień, ale by mieć pewność, że w razie awarii czy klęski żywiołowej nie zabraknie jedzenia i wody.
Dzień Ochrony Ludności przypomina, że warto być przygotowanym na najgorsze. W 2025 roku kompletowanie zapasu awaryjnego to już nie tylko kwestia logistyki, ale i finansów. 108 euro za 10 dni bezpieczeństwa to kwota, która może zaskoczyć wielu obywateli. Jednak – jak mówią eksperci – lepiej zapłacić dziś za konserwy i wodę, niż jutro zmierzyć się z pustymi półkami i brakiem dostępu do podstawowych produktów.
