
72-latka musi dorabiać do emerytury. Isolde Schleich z Monachium przez całe życie oszczędzała na spokojną starość. Myślała, że jej pieniądze są bezpieczne, że po latach ciężkiej pracy będzie mogła odpocząć i cieszyć się życiem. Teraz, w wieku 72 lat, zamiast emerytury w spokoju, codziennie stoi przy stoisku z owocami i warzywami, dorabiając do swojej skromnej emerytury. Wszystko przez jeden podpis sprzed niemal dwóch dekad – umowę, która miała zapewnić jej bezpieczeństwo. Kobieta wpłaciła dziesiątki tysięcy euro i wciąż nie może dostać swoich pieniędzy. Jej historia to przestroga dla wszystkich.

72-latka musi dorabiać do emerytury. W młodości złożyła pewien podpis
19 lat temu Isolde podpisała umowę, wierząc, że to tradycyjny sposób oszczędzania na starość. Nie wiedziała jednak, że tak naprawdę kupuje udziały w spółce DSS Vermögensverwaltung AG & Co. Premium KG, które były oparte na skomplikowanym konstrukcie powierniczym. Chociaż dokumenty zawierały wzmianki o ryzyku, nie zwróciła na nie uwagi. W efekcie, zamiast stabilnego zwrotu, jej pieniądze „zniknęły” w oczach inwestora.
Isolde wpłaciła łącznie około 40 tysięcy euro. W 2021 roku chciała zakończyć inwestycję i otrzymać środki – jednak DSS nie wywiązała się z wypłaty. Od ponad trzech lat kobieta próbuje odzyskać swoje oszczędności, lecz wciąż spotyka się z wymówkami, opóźnieniami i biurokratycznymi przeszkodami.
W międzyczasie Isolde nie mogła korzystać z pieniędzy, które tak skrupulatnie gromadziła. Po przejściu problemów zdrowotnych – w tym utraty wzroku w jednym oku – mogłaby spokojnie odpoczywać, ale zamiast tego nadal musi pracować przy stoisku z owocami i warzywami, żeby przeżyć. Jej miesięczna emerytura wynosi zaledwie około 700 euro, podczas gdy sama tylko czynsz pochłania 1100 euro. Bez dodatkowego źródła dochodu życie byłoby praktycznie niemożliwe. Przeczytaj także: Wyjechał z Niemiec, by spędzić emeryturę w raju. Fiskus przerwał jego spokojne życie
Kobieta wciąż liczy na zwrot jej pieniędzy
Szefowa stoiska, przy którym pracuje Isolde, stara się ją wspierać i nawiązała kontakt z prawniczką znajomej – podaje Merkur. Ta poradziła jednak, że sprawę powinna prowadzić specjalistyczna kancelaria – a takie usługi są bardzo kosztowne. Kobieta nie stać na prawnika, który mógłby realnie pomóc jej odzyskać pieniądze.
Isolde wciąż ma nadzieję, że nie jest sama. Liczy, że inni inwestorzy, którzy zostali poszkodowani przez DSS, zgłoszą się i połączą siły. Tylko w grupie mogliby podjąć realne działania prawne i zwiększyć szansę na odzyskanie swoich oszczędności.
