Przejdź do treści

Alarm w niemieckich gospodarstwach rolnych. Ministerstwo wydało pilne ostrzeżenie

Tagi:
05/09/2026 08:48 - AKTUALIZACJA 05/09/2026 08:48
Alarm u niemieckich hodowców bydła

W stadach bydła w Dolnej Saksonii wykryto nowy patogen wirusa. Na ten moment nie ma przeciwko niemu szczepionki, dlatego kluczowe znaczenie ma ochrona zwierząt przed owadami, które mogą przenosić zakażenie. Niepokój budzi również fakt, że wariant wykryty w Dolnej Saksonii różni się od szczepu, który wcześniej pojawił się w południowych Niemczech. Oznacza to, że mamy do czynienia z dwoma niezależnymi ogniskami. Ministerstwo Rolnictwa zaapelowało do hodowców i właścicieli zwierząt o zachowanie szczególnej czujności.

Alarm u niemieckich hodowców bydła

Wirus Shamonda w Dolnej Saksonii. Wykryto inną odmianę patogenu

Informację o nowych przypadkach wirusa Shamonda przekazało Ministerstwo Rolnictwa Dolnej Saksonii. Badania przeprowadzone przez Instytut Friedricha Loefflera (FLI) wykazały, że wirus obecny w tym regionie należy do wariantu SHAV-EU2. Jest on inny niż wariant SHAV-EU1, który wcześniej wykryto w południowej części Niemiec.

Pierwsze przypadki wirusa Shamonda u bydła w Niemczech stwierdzono na początku sierpnia 2026 roku w południowej części kraju. W kolejnych tygodniach informowano o następnych zakażeniach w innych regionach. W przypadku Dolnej Saksonii sytuacja wygląda jednak inaczej. Według przeprowadzonych analiz nie doszło do przeniesienia wariantu z południa kraju. Oba zdarzenia uznawane są obecnie za niezależne ogniska.

Na razie wirus nie znajduje się na liście chorób zwierząt objętych obowiązkiem zgłaszania lub zwalczania. Oznacza to, że w przypadku wykrycia zakażenia nie są obecnie przewidziane obowiązkowe działania administracyjne, takie jak nakaz likwidacji stada.
Przeczytaj także: Niemcy apelują do mieszkańców: „Gromadźcie zapasy. Powinny wystarczyć na 10 dni”

Patogen może zakażać przede wszystkim bydło, owce i kozy. U krów mlecznych infekcja może objawiać się między innymi gorączką, spadkiem produkcji mleka oraz biegunką. Objawy mogą mieć różne nasilenie, dlatego hodowcy powinni zwracać uwagę również na mniej charakterystyczne zmiany w zachowaniu i kondycji zwierząt.

Szczególne znaczenie ma sytuacja ciężarnych zwierząt. Wirus Shamonda jest blisko spokrewniony z wirusem Schmallenberga, dlatego istnieją obawy, że zakażenie w okresie ciąży może mieć negatywny wpływ na rozwój płodu. W przypadku pojawienia się poronień, martwych urodzeń lub zdeformowanych cieląt i jagniąt zalecane jest przeprowadzenie dokładnych badań. W takich sytuacjach hodowcy powinni skontaktować się z lekarzem weterynarii. Konieczne może być również pobranie próbek i przekazanie ich do odpowiednich laboratoriów.

Małe owady przenoszą wirusa. Szczepionki nadal nie ma

Za rozprzestrzenianie się wirusa Shamonda odpowiadają przede wszystkim kuczmany, czyli niewielkie owady żywiące się krwią. To właśnie podczas ich ukąszeń może dochodzić do przeniesienia patogenu pomiędzy zwierzętami. Warunki atmosferyczne mogą sprzyjać aktywności tych owadów. Wysokie temperatury i duża wilgotność powietrza tworzą warunki, w których gnitze mogą łatwiej się rozmnażać i przenosić wirusy.

Największym problemem pozostaje obecnie brak szczepionki. Ministerstwo zaleca więc przede wszystkim ograniczanie kontaktu zwierząt z owadami. W gospodarstwach można stosować dostępne środki ochrony przed owadami, a także zwiększać przepływ powietrza w oborach i pomieszczeniach dla zwierząt.

Hodowcy powinni również uważnie obserwować swoje stada. Pojawienie się gorączki, biegunki, spadku wydajności mlecznej lub problemów związanych z ciążą powinno skłonić do konsultacji z lekarzem weterynarii, informuje HNA.

Według obecnej wiedzy wirus Shamonda nie stanowi zagrożenia dla ludzi. Problem dotyczy przede wszystkim zwierząt gospodarskich, a szczególnie bydła, owiec i kóz.