
Angela Merkel krytykuje Unię Europejską: Była kanclerz Niemiec skrytykowała Brukselę za to, że — jej zdaniem — nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału dyplomatycznego wobec Rosji. Merkel podkreśliła, że wsparcie militarne dla Ukrainy jest potrzebne, ale Europa nie powinna zostawiać rozmów pokojowych wyłącznie Stanom Zjednoczonym. Jej słowa w podcaście WDR wywołały poruszenie, bo była kanclerz od lat pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnie ocenianych postaci w kontekście polityki wobec Putina.
Angela Merkel krytykuje Unię Europejską
„Wsparcie militarne, którego dotychczas udzieliliśmy, jest absolutnie słuszne” — przyznała była kanclerz Niemiec. Od razu dodała jednak: „Żałuję, że Europa nie wykorzystuje wystarczająco swojego potencjału dyplomatycznego”.
Merkel dobrze wie, o czym mówi. Po nielegalnej aneksji Krymu w 2014 roku negocjowała z Władimirem Putinem twarzą w twarz. Wspólnie z byłym prezydentem Francji François Hollande’em współprowadziła rozmowy, które doprowadziły do porozumień mińskich. Przez lata była też jedną z niewielu zachodnich liderek utrzymujących bezpośredni kanał kontaktu z Moskwą.
Właśnie dlatego jej nazwisko pojawiało się ostatnio w europejskich kręgach jako możliwej mediatorki w ewentualnych rozmowach pokojowych. Merkel odrzuciła jednak ten pomysł bez wahania. Przeczytaj również: Czy Angela Merkel pomoże zakończyć wojnę na Ukrainie? Dobrze zna Zełenskiego i Putina
Liczy się siła, nie doświadczenie
Odmowa byłej kanclerz nie wynika jednak ze skromności, lecz z politycznego realizmu. „Mogłam prowadzić takie negocjacje z prezydentem Putinem tylko dlatego, że miałam realną władzę polityczną, bo byłam szefową rządu” — wyjaśniła Merkel. „Do tego potrzebna jest właśnie taka siła”. Innymi słowy: były przywódca, nawet bardzo doświadczony, niewiele może osiągnąć przy stole negocjacyjnym z Kremlem, jeśli nie ma za sobą rzeczywistego mandatu i konkretnych narzędzi nacisku.
Tymczasem presja na Europę, by wyznaczyła specjalnego wysłannika do rozmów między Moskwą a Kijowem, rośnie z dnia na dzień. Nadal nie wiadomo jednak, kto miałby pełnić taką funkcję i z jakim mandatem. UE odrzuciła już kandydaturę byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera, uznawanego za polityka zbyt blisko związanego z Putinem i rosyjskimi koncernami państwowymi. Ten przykład pokazuje, jak trudno znaleźć wiarygodną osobę do misji, która już na starcie wydaje się niezwykle skomplikowana, zauważa news.de.
Merkel ujawniła również, że w październiku 2021 roku — zaledwie cztery miesiące przed pełnoskalową rosyjską inwazją na Ukrainę — sama proponowała stworzenie formatu rozmów dyplomatycznych między Unią Europejską a Rosją. Pomysł upadł, ponieważ państwa członkowskie nie były w stanie porozumieć się co do tego, jak należy rozmawiać z Moskwą.
„Trzeba pracować tak długo, aż osiągnie się wspólne stanowisko” — powiedziała Merkel. W obecnym kontekście te słowa brzmią niemal ironicznie, bo takiego wspólnego stanowiska w pełnym wymiarze Europa wciąż nie wypracowała.
Polityczne dziedzictwo Angeli Merkel pozostaje jednak mocno kontrowersyjne. Uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu, budowane przez lata jej rządów, jest dziś często wskazywane jako jedna ze słabości, które uczyniły Europę podatną na szantaż ze strony Moskwy.
Również porozumienia mińskie, przedstawiane wówczas jako sukces dyplomacji, nigdy naprawdę nie zatrzymały walk. Ostatecznie straciły znaczenie po rosyjskiej inwazji z lutego 2022 roku.
Mimo to, wobec braku innego europejskiego lidera z tak dużym doświadczeniem w bezpośrednich rozmowach z Kremlem, Europa znów spogląda w stronę Merkel. Ona jednak odpowiada jasno: to nie jej zadanie naprawiać to, czego obecni przywódcy nie potrafią lub nie chcą zrobić. Przeczytaj także: „Po prostu żałosne”. Byli generałowie atakują Merkel za politykę wobec Putina
