Przejdź do treści

Pół miliona elektryków sprawdzonych. Tak naprawdę wyglądają ich baterie po 150 tys. km

Tagi:
04/09/2026 06:00
baterie samochodów elektrycznych

Baterie samochodów elektrycznych starzeją się wolniej, niż mogłoby się wydawać. Najnowsza analiza ponad pół miliona testów pokazuje, że nawet po przejechaniu 150 tys. kilometrów wiele akumulatorów zachowuje prawie całą wartość swojej pierwotnej pojemności. Różnice między poszczególnymi modelami są jednak wyraźne. To ważna informacja dla osób rozważających zakup używanego samochodu elektrycznego. Sam przebieg nie mówi bowiem, w jakim stanie znajduje się bateria. Znacznie więcej może powiedzieć profesjonalny i niezależny test baterii samochodu elektrycznego.

baterie samochodów elektrycznych

Baterie samochodów elektrycznych tracą pojemność wolniej, niż sądzono

Raport przygotowany przez austriacką firmę Aviloo powstał na podstawie ponad 500 tys. testów baterii, przeprowadzonych w latach 2022 do 2026. Analizą objęto 20 popularnych modeli samochodów elektrycznych. Dane pochodzą z różnych części świata, między innymi z Europy, Ameryki Północnej i Południowej, Australii oraz Azji.

Badanie koncentruje się na parametrze określanym jako State of Health, czyli SoH. Jest to wskaźnik pokazujący, ile pierwotnej pojemności baterii pozostało w danym samochodzie. Jeżeli akumulator ma SoH na poziomie 90 procent, oznacza to, że jego dostępna pojemność jest mniej więcej o 10 procent niższa niż w nowym aucie.

Według danych z raportu średni SoH wszystkich analizowanych modeli po przejechaniu 50 tys. kilometrów wynosi niemal 95 procent. Przy przebiegu 150 tys. kilometrów średnia spada natomiast do około 91 procent.
Przeczytaj także: Niemcy wybrali 10 niezawodnych SUV-ów. Wszystkie kosztują mniej niż 10 000 euro

To wynik, który może zaskakiwać szczególnie osoby obawiające się wysokich kosztów wymiany baterii w używanym samochodzie elektrycznym. Większość producentów oferuje bowiem gwarancję na baterię, która obejmuje zwykle okres ośmiu lat lub przebieg około 160 tys. kilometrów. W tym czasie często gwarantowany jest poziom co najmniej 70 procent pierwotnej pojemności.

Dane zebrane przez Aviloo pokazują więc, że przeciętny rzeczywisty poziom zużycia baterii jest znacznie niższy niż granica, przy której producenci muszą jeszcze spełniać warunki gwarancji.

Trzeba jednak pamiętać, że raport został przygotowany przez firmę, która jednocześnie oferuje płatne testy baterii. Nie jest to zatem niezależne badanie naukowe. Z drugiej strony skala analizy jest bardzo duża, a ponad pół miliona przeprowadzonych testów daje interesujący obraz kondycji akumulatorów używanych samochodów elektrycznych.

Te samochody elektryczne mają najlepsze baterie

Różnice pomiędzy poszczególnymi modelami okazują się wyraźne. Wśród najlepiej wypadających samochodów znalazły się Mercedes EQA oraz BMW i4. Po przejechaniu 150 tys. kilometrów Mercedes EQA zachowuje według raportu około 94 procent pierwotnej pojemności baterii. Niewiele gorzej wypada BMW i4, którego wynik wynosi około 93,6 procent.

Bardzo dobrze radzi sobie również Hyundai Ioniq 5. Przy przebiegu 150 tys. kilometrów jego średni poziom SoH przekracza 92 procent. W przypadku popularnych modeli Tesli wyniki są nieco niższe. Tesla Model Y po 150 tys. kilometrów zachowuje około 90,3 procent pierwotnej pojemności. Volkswagen ID.4 osiąga około 90,6 procent, natomiast Tesla Model 3 około 89 procent.

Na drugim końcu zestawienia znalazł się Nissan Leaf ZE1. W jego przypadku po 150 tys. kilometrów pozostaje około 86 do 87 procent pierwotnej pojemności.

Jednym z powodów może być stosunkowo niewielka bateria tego modelu. Samochód z mniejszym akumulatorem musi być zazwyczaj częściej ładowany, co oznacza większą liczbę cykli ładowania. To z kolei może wpływać na szybsze zużywanie się ogniw.

Nie oznacza to jednak, że każdy Nissan Leaf z takim przebiegiem będzie miał baterię w podobnym stanie. I właśnie tutaj pojawia się jedna z najważniejszych informacji dla osób kupujących używane auto elektryczne,.

Sam przebieg nie mówi, w jakim stanie jest bateria

Nawet w obrębie tego samego modelu różnice pomiędzy poszczególnymi samochodami mogą być bardzo duże. Według raportu przy przebiegu 150 tys. kilometrów różnica w stanie baterii pomiędzy konkretnymi egzemplarzami może sięgać nawet 16 punktów procentowych, informuje chip.de. Oznacza to, że dwa samochody tego samego modelu, wyprodukowane w podobnym okresie i mające podobny przebieg, mogą mieć akumulatory znajdujące się w zupełnie innym stanie.

Na zużycie baterii wpływa bowiem znacznie więcej czynników niż liczba przejechanych kilometrów. Znaczenie ma między innymi sposób użytkowania samochodu, częstotliwość ładowania, temperatury, w jakich pracował akumulator, a także sposób przechowywania auta.

Dlatego przy zakupie używanego samochodu elektrycznego warto zwrócić uwagę nie tylko na licznik kilometrów, ale przede wszystkim na rzeczywisty stan baterii. Niezależny test może dostarczyć informacji, których nie da się wiarygodnie uzyskać wyłącznie na podstawie danych wyświetlanych przez samochód.

W codziennym użytkowaniu kierowcy mogą również stosować kilka prostych zasad, które pomagają ograniczyć zużycie akumulatora. Jeżeli producent konkretnego modelu nie zaleca inaczej, nie ma potrzeby regularnego ładowania baterii do 100 procent. Przy codziennej jeździe często wystarczające jest ustawienie limitu na poziomie 80 lub 90 procent. Pełne ładowanie ma największy sens wtedy, gdy kierowca rzeczywiście zamierza wykorzystać dodatkowy zasięg podczas dłuższej podróży. Ładowanie do 100 procent na zapas, bez potrzeby korzystania z pełnego zasięgu, nie daje baterii żadnej korzyści.

Szczególną ostrożność warto zachować również w przypadku ładowania dwukierunkowego. Jeżeli samochód ma być wykorzystywany między innymi do oddawania energii do domu lub sieci, przed zakupem warto sprawdzić u producenta albo sprzedawcy, jakie konsekwencje może to mieć dla baterii, jej gwarancji oraz pozostałej pojemności. Najlepiej uzyskać taką informację na piśmie.

Dla kupującego używany samochód elektryczny najważniejszy wniosek jest prosty. Akumulator z 80 procentami pierwotnej pojemności nie musi oznaczać złego zakupu. Kluczowe jest to, jak wygląda gwarancja na pozostałą pojemność, jaki jest rzeczywisty stan baterii oraz czy cena samochodu uwzględnia jej zużycie.

Dlatego przed podpisaniem umowy warto zapytać sprzedawcę, czy w cenie samochodu znajduje się niezależny test baterii. Dobrym rozwiązaniem jest również uzyskanie pisemnej informacji o warunkach gwarancji oraz wpływie ładowania dwukierunkowego na akumulator.