
Dla wielu mieszkańców Niemiec wizyta u fryzjera staje się coraz większym wydatkiem. W ostatnich latach ceny strzyżenia i zabiegów fryzjerskich wzrosły nawet o 30%, co sprawia, że klienci dwa razy zastanawiają się, zanim przekroczą próg salonu. Kobiety płacą średnio 54 euro za mycie, strzyżenie i stylizację włosów, natomiast mężczyźni około 33 euro. Nic dziwnego, że liczba klientów nieustannie maleje.

Ceny u fryzjera w Niemczech
Z danych Federalnego Instytutu Statystycznego wynika, że kobiety płacą dziś za usługi fryzjerskie o 28% więcej niż w 2020 roku, a mężczyźni i dzieci nawet o 31% więcej. Przyczyną tych podwyżek jest ogólna inflacja, wzrost kosztów pracy oraz ceny energii i materiałów. Holger Stein, dyrektor zarządzający Centralnego Stowarzyszenia Fryzjerów w Niemczech, podkreśla, że aż 60% kosztów salonu pochłaniają wynagrodzenia pracowników, a braki kadrowe tylko pogarszają sytuację.
Fryzjerzy nie kryją rozczarowania – wielu klientów unika tradycyjnych salonów przez wysokie ceny. Zwiększone obroty branży wynikają wyłącznie z podniesienia cen usług, a nie ze wzrostu liczby klientów. Szacunki przewidują, że w 2025 roku obroty fryzjerów będą niższe niż rok wcześniej, kiedy cała branża wypracowała 7,67 miliarda euro.
Przeczytaj także: Fryzjer powiedział koniec. Nowa zasada dla wszystkich klientów z nieumytymi włosami
Skutki pandemii i zmiana przyzwyczajeń
Pandemia była ogromnym ciosem dla fryzjerów. W czasie restrykcji salony fryzjerskie przez wiele miesięcy pozostawały zamknięte, a wielu klientów kupiło maszynki do strzyżenia w domu. Według danych NIQ, między 2019 a 2021 rokiem sprzedaż takich urządzeń wzrosła niemal o 40%. Część osób przywykła do samodzielnego strzyżenia i już nie wróciła do salonów, oszczędzając czas i pieniądze.
Obecnie 26% Niemców deklaruje, że w ogóle nie wydaje pieniędzy na strzyżenie, wynika z badania YouGov. Około 28% płaci od 15 do 29 euro, a tylko 14% wydaje na fryzjera ponad 50 euro. Różnice między płciami są wyraźne: kobiety płacą niemal dwa razy więcej niż mężczyźni.

Barbershopy zyskują, klasyczne salony tracą
Na sytuację branży wpływa również rosnąca konkurencja ze strony barbershopów. Oferują one szybkie i niedrogie usługi, głównie dla mężczyzn, choć coraz częściej również dla kobiet. „W wielu miastach tam, gdzie zamyka się klasyczny salon, natychmiast pojawia się barbershop” – wyjaśnia Mike Engels ze Stowarzyszenia Fryzjerów i Kosmetyczek NRW.
Przedstawiciele branży krytykują jednak bardzo niskie ceny, jakie proponują niektóre z tych miejsc. „Obserwujemy dumping cenowy oraz brak profesjonalnych kwalifikacji. Nie wszyscy barberzy mają wykształcenie na poziomie wykwalifikowanych fryzjerów” – ostrzega Holger Stein. Problemy z personelem i jakością usług mogą negatywnie wpływać na wizerunek całego sektora.
Branża w kryzysie, ale z oznakami nieśmiałego odbicia
Liczba salonów fryzjerskich w Niemczech spadła w 2024 roku do nieco ponad 80 000, z czego około 20% stanowią barbershopy. Jednocześnie liczba praktykantów drastycznie zmalała: z 23 540 w 2014 roku do 13 509 w 2023 roku. Po raz pierwszy od dekady w ubiegłym roku odnotowano jednak niewielki wzrost – coraz więcej mężczyzn wybiera ten zawód, stanowiąc już ponad jedną trzecią nowych praktykantów.
Zgodnie z informacjami ntv.de oraz agencji dpa, przyszłość branży zależy od poprawy ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju. Do tego czasu dla wielu fryzjerów każdy klient przekraczający próg salonu to powód do ulgi i nadzieja na przetrwanie zawodu.
