
Europa tonie w paczkach z Chin. Platformy Temu i Shein wdarły się na unijny rynek z siłą huraganu, oferując T-shirty za kilka euro, gadżety za grosze i promocje, których nie są w stanie przebić lokalne sklepy. Codziennie do krajów UE trafiają miliony mikroprzesyłek, które dzięki sprytnemu omijaniu obecnych przepisów celnych przychodzą praktycznie bez żadnych opłat. Na tym tanim szaleństwie wszyscy płacimy: europejskie firmy, środowisko i… nasze własne portfele. Ale wkrótce może się to zmienić — Unia planuje nałożyć nowe cła, a rewolucja ma wejść w życie już w 2028 roku.

Koniec tanich zakupów z Chin? Unia szykuje cła na Temu i Shein
W ciągu zaledwie kilku lat Temu stało się jedną z najpopularniejszych aplikacji zakupowych w Europie. Obie chińskie platformy wykorzystują to samo rozwiązanie: wysyłają każde zamówienie w osobnej, małej paczce, najczęściej o zadeklarowanej wartości poniżej 150 euro. Dzięki temu przesyłki trafiają do Europy bez cła i bez VAT-u, co pozwala im oferować ceny, z którymi żaden lokalny sklep nie ma szans konkurować.
Przeczytaj także: Nadchodzi nowy podatek w UE. Ta żywność będzie dużo droższa
Dla konsumentów to okazja, ale dla europejskiej gospodarki – potężny cios. Rodzime firmy muszą spełniać rygorystyczne normy, płacić podatki i stosować unijne regulacje, a chińskie platformy korzystają z luk, działając poza tym systemem.
Niskie ceny mają swoją ciemną stronę
Za ultraniskimi kosztami kryje się coś więcej niż tylko masowa produkcja:
- pracownicy w azjatyckich fabrykach mają często bardzo niskie pensje i długie godziny pracy,
- do Europy trafiają tony plastikowych, nietrwałych produktów, które szybko stają się śmieciem,
- miasta muszą płacić za rosnącą górę odpadów z taniego importu,
- lokalne sklepy — od rodzinnych butików po duże sieci — przegrywają z zalewem taniej konkurencji.
To nie jest tylko trend zakupowy. To globalna zmiana, która realnie wpływa na rynek pracy i środowisko.
Przeczytaj też: Kto stoi za Shein? Oto historia miliardera, którego nikt nie widział
Unia szykuje cła na Temu i Shein
Choć problem narasta od lat, dopiero teraz Unia Europejska planuje zdecydowane kroki. Według zapowiedzi, od 2028 roku ma zostać zniesiona obecna granica 150 euro zwalniająca paczki z Azji z opłat celnych, podaje bil.de. Oznacza to, że:
- każda przesyłka z Chin będzie objęta cłem lub dodatkową opłatą,
- planowane są także nowe, szybkie procedury odprawy, aby paczki nie zalegały na granicach,
- rozważane jest również wprowadzenie stałej opłaty manipulacyjnej dla mikroprzesyłek.
Jeśli te zmiany wejdą w życie, ceny na Temu i Shein mogą przestać być tak „magicznie niskie”, jak dziś. To może być koniec ich obecnego modelu opartego na masowej, taniej wysyłce do Europy.
Czy to zatrzyma zalew taniej chińszczyzny?
Eksperci przewidują, że rynek na pewno mocno się zmieni. Temu i Shein będą musiały podnieść ceny, a część asortymentu — po doliczeniu cła i podatku — przestanie być atrakcyjna dla europejskich klientów. Wielu analityków uważa, że nowe przepisy unijne to pierwszy realny krok w stronę wyrównania zasad gry między europejskimi firmami a chińskimi gigantami e-commerce.
Ale czy to wystarczy? Chińskie platformy są mistrzami adaptacji i na pewno nie oddadzą rynku bez walki. Jedno jest pewne: rok 2028 może być momentem przełomowym dla całej branży zakupów online w Europie.
