Przejdź do treści

Szokujące ćwiczenia wojskowe w USA: Rosja atakuje Mołdawię, giną cywile w Rumunii. Reakcja Amerykanów niepokoi sojuszników

Tagi:
05/09/2026 15:43 - AKTUALIZACJA 05/09/2026 15:43
Ćwiczenia wojskowe w USA symulowały atak Rosji na Mołdawię i śmierć cywilów w Rumunii. Reakcja Amerykanów zaniepokoiła sojuszników.

Ćwiczenia wojskowe przeprowadzone w USA opierały się na scenariuszu, który budzi w Rumunii poważny niepokój. Jest rok 2028. Wojna w Ukrainie nadal trwa, a Rosja atakuje Republikę Mołdawii, wywołując kolejny konflikt w Europie. W pewnym momencie sytuacja gwałtownie się zaostrza: rosyjski dron uderza w skład paliwa w Rumunii i zabija cywilów. Ponieważ Rumunia należy do NATO, incydent od razu stawia pod znakiem zapytania jedno z najważniejszych zobowiązań Sojuszu.
Uczestnicy ćwiczeń musieli odpowiedzieć na proste, ale niezwykle trudne pytanie: jak w takiej sytuacji zareagują Stany Zjednoczone?

Scenariusz, w którym wojna dociera do Rumunii

O ćwiczeniach napisał David Ignatius na łamach „The Washington Post”. W symulacji uczestniczyli urzędujący członkowie Kongresu Stanów Zjednoczonych, byli wojskowi i dyplomaci oraz przedstawiciele amerykańskich służb wywiadowczych. Ćwiczenia zorganizowano we współpracy z instytutem działającym przy Uniwersytecie Cornella oraz Fundacją Rockefellera.

Według przyjętego scenariusza w 2028 roku wojna w Ukrainie utknęła w krwawym impasie. Rosja próbuje wykorzystać podziały w Europie i atakuje Republikę Mołdawii. W trakcie eskalacji jeden z rosyjskich dronów uderza w skład paliwa na terenie Rumunii. W ataku giną cywile.

Reakcję USA uznano za „nieśmiałą”

David Ignatius uczestniczył w symulacji i otrzymał zgodę na opisanie jej przebiegu bez ujawniania tożsamości pozostałych uczestników. Jak relacjonuje, reakcja strony amerykańskiej była powolna i niezdecydowana. Jego zdaniem ćwiczenia pokazały, jak poważne problemy mogłyby pojawić się przy próbie uruchomienia mechanizmów zbiorowej obrony NATO.

„Reakcja w tej symulacji – podobnie jak, obawiam się, mogłoby być w rzeczywistości – była nieśmiała. Stanowiła milczące przyznanie, że zobowiązanie NATO do zbiorowej obrony, zapisane w artykule 5, jest niemal martwą literą” – pisze Ignatius.

Podczas ćwiczeń członkowie Kongresu zakładali, że amerykańskie społeczeństwo nie poprze zdecydowanej interwencji. „A bez przywództwa Stanów Zjednoczonych Europa byłaby podzielona i niezdolna do sprawnego działania” – relacjonuje dziennikarz.

„System bezpieczeństwa się rozpada”

Zdaniem Ignatiusa znaczenie ćwiczeń wykraczało daleko poza analizę hipotetycznego konfliktu. Dziennikarz uznał ich przebieg za „najwyraźniejszy dowód”, jaki dotychczas widział, że system zapewniający Stanom Zjednoczonym i Europie bezpieczeństwo przez 81 lat zaczął się rozpadać.

Skrytykował również politykę obecnej administracji w Waszyngtonie. „A najgorsze jest to, że prezydent Donald Trump należy do zespołu odpowiedzialnego za tę destrukcję” – napisał. To opinia Ignatiusa na temat amerykańskiej polityki, a nie bezpośredni wniosek wynikający z samej symulacji.

Dziennikarz ostrzega także przed nasileniem rosyjskich działań hybrydowych. „Ponura rzeczywistość jest taka, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie eskaluje i rozszerza się na państwa NATO” – stwierdza. Jego zdaniem rosyjskie operacje w Europie wychodzą z tak zwanej szarej strefy i stają się znacznie bardziej niebezpieczne.

Rumunia mierzy się z incydentami z udziałem dronów

Amerykański scenariusz jest hipotetyczny, ale nawiązuje do rzeczywistych incydentów w rumuńskiej przestrzeni powietrznej oraz w pobliżu granicy z Ukrainą. W 2026 roku Rumunia odnotowała kilka przypadków, w których drony naruszyły jej przestrzeń powietrzną lub pojawiły się w rejonie przygranicznym.

Do jednego z najpoważniejszych zdarzeń doszło w nocy z 28 na 29 maja. Dron wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną, a radary śledziły go aż do Gałacza na południowym wschodzie kraju. Maszyna rozbiła się na dachu bloku mieszkalnego, wywołując pożar.
Wojsko poderwało dwa samoloty F-16 z 86. Bazy Lotniczej w Fetești. Piloci otrzymali zgodę na zaatakowanie celów stanowiących zagrożenie.

Rumuńskie Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że radar wykrył drona po przekroczeniu granicy państwa. Piloci F-16 mogli otworzyć ogień, ale ostatecznie maszyny nie zestrzelono.

Incydent wydarzył się podczas rosyjskich ataków na cele w Ukrainie położone w pobliżu rumuńskiej granicy. Władze wysłały mieszkańcom okręgów Tulcza, Gałacz i Braiła ostrzeżenia za pośrednictwem systemu RO-Alert. W kolejnych tygodniach Rumunia odnotowywała następne wtargnięcia dronów w rejonie przygranicznym. W lipcu wojsko również podejmowało działania zmierzające do ich zestrzelenia.

Kolejne alarmy przy granicy

W sierpniu rumuńska obrona powietrzna ponownie znalazła się w stanie podwyższonej gotowości. 13 sierpnia radary wykryły pięć celów powietrznych w rejonie ukraińskiego Izmaiłu, niedaleko granicy. Jeden z dronów na krótko wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną. Wojsko wysłało dwa samoloty F-16, aby monitorowały sytuację.

16 sierpnia myśliwiec F-18 należący do hiszpańskiego kontyngentu stacjonującego w Rumunii zestrzelił drona, który naruszył przestrzeń powietrzną kraju. Według agencji Reutera rumuńskie władze uznały to za czwarty taki incydent w 2026 roku.
Przeczytaj także: Polskie wojsko wysyła obywatelom karty mobilizacyjne. Mogą je otrzymać także cywile

Scenariusz, który wystawia na próbę artykuł 5

Właśnie dlatego amerykańskie ćwiczenia wzbudziły tak duże zainteresowanie. Symulacja nie jest prognozą rosyjskiego ataku na Mołdawię ani Rumunię w 2028 roku. Nie oznacza również, że Stany Zjednoczone podjęły jakiekolwiek decyzje wojskowe. To gra wojenna, która miała sprawdzić, jak politycy i przedstawiciele służb zareagowaliby na hipotetyczną eskalację.

W centrum ćwiczeń znalazło się konkretne pytanie: co zrobi NATO, jeśli konflikt rozpoczęty poza jego granicami doprowadzi do śmierci ludzi na terytorium jednego z państw członkowskich?

Zdaniem Davida Ignatiusa odpowiedź uczestników symulacji była niewystarczająca. Dziennikarz uważa, że Stany Zjednoczone powinny dostrzec, jak szybko zmienia się sytuacja bezpieczeństwa w Europie. Powołując się na niepubliczną analizę przekazaną redakcji, ocenia, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy rosyjskie działania hybrydowe stały się bardziej śmiałe i niebezpieczne.