Przejdź do treści

Eksperci przebadali paluszki rybne. Produkt znanej marki okazał się najlepszy

10/03/2026 18:33 - AKTUALIZACJA 25/03/2026 13:58

Najlepsze paluszki rybne. Paluszki rybne od lat są jednym z ulubionych dań w wielu domach. Chrupiąca panierka, brak ości i szybkie przygotowanie sprawiają, że są szczególnie popularne wśród dzieci. Wydawałoby się, że wybór dobrego produktu jest prosty – w końcu to klasyk mrożonek. Jednak najnowsze badania Stiftung Warentest pokazują, że sytuacja jest bardziej złożona. Nie wszystkie produkty, nawet te z wyższej półki cenowej, spełniają wysokie standardy jakości. W laboratoriach wykryto obecność substancji, które mogą budzić wątpliwości zdrowotne, a część paluszków rybnych wypadła w testach znacznie gorzej, niż oczekiwano. Najlepszy okazał się produkt znanej marki.

Co tak naprawdę jemy w paluszkach rybnych?

Większość paluszków rybnych powstaje z ryby, którą znamy jako Alaska-Seelachs, choć nazwa może być myląca. To w rzeczywistości nie jest łosoś, lecz ryba z rodziny dorszowatych, bliżej spokrewniona z dorszem i mintajem. Nazwa handlowa upowszechniła się dawno temu, bo „łosoś” brzmi lepiej i lepiej się sprzedaje — mimo że z prawdziwym łososiem nie ma wiele wspólnego.

Warto też obalić popularny mit: paluszki rybne nie powstają z odpadów rybnych czy resztek. W testach i wypowiedziach producentów podkreśla się, że do produkcji używa się filetów mięsa z ryb, które są od razu obrabiane i zamrażane na statkach lub bezpośrednio po transporcie do fabryk.

Eksperci przebadali 19 produktów. Tylko dwa uzyskały ocenę „dobrą”

Stiftung Warentest, niemiecka organizacja zajmująca się niezależnymi testami konsumenckimi, przebadała 19 różnych produktów z paluszkami rybnymi. Wyniki okazały się zaskakujące — choć tylko dwa produkty otrzymały ocenę „dobry”, wiele pozostałych zostało ocenionych jedynie jako „dostateczne”. Kluczowym problemem nie były wady smakowe, lecz obecność potencjalnie szkodliwych substancji.

Najlepsze paluszki rybne według ekspertów

Zwycięzcą okazały się paluszki marki Frosta, składające się w 65% z mięsa Alaska-Seelachs. Produkt ten uzyskał ocenę 2,4 i posiada certyfikat MSC, który świadczy o pochodzeniu ryb ze zrównoważonego rybołówstwa. Cena za kilogram wynosi około 9,31 euro.

Eksperci podkreślają, że wysokiej jakości filet jest pozyskiwany z ryb świeżo złowionych, a na statkach od razu przygotowywany i mrożony w dużych blokach, zanim trafi do fabryk w Niemczech. Dzięki temu do produktu trafia mięso dobrej jakości, a nie odpady rybne. Przeczytaj także: Eksperci przebadali ketchupy z supermarketów. Polecają tylko jeden

Wiele produktów wypadło bardzo słabo

Wiele testowanych paluszków rybnych wypadło słabo. W laboratoriach wykryto obecność substancji takich jak 3-MCPD – podejrzewany o działanie rakotwórcze, oraz Mosh, czyli nasycone węglowodory mineralne, których długoterminowy wpływ na zdrowie nie jest jeszcze w pełni poznany. Choć żaden produkt nie stwarzał bezpośredniego, natychmiastowego zagrożenia, ich obecność spowodowała, że aż dziewięć produktów uzyskało ocenę jedynie „dostateczną”.