Przejdź do treści

Niemiecki gigant supermarketów na krawędzi. Nadchodzi prawdziwa fala zamknięć

19/10/2025 23:44 - AKTUALIZACJA 19/10/2025 23:54

Gigant supermarketów na krawędzi. Od kilku dni branżowe media donoszą o ogromnych problemach jednego z największych graczy na rynku spożywczym. Gigant, którego sklepy zna niemal każdy, znalazł się w dramatycznej sytuacji. Pracownicy z niepokojem obserwują ruchy zarządu, klienci zastanawiają się, czy ich ulubione sklepy przetrwają, a eksperci mówią wprost – nadchodzi coś, czego handel dawno nie widział. Z centrali wyciekły informacje o planowanych cięciach, reorganizacji i sprzedaży części placówek. Oficjalne komentarze są ostrożne, ale za kulisami panuje przekonanie, że sieć stoi na krawędzi i desperacko walczy o przetrwanie.

Gigant supermarketów na krawędzi

Według najnowszych ustaleń branżowych mediów chodzi o znaną sieć supermarketów Tegut z siedzibą w niemieckiej Fuldzie. Marka istnieje od dziesięcioleci i jest dobrze znana z oferowania ekologicznych oraz regionalnych produktów. Od 2013 roku należy do szwajcarskiej spółdzielni Migros Zürich, jednej z największych grup handlowych w Europie. Jednak za kulisami tej współpracy sytuacja w ostatnich latach stała się coraz bardziej napięta. Tegut od dłuższego czasu przynosi straty, a właściciele ze Szwajcarii oczekują natychmiastowych wyników.

Jeszcze niedawno mówiło się o zamknięciu około 35 sklepów w Niemczech. Teraz liczba ta wzrosła do blisko 50 – to niemal jedna szósta wszystkich placówek działających w Niemczech. Nie chodzi już tylko o punkty w południowych landach – likwidacje obejmą także regiony, w których Tegut działał od lat, w tym serce jego działalności: Rhein-Main. Dla wielu klientów to szok, bo sieć przez dekady kojarzyła się z lokalnością, zrównoważonym rozwojem i solidnością. Przeczytaj także: Pepco ogłosiło upadłość. Dziesiątki sklepów zostaną zamknięte, ruszają wyprzedaże

Twarde słowa szefa – „To ostatnia szansa!”

Ostatecznym dowodem na to, że sytuacja jest poważna, są słowa szefa Migros, Patrika Pörtiga, który jeszcze pod koniec 2024 roku przyznał w wywiadzie dla NZZ:

„Tegut ma teraz ostatnią szansę. W 2025 roku musi nastąpić wyraźna poprawa, a do końca 2026 roku firma musi przynosić zyski. Jeśli się to nie uda – przyszłości nie będzie.”

To brutalne ultimatum, które nie pozostawia miejsca na błędy. Migros inwestuje w restrukturyzację, ale jasno daje do zrozumienia, że cierpliwość się kończy. Już kilka sklepów zostało zamkniętych, a kolejne są wystawiane na sprzedaż.

Oficjalnie firma zapewnia, że to „naturalny proces dostosowania do warunków rynkowych”. Rzeczniczka Migros, Gabriela Ursprung, przekonuje, że „sanacja przynosi efekty”, a Tegut staje się „bardziej elastyczny i efektywny”. W praktyce jednak sytuacja wygląda znacznie gorzej. Pracownicy donoszą o niepewności, zmniejszonych budżetach i reorganizacji działów. W mediach społecznościowych pojawiają się głosy klientów, którzy z żalem żegnają zamykane sklepy.

Eksperci ostrzegają – to dopiero początek

Analitycy rynku handlowego nie mają wątpliwości: przypadek Tegut to tylko wierzchołek góry lodowej. Rosnące koszty energii, inflacja i silna konkurencja ze strony dyskontów takich jak Aldi czy Lidl sprawiają, że nawet marki z długoletnią tradycją muszą walczyć o przetrwanie. „To nie koniec, to dopiero początek większej fali upadków” – ostrzegają eksperci cytowani przez niemieckie media.

Klienci i pracownicy w szoku – strach o przyszłość

W regionach, gdzie likwidowane są sklepy, widać złość i rozczarowanie. Pracownicy mówią o „najtrudniejszym czasie w historii firmy”, a klienci wyrażają żal, że ich lokalne sklepy znikają z dnia na dzień. Dla wielu mieszkańców mniejszych miast Tegut był nie tylko sklepem, ale częścią codziennego życia.