
Kupno nowego samochodu dla wielu osób pozostaje jednym z największych wydatków w domowym budżecie. I choć w salonach kuszą nowoczesne systemy, komfort i „świeży” zapach nowego auta, to realna droga do własnych czterech kółek wygląda zupełnie inaczej w zależności od zawodu i poziomu zarobków. Z najnowszej analizy platformy leasingmarkt.de wynika, ile miesięcznych pensji trzeba odłożyć, by kupić popularne modele – od miejskich aut po klasę premium. Różnice są ogromne: dla jednych to kwestia kilku miesięcy pracy, dla innych nawet ponad dwóch lat oszczędzania.

Tańsze elektryki, ale wciąż poza zasięgiem
Latem 2026 roku na niemieckim rynku ma pojawić się elektryczny Volkswagen ID. Polo, zapowiadany jako jeden z najtańszych modeli elektrycznych tej marki. Cena startowa poniżej 25 tys. euro brzmi obiecująco, ale zestawienie leasingmarkt.de pokazuje, że nawet taki „tańszy” próg nadal bywa zaporowy dla osób o niskich i średnich dochodach.
Co ciekawe, w analizie podkreślono też, że spalinowy VW Golf jest o ok. 4400 euro droższy od elektrycznej alternatywy, a mimo to wciąż pozostaje jednym z najchętniej wybieranych aut do codziennej jazdy. Jedno jest pewne: w praktyce dla wielu pracowników zakup nowego auta oznacza długi okres wyrzeczeń – niezależnie od tego, czy chodzi o napęd elektryczny, czy klasyczny.
Ile pensji kosztuje nowe auto?
Z badania wynika, że sprzedawczyni zarabiająca średnio 1973 euro netto miesięcznie musiałaby odłożyć:
- ok. 6 pensji na Opla Corsę (22 900 euro),
- blisko 15 pensji na VW Golfa (29 400 euro),
- prawie 21 pensji na Teslę Model Y,
- aż 28 pensji na Audi A6 (55 500 euro).
Podobnie wypada to w zawodach opiekuńczych. Asystenci w opiece nad seniorami potrzebują ok. 14 miesięcznych wynagrodzeń na Golfa, a wychowawcy – nieco ponad 11.
Nauczyciele i lekarze w lepszej sytuacji
Nauczyciele, przy przeciętnej pensji netto 2651 euro, mogą „dogonić” Corsę po około 8,5 miesiąca pracy. Na Golfa odkładają 11 miesięcy, na Teslę ponad 15, a na Audi A6 – niemal 21 miesięcy.
Jeszcze korzystniej wygląda to u lekarzy specjalistów. Lekarz specjalista ogólny, zarabiający średnio 4218 euro netto, według analizy potrzebuje:
- ok. 5,5 miesiąca pracy na Corsę,
- ok. 7 miesięcy na Golfa,
- niespełna 10 miesięcy na Teslę,
- ok. 14 miesięcy na Audi A6.
- Przeczytaj też: Autostradą przez zamarznięte morze. Estonia otwiera lodową trasę dla kierowców
Politycy i prezesi: inna liga finansowa
Największe kontrasty widać na szczycie drabiny płac. Deputowany Bundestagu, z dochodem na poziomie ok. 5515 euro netto, mógłby kupić Opla Corsę po nieco ponad czterech miesiącach pracy. VW Golf jest w jego zasięgu miesiąc później, a Tesla – po około siedmiu miesiącach. Na Audi A6 wystarczy mniej niż rok.
Jeszcze bardziej spektakularnie wypadają prezesi spółek z indeksu DAX. W ich przypadku – jak zauważa analiza – zakup Golfa to równowartość zaledwie kilku dni pracy.
Przeczytaj też: Te samochody wybierają seniorzy. Jedna marka zdecydowanie dominuje
Przeczytaj też: Producenci usuwają to z nowych samochodów. Kierowcy na próżno szukają tego w wyposażeniu
Jak powstało badanie?
Jak podaje echo24.de, leasingmarkt.de przeanalizował 15 reprezentatywnych zawodów z różnych poziomów dochodów. W zestawieniu uwzględniono pełne wynagrodzenia netto, bez kosztów życia, tak aby porównanie było możliwie czytelne. Ceny samochodów oparto na oficjalnych cennikach producentów, a dane o zarobkach – na statystykach urzędowych.
Wniosek jest prosty: nawet jeśli rynek oferuje coraz więcej modeli i technologii (w tym tańsze elektryki), dla wielu osób nowe auto nadal pozostaje dobrem „premium” – takim, na które trzeba pracować długo i konsekwentnie.
