
Atak na irańską wyspę mógłby mieć globalne skutki: Rosnące napięcia na Bliskim Wschodzie sprawiają, że jedna decyzja może mieć globalne konsekwencje. W centrum uwagi znalazło się strategiczne miejsce związane z eksportem ropy naftowej. Eksperci ostrzegają, że ewentualny atak mógłby wywołać poważne wstrząsy na światowych rynkach energii. Dlatego część analityków uważa, że taki krok mógłby szybko zmienić sytuację nie tylko w regionie, ale także w światowej gospodarce.
Atak na irańską wyspę mógłby mieć globalne skutki
Utrata irańskiej wyspy naftowej Charg byłaby ogromnym ciosem dla gospodarki Iranu – ale konsekwencje mogłyby odczuć także inne państwa, w tym Chiny. Mimo trwających od kilkunastu dni intensywnych ataków USA i Izraela na Iran, ten strategiczny cel pozostaje na razie poza listą ataków.
Od początku konfliktu Stany Zjednoczone i Izrael prowadzą ciężkie naloty, które mają osłabić militarny potencjał Iranu. Analitycy wskazują, że jednym z celów wojny może być maksymalne osłabienie władzy w Teheranie. Mimo to jedno z najważniejszych miejsc dla irańskiej gospodarki – wyspa Charg w Zatoce Perskiej – wciąż nie zostało zaatakowane.
Kluczowy punkt eksportu ropy
Wyspa Charg jest sercem irańskiego eksportu ropy naftowej. Około 90 procent irańskiej ropy trafia właśnie tam, skąd surowiec jest ładowany na tankowce i transportowany dalej przez Cieśninę Ormuz. Zniszczenie infrastruktury na wyspie mogłoby poważnie sparaliżować gospodarkę Iranu.
Eksperci podkreślają jednak, że taki atak miałby znacznie szersze skutki. Największym odbiorcą irańskiej ropy są Chiny, do których trafia zdecydowana większość eksportu tego surowca. Dlatego uderzenie w wyspę mogłoby uderzyć nie tylko w Teheran, ale także w chińskie dostawy energii.
Przeczytaj również: Szokujące słowa Trumpa o Iranie. „Wolę to zrobić teraz niż czekać”
Konflikt uderza w światowy rynek ropy
Od początku wojny Iran odpowiada atakami rakietowymi i dronami w regionie Zatoki Perskiej. Część pocisków uderza w infrastrukturę naftową i gazową w krajach takich jak Arabia Saudyjska, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Dodatkowym problemem jest napięta sytuacja w Cieśninie Ormuz, jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. W ostatnich dniach w rejonie tym zaczęły gromadzić się dziesiątki statków handlowych, a część armatorów unika przepływania przez ten obszar z obawy przed atakami.
W rezultacie napięcia w regionie już teraz wpływają na wzrost cen ropy, gazu oraz paliw na całym świecie.
Iran nadal eksportuje ropę
Co ciekawe, mimo wojny Iran nie tylko utrzymał eksport ropy, ale nawet go zwiększył. Według analityków cytowanych przez „Wall Street Journal” na początku marca Iran eksportował średnio 2,1 mln baryłek ropy dziennie, czyli więcej niż przed wybuchem konfliktu.
Tankowce – w tym także chińskie statki – wciąż docierają do wyspy Charg, aby odbierać surowiec. To sprawia, że mimo trwających działań wojennych irański eksport ropy nadal funkcjonuje.
Dlaczego USA wciąż nie atakują wyspy
Eksperci przypominają, że podobny scenariusz rozważano już w przeszłości. W 1979 roku, podczas kryzysu związanego z przetrzymywaniem amerykańskich zakładników w Teheranie, administracja prezydenta Jimmy’ego Cartera rozważała zajęcie wyspy Charg. Ostatecznie uznano jednak, że taka operacja byłaby zbyt ryzykowna.
Dziś sytuacja jest równie skomplikowana. Atak na wyspę mógłby doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen ropy, a nawet do globalnego kryzysu energetycznego – zauważa T-Online.
