
Nowa fala oszustw uderza w emerytów. Niewinna wiadomość może skończyć się poważnymi problemami. Seniorzy i osoby pobierające emeryturę w Niemczech są obecnie celem kolejnej fali oszustw internetowych. Przestępcy podszywają się pod Deutsche Rentenversicherung i próbują nakłonić odbiorców do przekazania swoich danych. W wiadomościach pojawia się wiarygodnie brzmiący powód, presja czasu oraz link prowadzący do rzekomego portalu. Warto wiedzieć, na jakie szczegóły zwrócić uwagę, zanim będzie za późno.

Nowa fala oszustw uderza w emerytów
Deutsche Rentenversicherung Baden-Württemberg ostrzega przed nasilającą się falą wiadomości phishingowych. Oszuści masowo wykorzystują nazwę niemieckiego ubezpieczyciela emerytalnego, licząc na to, że odbiorca zaufa nadawcy i bez większego zastanowienia wykona polecenia zawarte w wiadomości.
Celem przestępców jest przede wszystkim zdobycie danych osobowych osób ubezpieczonych. Do oszustwa wykorzystywany jest konkretny pretekst, który ma sprawić, że wiadomość wygląda na oficjalną korespondencję urzędową.
Oszuści wymyślili nawet nieistniejące przepisy
Jednym z elementów tej metody jest powoływanie się na rzekome nowe przepisy lub ustawę dotyczącą osób ubezpieczonych. Problem w tym, że wskazywane w wiadomościach prawo w rzeczywistości nie istnieje. Odbiorca ma uwierzyć, że w związku z nowymi regulacjami powinien wejść na specjalnie przygotowaną stronę internetową i uzupełnić swoje dane. W rzeczywistości trafia jednak na stronę kontrolowaną przez oszustów. To właśnie tutaj pojawia się największe zagrożenie. Przekazane informacje mogą zostać później wykorzystane do kolejnych prób wyłudzenia lub innych oszustw.
Jest jedna zasada, którą warto zapamiętać
Deutsche Rentenversicherung przypomina o niezwykle ważnej regule: nie prosi swoich klientów o przekazywanie danych osobowych za pośrednictwem e-maila, SMS-a ani telefonu. Oficjalna korespondencja dotycząca takich spraw odbywa się przede wszystkim drogą pisemną, czyli za pośrednictwem poczty lub oficjalnego portalu klienta.
Istnieje jednak pewien wyjątek dotyczący kontaktu telefonicznego. Pracownik instytucji może zadzwonić do ubezpieczonego, jeżeli wcześniej sam złożył on wniosek, podał numer telefonu i zgodził się na kontakt w przypadku konieczności uzyskania dodatkowych informacji.
Te szczegóły mogą zdradzić fałszywą wiadomość
Nie każda podejrzana wiadomość musi wyglądać na pierwszy rzut oka jak oczywiste oszustwo. Dlatego warto zwracać uwagę na kilka charakterystycznych sygnałów.
Niepokój powinny wzbudzić między innymi:
- ogólna forma powitania, np. „Szanowny Kliencie” lub „Szanowny Użytkowniku”, zamiast imienia i nazwiska,
- błędy ortograficzne i językowe,
- brak niemieckich znaków diakrytycznych,
- prośba o kliknięcie w link,
- wezwanie do wypełnienia formularza,
- groźby konsekwencji w przypadku braku reakcji,
- informacja o rzekomym zablokowaniu konta lub dostępu do usług.
Im więcej takich elementów znajduje się w jednej wiadomości, tym większa szansa, że mamy do czynienia z phishingiem.
Najgorsze, co można zrobić? Kliknąć „dla pewności”
W przypadku podejrzanej wiadomości nie należy otwierać znajdujących się w niej linków ani załączników – podaje Ruhr24. Nawet jeśli treść wygląda na pilną i sugeruje, że brak reakcji może mieć konsekwencje. Oszuści właśnie na taką reakcję liczą. Wiadomość ma wywołać stres i skłonić odbiorcę do działania bez dokładnego sprawdzenia, kto faktycznie ją wysłał. Podejrzaną wiadomość najlepiej usunąć, a adres nadawcy zablokować. Przeczytaj także: Piękne zdjęcia, świetne opinie i.. fikcyjny hotel. Jeden szczegół zdradza oszustwo
Masz wątpliwości? Nie odpowiadaj na wiadomość
Jeżeli nie ma pewności, czy otrzymana wiadomość rzeczywiście pochodzi od Deutsche Rentenversicherung, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest bezpośredni kontakt z instytucją — ale nie poprzez dane kontaktowe znajdujące się w podejrzanym e-mailu. Deutsche Rentenversicherung udostępnia bezpłatną infolinię pod numerem 0800 1000 4800. W ten sposób można sprawdzić, czy dana wiadomość lub prośba rzeczywiście pochodzi od instytucji.
Najważniejsze jest jedno: nie odpowiadać na podejrzanego e-maila, nie klikać w jego linki i nie przekazywać za jego pośrednictwem żadnych danych osobowych.
