
Królicza dżuma zbiera żniwo w Niemczech: W Europie coraz częściej mówi się o chorobach odzwierzęcych, które mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale i dla ludzi. Jedną z nich jest hasenpest (tularemia) – rzadka, ale groźna infekcja bakteryjna. Choroba atakuje przede wszystkim zające i króliki, jednak w niektórych przypadkach może przenieść się na człowieka. Objawy przypominają zwykłą infekcję wirusową, dlatego początkowo łatwo je zbagatelizować. Eksperci ostrzegają jednak, że nieleczona tularemia może prowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych. W ostatnich miesiącach w Niemczech odnotowano coraz więcej przypadków zakażeń, a to budzi pytania o realne zagrożenie dla ludzi i zwierząt domowych.

Królicza dżuma zbiera żniwo w Niemczech
Według danych ministerstwa rolnictwa Hesji, w 2024 roku odnotowano siedem przypadków śmierci zajęcy zakażonych tularemią. W 2025 roku – tylko do początku sierpnia – było ich już 15. Najwięcej przypadków zgłoszono w powiatach Main-Kinzig, Gießen, Marburg-Biedenkopf oraz Limburg-Weilburg.
Przeczytaj także: Niemcy toną w kryzysie – największa gospodarka Europy potrzebuje miliardów na ratunek
Tularemię wywołują bakterie, które łatwo przenoszą się z zajęcy na ludzi (zoonoza). Pierwsze objawy u człowieka przypominają grypę – pojawia się gorączka, ból głowy i mięśni. Chorobę można leczyć antybiotykami, jednak nieleczona może prowadzić do poważnych powikłań.
W 2024 roku w całej Hesji zgłoszono cztery zachorowania u ludzi. Tyle samo przypadków odnotowano już do 10 sierpnia 2025 roku. Najczęściej zakażają się myśliwi oraz leśnicy, którzy mają bezpośredni kontakt z padłymi lub chorymi zwierzętami, podaje tag24.de.
Jak się chronić?
Ministerstwo apeluje do myśliwych, aby podczas patroszenia zwierząt używali jednorazowych rękawiczek, masek i okularów ochronnych. Spacerowiczom zaleca się unikanie kontaktu z dzikimi zajęcami, królikami i gryzoniami. Warto pamiętać, że tularemia jest niebezpieczna również dla psów i kotów.
Zwierzęta dotknięte tularemią są osłabione, wychudzone, chwieją się podczas chodzenia i tracą naturalny lęk przed człowiekiem. Takie zachowanie powinno być sygnałem ostrzegawczym, by nie podchodzić i nie dotykać zwierzęcia.
