
Żołnierze Bundeswehry na Ukrainie: Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zasugerował możliwość wysłania żołnierzy Bundeswehry na Ukrainę w ramach misji pokojowej. Słowa padły po zakończeniu szczytu w Waszyngtonie, podczas którego omawiano przyszłość wsparcia dla Kijowa. Merz podkreślił, że Niemcy mają szczególną odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ukrainy, ale decyzja w tej sprawie wymagałaby szerokiej debaty politycznej. Wypowiedź kanclerza wywołała falę komentarzy w Berlinie i może otworzyć nowy etap dyskusji o roli Niemiec w konflikcie za wschodnią granicą.

Żołnierze Bundeswehry na Ukrainie
Po szczycie w Waszyngtonie kanclerz Friedrich Merz (CDU) zasugerował możliwe wysłanie niemieckich żołnierzy w ramach misji pokojowej na Ukrainie, co wywołało szeroką debatę polityczną w kraju. Podkreślił, że zakres gwarancji bezpieczeństwa musi zostać omówiony w Europie, ze Stanami Zjednoczonymi oraz w ramach koalicji w Berlinie – „aż po kwestię, czy musimy podejmować decyzje wymagające mandatu”. Chodzi o to, że w takim przypadku Bundestag musiałby zdecydować o wysłaniu żołnierzy Bundeswehry na Ukrainę. Zdaniem Merza jest jeszcze za wcześnie, by udzielić ostatecznej odpowiedzi w tej sprawie.
Siły pokojowe to jedna z możliwych form gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy po ewentualnym zakończeniu rosyjskiej agresji. Podczas spotkania w Białym Domu czołowi politycy – m.in. prezydent USA Donald Trump, sekretarz generalny NATO Mark Rutte oraz sam Merz – pozostawili jednak otwartą kwestię, jak dokładnie takie wojska miałyby wyglądać. Prezydent Francji Emmanuel Macron mówił o „wojskach zabezpieczających na morzu, w powietrzu i na lądzie”, które mogłyby zostać udostępnione przez sojuszników Ukrainy.
Przeczytaj także: Kanclerz Niemiec w mocnych słowach o Putinie: „To zbrodniarz wojenny”
Jak donosi Sueddeutsche.de, Merz powiedział – nie odnosząc się bezpośrednio do niemieckich żołnierzy, lecz ogólnie do gwarancji bezpieczeństwa: „Całkowicie jasne jest, że powinna się w to zaangażować cała Europa”. Jak podkreślił, Niemcy mają w tej kwestii „szczególną odpowiedzialność”.
Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (CDU) zaznaczył na antenie Deutschlandfunk, że zawarcie pokoju wymaga silnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. „Jesteśmy na to gotowi zarówno my, jak i Amerykanie” – stwierdził. Minister nazwał kluczowym krokiem fakt, że udało się z Trumpem dojść do porozumienia, iż Stany Zjednoczone wezmą udział w tych gwarancjach bezpieczeństwa. „To jest w pewnym sensie warunek podstawowy, aby mogły być one skuteczne” – dodał. „Każde ewentualne zaangażowanie Niemiec wymaga bezwzględnie mandatu” Bundestagu – powiedział Wadephul. Dodał jednak: „Ale jesteśmy od tego jeszcze bardzo daleko”.
Mützenich chce udziału ONZ i OBWE, van Aken opowiada się za błękitnymi hełmami
Polityk zagraniczny z SPD, Rolf Mützenich, zaapelował o włączenie Organizacji Narodów Zjednoczonych oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w proces pokojowy. Jego zdaniem jest to konieczne, zanim zacznie się rozważać indywidualne zaangażowanie poszczególnych państw w gwarancje bezpieczeństwa – powiedział w rozmowie z Deutschlandfunk.
Współprzewodniczący Lewicy, Jan van Aken, ostrzegł natomiast przed zawężaniem dyskusji o gwarancjach bezpieczeństwa. „Ta debata zmierza w całkowicie błędnym kierunku” – stwierdził w ZDF-Morgenmagazin. Dodał, że ma wrażenie, iż chodzi wyłącznie o rozmieszczenie żołnierzy NATO na Ukrainie jako tarczy ochronnej, którzy staliby bezpośrednio naprzeciwko rosyjskich żołnierzy.
Z doświadczeń innych porozumień pokojowych wiadomo, że zawsze dochodzi do potyczek, nieporozumień i prowokacji. „A wtedy ryzyko, że nagle wybuchnie wielka wojna, jest ogromne” – podkreślił van Aken. Jego zdaniem trzeba rozważyć również inne opcje. Jeszcze przed szczytem w Waszyngtonie i wypowiedzią kanclerza polityk Lewicy proponował wysłanie na Ukrainę misji obserwacyjnej błękitnych hełmów ONZ liczącej od 30 000 do 40 000 żołnierzy.
