
Nadzwyczajne kontrole zakupów na granicy z Niemcami, tworzą się korki – Konflikt na Bliskim Wschodzie wywrócił do góry nogami nie tylko politykę, ale i ceny na stacjach benzynowych. W Niemczech paliwo podrożało tak gwałtownie, że kierowcy masowo ruszyli tankować za granicę — przede wszystkim do Polski i Czech. Efekt? Kilometrowe kolejki na przejściach granicznych i tłumy przy dystrybutorach po polskiej stronie. Niemiecka służba celna nie zamierza na to bezczynnie patrzeć. Od kilku dni trwają wzmożone kontrole na granicznych punktach. Kto przesadzi z ilością paliwa w kanistrach, ten może słono zapłacić.

Nadzwyczajne kontrole zakupów na granicy z Niemcami, tworzą się korki
Konflikt na Bliskim Wschodzie i zablokowanie Cieśniny Ormuz przez Iran wywindowały ceny ropy na światowych giełdach. Niemieccy kierowcy odczuli to niemal natychmiast — paliwo w Niemczech jest dziś nawet o 30–60 centów za litr droższe niż po polskiej stronie granicy. Przy pełnym baku to różnica rzędu kilkudziesięciu euro.
W sobotę, 7 marca, średnie ceny paliw wynoszą: Super E10: ~1,90–2,00 €/l, Super 95 / E5: ~1,97 €/l, Diesel: ~2,00–2,09 €/l. Na jednej z berlińskich stacji Esso padł jednak rekord: 2,46 euro za litr benzyny E10 – podał portal ich-tanke.de.
Nic dziwnego, że polskie stacje benzynowe w pasie przygranicznym przeżywają oblężenie. Jak informuje Izba Przemysłowo-Handlowa (IHK) Ostbrandenburg, przy wielu tankowanych tworzą się długie kolejki, a ruch na przejściach granicznych znacząco wzrósł. Dla niemieckich stacji w regionie przygranicznym sytuacja robi się coraz trudniejsza — tracą klientów i przychody – informuje Welt.
Przeczytaj także: Niemiec chciał tylko zatankować w Polsce. Na granicy czekała go niemiła niespodzianka
Wzmożone kontrole zakupów
Niemiecka służba celna zareagowała błyskawicznie. Jak poinformowała rzeczniczka celników Lisa Pörschmann w rozmowie z „Märkische Allgemeine Zeitung”, od kilku dni na przejściach granicznych w całym kraju prowadzone są wyrywkowe kontrole tak zwanych tank-turystów — osób, które tankują za granicą i wwożą paliwo do Niemiec.
Główne punkty kontrolne to przejścia graniczne w Brandenburgii, Saksonii i Bawarii — czyli tam, gdzie ruch w kierunku Polski i Czech jest największy. Celnicy sprawdzają przede wszystkim, czy kierowcy nie przewożą paliwa ponad dozwolony limit.
Przeczytaj także: Niemcy porównali koszyki zakupowe. Oto po które produkty najczęściej jeżdżą teraz do Polski
Ile paliwa wolno przewieźć do Niemiec?
Oprócz paliwa w baku samochodu można przewieźć maksymalnie 20 litrów w kanistrze. Pełny zbiornik pojazdu nie podlega ograniczeniom, ale dodatkowe paliwo w kanistrach już tak.
Jeśli kierowca przekroczy ten limit, niemieckie służby celne mogą potraktować paliwo jako import towaru. W takiej sytuacji naliczają niemiecką akcyzę (Energiesteuer) od nadwyżki. Kontrola może skończyć się także mandatem administracyjnym, a w niektórych przypadkach funkcjonariusze konfiskują paliwo.
Przeczytaj także: Wjazd do Niemiec od marca 2026. Pilny komunikat dla podróżujących
Znaczenie ma również pojemność kanistra. Jeśli kierowca wiezie kanister o pojemności 25 lub 30 litrów, celnicy mogą uznać, że limit został przekroczony, nawet jeśli pojemnik nie jest w pełni napełniony. Podobny problem pojawia się wtedy, gdy w samochodzie znajduje się kilka kanistrów. Niemieckie przepisy pozwalają przewieźć łącznie tylko 20 litrów paliwa poza bakiem, dlatego większy zapas może szybko przyciągnąć uwagę służb podczas kontroli na granicy lub na autostradzie.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Śledź nasz portal PolskiObserwator.de na Google News, aby na bieżąco otrzymywać najnowsze wiadomości z Niemiec i ze świata, a także praktyczne informacje dotyczące życia w Niemczech. Dołącz także do naszej społeczności na Facebooku!
