
Niemcy piszą o gigantycznej polskiej inwestycji. Jeszcze zanim pierwsi goście zameldują się w pokojach, inwestycja nad polskim Bałtykiem już wywołuje emocje – i to nie tylko w kraju. Po drugiej stronie granicy narasta napięcie, a niemieccy hotelarze piszą wprost o zagrożeniu dla całego regionu. Chodzi o obiekt, który skalą i rozmachem nie ma sobie równych, a jego otwarcie może zmienić turystyczną mapę południowego Bałtyku. W Niemczech padają mocne słowa, pojawiają się obawy o gości, pracowników i przyszłość lokalnej turystyki.
Niemcy piszą o gigantycznej polskiej inwestycji. Nazywają ją „Małym Dubajem”
Hotel Gołębiewski w Pobierowie, który planuje otwarcie jeszcze w tym roku i już rozpoczął szeroką rekrutację pracowników, stał się tematem numer jeden w niemieckich mediach. Obiekt powstaje zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od wyspy Uznam i popularnych kurortów Meklemburgii-Pomorza Przedniego.
Nowy hotel bywa prześmiewczo nazywany „małym Dubajem” – i nie bez powodu. To największy hotel w Polsce i jeden z największych w Europie, przeznaczony dla około 3 tys. gości, z 1400 pokojami, kilkunastoma piętrami, rozbudowaną strefą gastronomiczną oraz basenami krytymi i odkrytymi. Dla porównania, najbardziej znany hotel w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, Neptun w Warnemünde, ma zaledwie 340 pokoi. Różnica skali jest więc kolosalna i właśnie ona najbardziej niepokoi niemiecką stronę.
Szef lokalnego oddziału Niemieckiego Związku Hotelarzy i Restauratorów, Lars Schwarz, nie kryje obaw. W rozmowach z niemieckimi mediami podkreśla, że skala inwestycji może uderzyć w niemiecką branżę turystyczną znacznie mocniej, niż wielu się spodziewa: „To czysta turystyka masowa. To naprawdę zaszkodzi turystyce i nam w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Ta konkurencja będzie kosztować nie tylko nas, gości z Meklemburgii-Pomorza Przedniego, ale także wykwalifikowanych pracowników, których i tak już brakuje” – skarży się Lars Schwarz.
„Nasza przewaga się wyczerpała”
Schwarz przypomina, że jeszcze trzydzieści lat temu turystyka w Meklemburgii-Pomorzu Przednim korzystała z dotacji państwowych i zyskała przewagę nad konkurentami zarówno zagranicznymi, jak i krajowymi. „Jeszcze trzydzieści lat temu turystyka w Meklemburgii-Pomorzu Przednim korzystała z dotacji państwowych i zyskała przewagę nad konkurentami zarówno zagranicznymi, jak i krajowymi. Jednak ta przewaga dawno już się wyczerpała” – przyznaje Schwarz.
Obecnie Niemcy muszą konkurować z regionami, które inwestują w nowoczesną infrastrukturę i oferują lepsze warunki pracy. Dodatkowo, choć turyści wciąż przyjeżdżają, wydają mniej pieniędzy niż dawniej. Przeczytaj także: Niemcy i Włochy piszą o Polsce. „Polska w rok zgromadziła fortunę, ewenement na światową skalę”
Niemiecka turystyka na zakręcie
Dane pokazują, że branża turystyczna w Niemczech wciąż się trzyma – do końca listopada 2025 roku odnotowano 465,5 mln noclegów, co oznacza minimalny wzrost względem rekordu z roku poprzedniego. Aż 84 proc. noclegów przypada na gości krajowych.
Problemem pozostają jednak turyści zagraniczni – ich liczba spadła o 2,2 proc. Niemieckie Stowarzyszenie Turystyki alarmuje, że przyczyną mogą być wieloletnie zaniedbania infrastrukturalne i rosnące problemy finansowe gmin. „Obecnie mamy do czynienia z poważnymi zaległościami inwestycyjnymi w infrastrukturę turystyczną. Gminy, czyli te, które znacząco inwestują w rozwój i utrzymanie lokalnej turystyki, są całkowicie przeciążone finansowo. Deficyt budżetowy gminy rośnie z roku na rok, a niezbędnych środków na dobrowolne cele związane z turystyką coraz bardziej brakuje” – alarmował prezes DTV Reinhard Meyer.
