
Niebezpieczna epidemia wymyka się spod kontroli: Sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna. Liczba ofiar trwającej epidemii Eboli w Demokratycznej Republice Konga przekroczyła już 2000, a zakażeń przybywa w niespotykanym wcześniej tempie. Według najnowszych danych potwierdzono ponad 4,3 tys. przypadków choroby. Eksperci alarmują, że obecna epidemia rozprzestrzenia się znacznie szybciej niż poprzednie, a walkę z wirusem dodatkowo utrudniają brak odpowiednich szczepionek, problemy w służbie zdrowia oraz konflikty zbrojne.

Niebezpieczna epidemia wymyka się spod kontroli
Najnowsze dane opublikowane 11 sierpnia 2026 roku pokazują skalę kryzysu. W Demokratycznej Republice Konga potwierdzono 4381 przypadków zakażenia Ebolą oraz 2011 zgonów, podaje Reuters. Choroba rozprzestrzeniła się już w pięciu prowincjach kraju. Jeszcze 8 sierpnia Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób informowało o 4209 potwierdzonych zakażeniach i 1916 zgonach. Oznacza to, że liczby rosną bardzo szybko. Najbardziej dotknięta pozostaje prowincja Ituri, gdzie odnotowano zdecydowaną większość przypadków.
Obecna epidemia jest już drugą największą epidemią Eboli na świecie w historii. Większa była jedynie fala zakażeń w Afryce Zachodniej w latach 2014–2016, kiedy zachorowało ponad 28 tys. osób, a ponad 11 tys. zmarło.
Wirus rozprzestrzenia się pięć razy szybciej
Najbardziej niepokojące jest jednak tempo rozwoju epidemii. Afrykańskie służby zdrowia wskazywały, że na obecnym etapie choroba zabijała około pięć razy więcej osób niż wcześniejsze epidemie w porównywalnym momencie ich trwania. Eksperci określają obecną falę jako najszybciej rozprzestrzeniającą się epidemię Eboli od początku prowadzenia takich statystyk.
Dla porównania podczas wielkiej epidemii w Afryce Zachodniej osiągnięcie poziomu 1000 ofiar zajęło niemal pięć miesięcy od oficjalnego ogłoszenia epidemii. W Kongu liczba zgonów przekroczyła 2000 w mniej niż trzy miesiące, a wzrost z 1000 do 2000 ofiar nastąpił w ciągu niespełna miesiąca.
Przeczytaj także: Niebezpieczna epidemia wywołuje strach. Niemcy wprowadzają pierwsze strefy lockdownu
Eksperci podejrzewają ponadto, że wirus mógł krążyć wśród mieszkańców już od stycznia 2026 roku, czyli kilka miesięcy przed oficjalnym ogłoszeniem epidemii w maju. To mogło umożliwić chorobie rozprzestrzenianie się bez odpowiedniej kontroli.
Nie ma zatwierdzonej szczepionki na ten wariant
Obecną epidemię wywołuje Bundibugyo virus, jeden z wirusów powodujących chorobę Ebola. Problem polega na tym, że w przeciwieństwie do częściej spotykanego wariantu Zaire, dla tego szczepu nie ma obecnie zatwierdzonej szczepionki ani swoistego leczenia.
Walkę z epidemią utrudniają również opóźnione wykrywanie przypadków, braki personelu i sprzętu medycznego oraz trwający konflikt zbrojny na wschodzie Demokratycznej Republiki Konga. Służby mają problemy ze śledzeniem kontaktów osób zakażonych i szybkim izolowaniem kolejnych chorych.
Czy epidemia Eboli zagraża Europie?
Pomimo dramatycznej sytuacji w Afryce ryzyko zakażenia dla mieszkańców Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Gospodarczego pozostaje obecnie bardzo niskie – podkreśla ECDC. Europejskie służby nadal jednak monitorują sytuację.
W 2026 roku odnotowano już pojedyncze przypadki związane z osobami przebywającymi wcześniej na terenach objętych epidemią. Jeden pacjent został ewakuowany do Niemiec, a inny przypadek importowany wykryto we Francji. Nie oznacza to jednak, że w Europie trwa transmisja wirusa w populacji.
Najbliższe tygodnie będą kluczowe dla opanowania epidemii. Szybkie tempo wzrostu liczby przypadków pokazuje, że służby medyczne stoją przed wyjątkowo trudnym zadaniem, a rzeczywista skala zakażeń może być większa niż wynika z oficjalnych statystyk.
