
Wydaje się nieszkodliwe i robi to niemal każdy – zwłaszcza w nocy. Tymczasem eksperci alarmują: taki sposób ładowania telefonu może prowadzić do poważnych konsekwencji, zarówno dla sprzętu, jak i dla zdrowia. Problem dotyczy nie tylko przegrzewania baterii. W grę wchodzi także ryzyko pożaru. Sprawdź, czy nie popełniasz tego błędu każdego dnia.

Niebezpieczne ładowanie telefonu
Telefon to dziś jedno z najbardziej uniwersalnych urządzeń – używamy go codziennie, nie tylko do dzwonienia. To nasza nawigacja, centrum informacji i rozrywki. Nic więc dziwnego, że bateria szybko się rozładowuje, a my sięgamy po ładowarkę nawet kilka razy dziennie. W domu to żaden problem – wystarczy gniazdko lub komputer. Ale co, jeśli musimy naładować telefon w miejscu publicznym?
FBI alarmuje: ładowanie telefonu przez publiczne porty USB może prowadzić do kradzieży danych i zainfekowania urządzenia złośliwym oprogramowaniem. Taka metoda ataku nazywana jest „juice jacking”. Przez zmodyfikowane gniazdo USB hakerzy mogą nie tylko ładować telefon, ale też przejąć dostęp do danych, wgrać malware, a nawet pobrać prywatne pliki.
Przeczytaj także: Ukryte menu w telefonach Samsunga: Większość ich użytkowników nie ma o nim pojęcia
Choć nowoczesne smartfony – zarówno z Androidem, jak i iOS – mają zabezpieczenia, nie zawsze są one wystarczające. Dlatego eksperci apelują, by tego nie robić.
Wiele osób ignoruje ostrzeżenia, które pojawiają się na ekranie telefonu – czasem po prostu się spieszymy. Warto jednak pamiętać, że ładowanie telefonu w miejscach publicznych może być niebezpieczne. Choć w większości przypadków nic złego się nie dzieje, lepiej dmuchać na zimne i korzystać z tradycyjnego gniazdka.
W takiej sytuacji przydatny może być również powerbank, który pozwala naładować urządzenie bez dostępu do prądu. Trzeba jednak uważać – latem, przy wysokich temperaturach, powerbank może stanowić zagrożenie. Jeśli jego obudowa jest wybrzuszona, zdeformowana lub mocno nagrzana, nie wolno go używać – może to prowadzić do przegrzania lub wybuchu.
