Przejdź do treści

Niemcy mają kolejnego sąsiada, do którego jeżdżą na zakupy. „Ceny znacznie niższe”

04/02/2026 19:22 - AKTUALIZACJA 04/02/2026 19:22

Przez lata to Szwajcarzy masowo jeździli na zakupy do Niemiec, korzystając z niższych cen i zwrotu podatku VAT. Teraz sytuacja zaczyna się odwracać. Jak informuje szwajcarski portal blick.ch, coraz więcej Niemców odkrywa, że przy wybranych produktach bardziej opłaca się pojechać na zakupy do Szwajcarii. Powód? Rosnące ceny po niemieckiej stronie granicy i zaskakujące różnice w cenach niektórych artykułów spożywczych.

Niemcy jeżdżą po tańsze produkty do Szwajcarii

Niemieckie media coraz częściej piszą o tym, że cotygodniowe zakupy odczuwalnie uderzają po kieszeni. Właśnie dlatego – jak relacjonuje blick.ch, powołując się na analizę niemieckiego dziennika „Südkurier” – porównano identyczny koszyk zakupowy w kilku typach sklepów: niemieckim dyskoncie, supermarkecie, sklepie bio oraz supermarkecie w Szwajcarii.
Wyniki okazały się dla wielu konsumentów zaskakujące.

Kawa tańsza po szwajcarskiej stronie

Największym zaskoczeniem jest markowa kawa. Według porównania cytowanego przez blick.ch, w Szwajcarii jest ona tańsza niż w klasycznych niemieckich supermarketach i sklepach bio. Dla wielu Niemców to wystarczający argument, by rozważyć zakupy za granicą, zwłaszcza przy regularnie kupowanych produktach.

Ser, mleko i podstawowe produkty

Nie tylko kawa okazuje się tańsza po szwajcarskiej stronie granicy. Dobrej jakości szwajcarski ser Emmentaler kosztuje niemal tyle samo co jego odpowiednik z niemieckiego dyskontu, a mleko produkowane w Szwajcarii plasuje się wysoko w porównaniu cenowym. Z kolei ceny produktów takich jak mąka czy makarony, są obecnie bardzo zbliżone. To pokazuje, że Szwajcaria coraz częściej przestaje być postrzegana jako najdroższy kraj w regionie.

Przepisy celne też mają znaczenie

Na opłacalność zakupów wpływają nie tylko ceny na półkach, ale również regulacje podatkowe i celne. Jak przypomina blick.ch, w Niemczech wciąż obowiązuje tzw. Bagatellgrenze, czyli niski próg zakupów uprawniający do zwrotu VAT dla klientów ze Szwajcarii. Pomysł jego podniesienia został – jak przyznali niemieccy politycy – odłożony na bok.
Jednocześnie Szwajcaria obniżyła własną granicę zwolnienia celnego z 300 do 150 franków. Po jej przekroczeniu trzeba zapłacić szwajcarski VAT, co ogranicza sens dużych zakupów w Niemczech, ale sprzyja mniejszym, przemyślanym zakupom po obu stronach granicy.

Nie wszystko się opłaca

Szwajcarski portal podkreśla jednak, że nie każdy produkt jest tańszy w Szwajcarii. Mięso, produkty pochodzenia zwierzęcego, banany czy czekolada wciąż wyraźnie przegrywają cenowo z niemieckimi odpowiednikami. Dlatego zakupy transgraniczne opłacają się tylko przy wybranych artykułach, a nie przy pełnym koszyku. Przeczytaj także: Niemcy muszą uważać na zakupy z Polski. Celnicy sprawdzają zwłaszcza 4 rzeczy

Zakupowy trend się odwraca

Wnioski płynące z analizy są jasne: zakupowy ruch na granicy przestaje być jednokierunkowy. Jak zauważa blick.ch, coraz więcej Niemców zaczyna liczyć, porównywać i wybierać Szwajcarię jako alternatywę. W czasach rosnących cen nawet niewielkie różnice mogą zdecydować o tym, po której stronie granicy ląduje koszyk zakupowy.