
Po siedmiu miesiącach od brutalnego ataku, w którym mąż podpalił żonę w tramwaju, ruszył proces 46-letniego Tengiziego K. przed sądem w Gera (Niemcy). Mężczyzna odpowiada za usiłowanie zabójstwa, ciężkie podpalenie i niebezpieczne uszkodzenie ciała. Do tragedii doszło 16 marca 2025 roku około godziny 10 rano. Tego dnia Tengizi K. napełnił kanister benzyną na stacji paliw, a część przelał do butelki po soku. Następnie wsiadł do tramwaju linii 3, w którym przebywała jego żona. Gdy ją zobaczył, wylał na nią około pół litra benzyny i podpalił.
W akcie oskarżenia zapisano dramatyczne słowa: „Poszkodowana biegła przez tramwaj jak żywa pochodnia”. Kobieta doznała oparzeń głowy, szyi i rąk. Dzięki natychmiastowej reakcji pasażerów i motorniczego, który użył gaśnicy, udało się ugasić płomienie i uratować jej życie.

Mąż podpalił żonę w tramwaju
Po ataku sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Dopiero następnego dnia zgłosił się na policję. Prokurator Marc Prehler oskarżył go o usiłowanie zabójstwa z niskich pobudek, niebezpieczne uszkodzenie ciała, ciężkie podpalenie i zniszczenie mienia.
Przeczytaj także: Strzelanina na parkingu supermarketu w Berlinie. Jedna osoba została ciężko ranna. Trwa policyjna obława za sprawcami
Zdaniem prokuratury, mężczyzna nie potrafił pogodzić się z faktem, że jego żona chciała zakończyć małżeństwo. Dla niego była to oznaka utraty kontroli i „zniewagi”, dlatego postanowił dokonać brutalnego odwetu.
Tło tragedii: przemoc i zazdrość
Śledztwo ujawniło, że kobieta od kilku miesięcy planowała odejść od męża. Powodem miała być wcześniejsza przemoc, do której doszło 28 stycznia 2025 roku. Po otrzymaniu wiadomości od kolegi z pracy, Darejani M. została przez męża zaatakowana i zgwałcona. Tego samego dnia zgłosiła sprawę na policję i postanowiła zakończyć trzydziestoletnie małżeństwo.
Podczas procesu, który rozpoczął się w Sądzie Krajowym w Gera, adwokat oskarżonego, Andreas Boine, odczytał oświadczenie klienta. Tengizi K. przyznał się do czynu i wyraził „głęboką skruchę”, tłumacząc, że działał pod wpływem „życiowego kryzysu” i emocji związanych z rozstaniem. Obrona podkreśla, że mężczyzna był załamany decyzją żony, z którą — jak twierdzi — łączyła go miłość od młodości. Mimo tego prokuratura uważa, że jego działanie było zimne, planowane i motywowane chorobliwą zazdrością, podaje bild.de.
Darejani M. została przewieziona do specjalistycznej kliniki oparzeń, gdzie przeszła liczne przeszczepy skóry. Lekarze zdołali uratować jej życie, ale blizny na szyi, twarzy i dłoniach pozostaną na zawsze. Kobieta znajduje się obecnie pod opieką psychologów, ponieważ cierpi na traumę po ataku. Według informacji mediów, stan jej zdrowia stopniowo się poprawia, jednak powrót do normalności będzie długim i bolesnym procesem.
Grozi mu dożywocie
Jeśli sąd uzna Tengiziego K. za winnego, grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Biegli psychiatrzy mają jeszcze ocenić, czy w chwili popełnienia czynu był w pełni poczytalny.
Proces ma potrwać do 4 grudnia 2025 roku.
