
Niemcy piszą o zakazie fotografowania w Polsce – „To niepokojący sygnał i rodzi pytania o kierunek, w którym zmierza Polska” – pisze niemiecki Tagesspiegel, komentując nowe przepisy wprowadzone 17 kwietnia, które zakazują fotografowania obiektów uznanych za infrastrukturę krytyczną. Choć informacja ta mogła umknąć uwadze wielu, w niemieckich mediach wywołała niemałe poruszenie. Powód? Nowe prawo obejmuje również mosty, tunele i… popularne turystyczne miejsca przy granicy.

Niemcy piszą o zakazie fotografowania w Polsce
Na przykładzie Altstadtbrücke, czyli słynnego mostu staromiejskiego, łączącego niemieckie Görlitz z polskim Zgorzelcem. Niemieccy dziennikarze pokazują, jak nowe przepisy wpływają na codzienne życie – nie tylko Polaków, lecz także mieszkańców Niemiec.
„To jedna z najbardziej fotogenicznych przepraw w tej części Europy” – pisze Sächsische Zeitung. Po polskiej stronie mostu znajduje się uwielbiana przez odwiedzających lodziarnia. W ciepłe dni ustawiają się tam kolejki. „Lody w jednej ręce, telefon w drugiej. Ludzie robią sobie selfie, dokumentują wycieczki, dzielą się chwilą. A teraz? Może to być wykroczenie” – zauważa z niepokojem dziennik.
Nowe przepisy w Polsce obejmują zakaz fotografowania i filmowania m.in. mostów, wiaduktów, lotnisk, stacji kolejowych, budynków banków narodowych oraz obiektów wojskowych i energetycznych. Naruszenie zakazu może skutkować grzywną do 20 tysięcy złotych lub aresztem do 30 dni.
Przeczytaj również: Europa bierze się za turystów. Zaostrza przepisy i wprowadza wysokie kary
Dlaczego Polska zdecydowała się na taki krok?
Jak wskazuje polski rząd, nowe regulacje to element „wzmocnienia bezpieczeństwa narodowego i ochrony przed szpiegostwem”. W uzasadnieniu ustawy podano, że rozwój technologii – w tym łatwość rejestrowania obrazu smartfonem – sprawia, że wrażliwe punkty infrastruktury mogą zostać wykorzystane przez osoby działające na szkodę państwa.
Niemieckie media nie kryją jednak sceptycyzmu. „Czy każdy turysta z aparatem będzie teraz potencjalnym zagrożeniem?” – pyta retorycznie dziennik Frankfurter Rundschau. I dodaje: „Tak szeroko zdefiniowana infrastruktura krytyczna daje służbom duże pole do interpretacji”.
Oznakowanie? „Zbyt ogólne lub wręcz niewidoczne”
Jak zauważają reporterzy Tagesschau, w praktyce nie zawsze wiadomo, gdzie dokładnie obowiązuje zakaz. Na wielu obiektach pojawiły się tabliczki informacyjne – zazwyczaj z napisem „Zakaz fotografowania” w kilku językach. Jednak, jak podkreślają dziennikarze, ich obecność bywa incydentalna lub trudna do zauważenia. Czytaj dalej poniżej

Temat nowego prawa w Polsce nie umknął uwadze także niemieckich polityków. Andreas Lämmel z CDU, członek Komisji Spraw Zagranicznych Bundestagu, skomentował: „To może ograniczyć nie tylko swobody obywatelskie Polaków, ale również turystyczną otwartość regionu przygranicznego”.
Z kolei przedstawiciele środowisk prawniczych, cytowani przez Deutsche Welle, podkreślają, że przepis może stać się narzędziem do arbitralnego karania, zwłaszcza w przypadku osób niezaznajomionych z lokalnymi przepisami. Przeczytaj także: Niemcy ostrzegają turystów przed nowym zakazem w Polsce. „Możecie się nie wypłacić” Dalsza część artykułu poniżej
Co wolno, a czego nie?
Choć na pierwszy rzut oka zakaz wydaje się dotyczyć jedynie „strategicznych obiektów”, praktyka może być inna. Niemieckie media doradzają swoim czytelnikom szczególną ostrożność w rejonie przygranicznym. „Jeśli widzisz tabliczkę – nie rób zdjęcia. Jeśli masz wątpliwości – zapytaj lokalnych funkcjonariuszy. To może uchronić przed nieprzyjemnościami” – pisze Sächsische Zeitung.
