
Bruksela może rozliczyć Niemcy z klimatu. Niemcy, lider transformacji energetycznej w Europie, stają w obliczu poważnego kryzysu klimatycznego. Najnowsze analizy wskazują, że kraj najprawdopodobniej nie osiągnie swoich ambitnych celów emisji CO₂ do 2030 roku. Konsekwencje tego mogą być dramatyczne: rachunek za niespełnione cele klimatyczne może przekroczyć 40 mld euro, czyli około 1 procent rocznego PKB. Nowe przepisy dotyczące ogrzewania budynków dodatkowo komplikują sytuację, a w grę wchodzą ryzyka prawne na poziomie krajowym i unijnym.

Bruksela może rozliczyć Niemcy z klimatu. Emisje wciąż rosną, cele coraz dalej
Choć emisje CO₂ w Niemczech spadają, tempo redukcji znacząco hamuje, a nowa ustawa o modernizacji budynków może ten trend pogłębić. Planowane przepisy przewidują ponowne dopuszczenie instalacji nowych kotłów olejowych i gazowych, co może zwiększyć zapotrzebowanie na paliwa kopalne i podnieść emisje. Eksperci wskazują, że wyższe koszty paliw mają skłonić obywateli do wyboru ekologicznych systemów ogrzewania, jednak pojawiają się wątpliwości: „Eksperci mają jednak wątpliwości — zwłaszcza w przypadku najemców, którzy nie decydują o źródle ogrzewania, a mogą ponosić wyższe koszty.”
40 miliardów euro – cena za niespełnione cele
Zgodnie z zasadami Unii Europejskiej każde państwo członkowskie ma wyznaczony limit emisji CO₂. Przekroczenie go wymaga zakupu dodatkowych uprawnień od innych krajów. Według wyliczeń think tanku Agora Energiewende, Niemcy mogą do 2030 roku zapłacić od 13 do 34 mld euro, w zależności od ceny certyfikatów CO₂, która według prognoz wynosi od 60 do 150 euro za tonę. Analiza Öko‑Institut wskazuje dodatkowo, że nowe przepisy mogą zwiększyć emisje o 5–8 megaton rocznie, co oznacza kolejne 2–4,5 mld euro kosztów. Łącznie rachunek za niespełnione cele klimatyczne może przekroczyć 40 mld euro, czyli około 1 procent PKB Niemiec.
Bruksela może wkroczyć do gry
Niespełnienie celów klimatycznych może skutkować postępowaniem Komisji Europejskiej wobec Niemiec. Według Bundesverband Energieeffiziente Gebäudehülle ewentualne postępowanie mogłoby kosztować nawet 70 mld euro. Pojawiają się również wątpliwości konstytucyjne. W 2021 roku Bundesverfassungsgericht orzekł, że: „ochrona klimatu wynika z konstytucyjnego prawa do ochrony życia i zdrowia, także przyszłych pokoleń.” Rząd ma więc obowiązek prowadzić ambitną politykę klimatyczną, a nowe przepisy mogą być podważone. Kancelaria prawna BBH podkreśla też, że: „rezygnacja z tzw. zasady 65 proc. OZE może być problematyczna z perspektywy europejskiej.” Unijne przepisy wymagają minimalnego udziału odnawialnej energii w nowych i modernizowanych budynkach, a instalacja nowych systemów opartych na paliwach kopalnych może doprowadzić nawet do skargi Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE. Przeczytaj także: Wojna w Iranie. UE odpowiada na groźby USA wobec Hiszpanii: „Jesteśmy gotowi bronić naszych interesów”
Co czeka Niemcy w najbliższych miesiącach?
Projekt ustawy ma zostać przedstawiony w formie rządowej do Wielkanocy, a następnie trafić do Bundestagu jeszcze przed letnią przerwą parlamentarną – podaje Merkur. Decyzje, które zapadną, mogą nie tylko zmienić politykę energetyczną Niemiec, ale wpłynąć na całą europejską transformację klimatyczną, zarówno pod względem ekonomicznym, jak i prawnym.
