Przejdź do treści

Niemcy podjęli decyzję w sprawie aut spalinowych. Może zmienić wszystko

19/10/2026 18:35 - AKTUALIZACJA 19/10/2026 18:35

Niemcy podjęli decyzję w sprawie aut spalinowych. Unia Europejska może zmienić plany dotyczące przyszłości samochodów spalinowych. Niemcy i Francja porozumiały się w sprawie nowego podejścia do europejskiej motoryzacji, a ich wspólne stanowisko może wpłynąć na przepisy, które od lat budzą ogromne emocje. Czy kierowcy nadal będą mogli kupować nowe auta benzynowe i diesle po 2035 roku? Wiele wskazuje na to, że dotychczasowy kurs może zostać skorygowany. Ostateczne rozstrzygnięcie wciąż jednak pozostaje przed unijnymi instytucjami.

Zakaz samochodów spalinowych od 2035 roku pod znakiem zapytania

Przyszłość silników benzynowych i Diesla od dawna jest przedmiotem sporów w Europie. Unia Europejska przyjęła wcześniej przepisy zakładające, że od 2035 roku nowe samochody osobowe mają spełniać cel zerowej emisji CO₂. W praktyce oznaczałoby to niemal całkowite zakończenie sprzedaży nowych aut spalinowych na dotychczasowych zasadach.

Nie wszystkie państwa członkowskie popierały jednak tak zdecydowany kierunek zmian. Niemcy wielokrotnie apelowały o większą swobodę technologiczną, argumentując, że transformacja motoryzacji nie powinna opierać się wyłącznie na jednym rodzaju napędu. W dyskusji pojawiały się między innymi paliwa alternatywne oraz rozwiązania pozwalające ograniczać emisje bez całkowitego rezygnowania z silników spalinowych.

Niemcy podjęli decyzję w sprawie aut spalinowych. Chcą zmienić europejskie zasady

Przełom może przynieść wspólne stanowisko Berlina i Paryża. Jak wynika z informacji przytoczonych przez niemiecki portal KA Insider, 16 października 2026 roku oba kraje porozumiały się w sprawie podejścia do przyszłości europejskiego przemysłu samochodowego. Niemcy i Francja chcą pogodzić cele klimatyczne z większą elastycznością technologiczną oraz regulacyjną. Taka współpraca może mieć istotne znaczenie, ponieważ oba państwa należą do najważniejszych ośrodków europejskiej motoryzacji.

Jeżeli ich stanowisko zyska poparcie kolejnych krajów, zwiększy się szansa na złagodzenie wymagań dotyczących nowych samochodów po 2035 roku. Nie oznacza to jednak, że zakaz został już zniesiony. Na tym etapie mowa o zmianie kierunku negocjacji, a nie o ostatecznie przyjętych przepisach.

Co może się zmienić po 2035 roku?

Istotnym elementem sporu jest propozycja Komisji Europejskiej, która według opisywanego artykułu zakłada ograniczenie emisji producentów o 90 proc. względem odpowiedniego poziomu bazowego, zamiast wymogu redukcji o 100 proc. Taka zmiana mogłaby otworzyć drogę do utrzymania części rozwiązań innych niż całkowicie elektryczne układy napędowe. W praktyce wiele zależałoby jednak od ostatecznego brzmienia przepisów, sposobu rozliczania emisji oraz warunków, jakie musieliby spełnić producenci.

Dla kierowców oznaczałoby to potencjalnie większy wybór nowych samochodów także po 2035 roku. Na razie nie ma jednak podstaw, by zakładać, że wszystkie auta benzynowe i wysokoprężne będą mogły być wtedy sprzedawane bez dodatkowych ograniczeń.

Dlaczego Europa rozważa większą elastyczność?

Debata nie dotyczy wyłącznie ochrony środowiska. W grę wchodzą również miejsca pracy, konkurencyjność europejskich producentów oraz tempo rozwoju elektromobilności. Zwolennicy bardziej elastycznych przepisów wskazują, że przemysł samochodowy potrzebuje czasu na dostosowanie fabryk, łańcuchów dostaw i technologii. Zwracają również uwagę na konkurencję z producentami z innych części świata oraz na konieczność utrzymania silnej pozycji europejskich marek.

Z drugiej strony utrzymanie ambitnych celów klimatycznych może przyspieszyć inwestycje w samochody elektryczne, produkcję baterii i rozwój nowych technologii. Większy udział pojazdów elektrycznych pozwala ograniczać bezpośrednie emisje CO₂ podczas jazdy, choć pełna ocena ich wpływu na środowisko zależy również od sposobu produkcji energii i samych pojazdów. Przeczytaj także: Szokująca decyzja. Ten kraj mówi „stop” autom spalinowym. Radykalny zakaz już obowiązuje

Czy samochody benzynowe i diesle pozostaną w sprzedaży?

Porozumienie Niemiec i Francji może wzmocnić zwolenników zmiany dotychczasowych regulacji, ale nie przesądza jeszcze o wyniku negocjacji. Propozycje Komisji Europejskiej muszą przejść dalsze procedury, a nad ostatecznym kształtem przepisów pracują państwa członkowskie oraz Parlament Europejski.

Dopiero po zakończeniu tych rozmów będzie można stwierdzić, jakie dokładnie wymagania będą obowiązywać producentów od 2035 roku i czy dopuszczone zostaną określone wyjątki dla technologii innych niż w pełni elektryczne.

Jedno jest pewne: przyszłość europejskiej motoryzacji pozostaje przedmiotem intensywnych negocjacji. Wspólne stanowisko Niemiec i Francji może okazać się ważnym krokiem w kierunku zmiany przepisów, ale do ogłoszenia ostatecznej decyzji droga wciąż pozostaje otwarta.