
Ograniczenia w sprzedaży jajek w Niemczech. Jeszcze do niedawna podobne ograniczenia kojarzyły się głównie z okresem pandemii lub nagłymi brakami podstawowych produktów. Tym razem jednak niemieccy klienci zaskoczeni są zupełnie inną decyzją. Jedna z popularnych sieci dyskontowych wprowadziła limity zakupu jajek, tłumacząc to problemami z dostawami i trudną sytuacją na rynku. Choć eksperci uspokajają, że nie ma mowy o ogólnokrajowym kryzysie, w niektórych regionach półki nie zawsze wyglądają tak, jak oczekiwaliby konsumenci. Co dokładnie dzieje się za naszą zachodnią granicą i czy podobne ograniczenia mogą objąć kolejne sklepy?

Ograniczenia w sprzedaży jajek w Niemczech. Tylko dwa opakowania jajek na jednego klienta
Dyskont Netto ApS & Co. KG, działający głównie w północnych i wschodnich Niemczech, wprowadził czasowe ograniczenie sprzedaży jajek. Od teraz jeden klient może kupić maksymalnie dwa opakowania podczas jednych zakupów. Informację potwierdziła rzeczniczka firmy w rozmowie z niemiecką agencją prasową dpa. Powodem są problemy z dostępnością części produktów pochodzących od regionalnych dostawców.
Choroby drobiu ograniczyły dostawy
Jak wyjaśnia sieć handlowa, na rynku pojawiły się trudności związane z chorobami występującymi w stadach kur niosek. To właśnie one wpłynęły na mniejszą dostępność jaj pochodzących od lokalnych producentów.
Przedstawiciele firmy zapewniają, że współpracują z dostawcami, aby jak najszybciej przywrócić normalne dostawy. Według obecnych prognoz sytuacja powinna poprawić się już w przyszłym tygodniu.
Czy inne niemieckie sklepy także ograniczają sprzedaż?
Na razie największe sieci handlowe, takie jak Aldi, Edeka, Lidl, Kaufland czy Rewe, nie zdecydowały się na wprowadzenie limitów zakupu jajek. Przedstawiciele tych sklepów podkreślają jednak, że od wielu miesięcy rynek pozostaje pod presją. Popyt na jajka wzrósł, a jednocześnie produkcja została ograniczona przez kolejne ogniska chorób drobiu. W efekcie lokalnie pojawiają się okresowe braki niektórych produktów.
Eksperci uspokajają: nie ma ogólnokrajowego kryzysu
Margit Beck, analityczka rynku z organizacji Marktinfo Eier und Geflügel, podkreśla, że obecna sytuacja nie oznacza niedoboru jajek w całych Niemczech. Jej zdaniem obserwowane problemy mają charakter regionalny i są związane przede wszystkim z występowaniem choroby Newcastle w części gospodarstw utrzymujących kury nioski.
Najtrudniejsza sytuacja w okolicach Berlina
Sieć Rewe przyznaje, że największe problemy z dostępnością świeżych jaj występują obecnie w rejonie Berlina. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze, mieszkańcy stolicy kupują wyjątkowo dużo jajek. Po drugie, producenci z okolic Berlina zostali mocniej dotknięci problemami w hodowlach niż gospodarstwa w innych częściach kraju. Sklepy zapewniają jednak, że świeże jajka są dostępne, choć klienci nie zawsze znajdą pełen wybór marek, wielkości opakowań czy rodzajów chowu – podaje t-online. Przeczytaj także: Eksperci przebadali jajka z supermarketów. Stanowczo odradzają te ze znanej sieci
Dwie sieci Netto, które łatwo pomylić
Warto podkreślić, że ograniczenia dotyczą Netto ApS & Co. KG, należącej do duńskiej grupy Salling Group. Nie jest to ta sama sieć co Netto Marken-Discount, należąca do grupy Edeka i działająca w całych Niemczech.
Duńskie Netto prowadzi około 340 sklepów w ośmiu krajach związkowych, głównie w północnej i wschodniej części Niemiec, zatrudniając około 6 tys. pracowników. Pierwszy sklep tej sieci został otwarty w 1990 roku.
