Przejdź do treści

Para z Niemiec przyjechała do Polski na zakupy. Tuż przed wyjazdem czekała ich kosztowna niespodzianka

03/08/2026 15:54 - AKTUALIZACJA 03/08/2026 15:54
Niemcy wpadli w kosztowną pułapkę podczas zakupów w Polsce. Niemiła niespodzianka w centrum Szczecina

Coraz więcej mieszkańców przygranicznych regionów Niemiec wybiera się na zakupy do Polski. Przyciągają ich niższe ceny materiałów budowlanych, żywności i paliwa. Dla pewnej niemieckiej rodziny taka wyprawa zapowiadała się wyjątkowo udanie. Wszystko wskazywało na to, że wrócą do domu z oszczędnościami przekraczającymi 100 euro. Tuż przed wyjazdem spotkała ich jednak nieprzyjemna niespodzianka, która mocno uszczupliła zysk z zakupów. Historię opisuje niemiecki portal Nordkurier.de.

Farby, narzędzia i żywność znacznie tańsze niż w Niemczech

Jak relacjonuje Nordkurier.de, rodzina Meierów z Pasewalku, położonego niedaleko polskiej granicy, wybrała się do Szczecina. W planach mieli zakup materiałów do remontu, cotygodniowe zakupy spożywcze i zatankowanie samochodu. Liczyli, że dzięki niższym cenom po polskiej stronie granicy uda im się sporo zaoszczędzić.

Pierwszym przystankiem był market budowlany Leroy Merlin, gdzie kompletowali materiały potrzebne do odnowienia 20-metrowego pokoju gościnnego.
Już po wejściu do sklepu zauważyli wyraźne różnice w cenach. Jak podaje Nordkurier.de, 10-litrowe wiadro farby kosztowało około 44 euro, podczas gdy w Niemczech za produkt podobnej jakości trzeba zapłacić od 55 do nawet 80 euro. Taniej można było kupić również grunt, zestawy wałków malarskich czy odzież ochronną.

Portal zwraca jednak uwagę, że zakupy w Polsce mają także swoje minusy. W przypadku bardziej specjalistycznych produktów problemem może być bariera językowa, ponieważ wielu pracowników sklepów porozumiewa się po polsku i angielsku, ale nie po niemiecku. Warto też pamiętać, że w razie reklamacji lub naprawy gwarancyjnej towar najczęściej trzeba zawieźć z powrotem do sklepu w Polsce.

Z każdą wizytą w sklepie oszczędności rosły

Po zakupach w markecie budowlanym Meierowie pojechali do supermarketu Auchan. Również tam szybko przekonali się, że wiele produktów kosztuje mniej niż w Niemczech.
Do koszyka trafiały kolejne artykuły spożywcze – mięso, ryby, sery i piwo. Jak zauważa Nordkurier.de, właśnie ze względu na korzystniejsze ceny wielu mieszkańców niemieckiego pogranicza regularnie robi zakupy w Polsce.

Na koniec rodzina zatrzymała się na stacji paliw. Litr oleju napędowego kosztował około 1,85 euro, podczas gdy po niemieckiej stronie granicy trzeba było zapłacić średnio ponad 2,18 euro. Samo tankowanie pozwoliło zaoszczędzić kilkanaście euro.
Po podliczeniu wszystkich wydatków okazało się, że na materiałach budowlanych, zakupach spożywczych i paliwie Meierowie zaoszczędzili ponad 100 euro, nawet po uwzględnieniu kosztów dojazdu.
Przeczytaj także: Niemcy ruszyli na zakupy do Polski. Wskazują produkty, na których oszczędzają najwięcej

Jedna chwila nieuwagi kosztowała ich 200 złotych

Przed powrotem do Niemiec rodzina postanowiła jeszcze pospacerować po centrum Szczecina i zatrzymać się na kawę. To właśnie wtedy popełnili drobny błąd, który okazał się kosztowny.
Gdy wrócili do samochodu, za wycieraczką znaleźli zawiadomienie o opłacie w wysokości 200 złotych, czyli niespełna 50 euro. Okazało się, że nie opłacili postoju w strefie płatnego parkowania.
Jak podkreśla Nordkurier.de, jedna chwila nieuwagi sprawiła, że spora część wcześniej wypracowanych oszczędności przepadła.

Niemiecki dziennik przypomina, że jadąc do Polski należy pamiętać, że w strefach płatnego parkowania należy dokonać opłaty za postój natychmiast po zatrzymaniu pojazdu. Nawet krótki postój może zostać ukarany mandatem.