
Półki w niemieckich sklepach pustoszeją. Jeszcze niedawno był jednym z tych produktów, które można było bez większego namysłu wrzucić do koszyka. Tani, łatwo dostępny i długo zachowujący świeżość, sprawdzał się jako szybki zapas w domu. Teraz sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. W niemieckich sklepach pojawiają się problemy z dostępnością, a klienci coraz częściej mogą natknąć się na puste miejsca na półkach. Co więcej, ceny niektórych wariantów wyraźnie poszły w górę. Powód niedoborów jest bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać.

Półki w niemieckich sklepach pustoszeją
Chodzi o sardynki w puszkach. Produkt, który przez lata należał do niedrogich konserw rybnych, w niektórych niemieckich sklepach stał się znacznie trudniej dostępny. Problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych sklepów. Sieć Rewe potwierdza, że na rynku występują ograniczenia w dostępności surowca, które obejmują zarówno produkty marek własnych, jak i znane marki. Aldi również wskazuje na trudniejsze warunki połowowe oraz możliwe sezonowe braki. Dla klientów oznacza to jedno: znalezienie konkretnego rodzaju sardynek może być obecnie znacznie trudniejsze niż wcześniej.
Wszystko zaczyna się od połowów
Jednym z najważniejszych dostawców sardynek na europejski rynek jest Maroko. Kraj ten od lat dostarcza duże ilości ryb wykorzystywanych między innymi do produkcji konserw. Dane pokazują jednak, że sytuacja nad marokańskim wybrzeżem mocno się zmieniła. W 2022 roku wyładowano tam około 925 tys. ton sardynek. Dwa lata później było to już około 525 tys. ton.
Oznacza to spadek o ponad 40 procent. Dla rynku oznacza to mniej dostępnego surowca, a w konsekwencji większą presję na dostawców i sklepy.
Maroko ograniczyło eksport
Na początku 2026 roku marokańskie władze zdecydowały się na dodatkowe działania. Od lutego eksport świeżych i mrożonych sardynek wymaga uzyskania odpowiedniego zezwolenia. Celem jest zabezpieczenie dostaw na rodzimy rynek oraz ograniczenie presji wywieranej na populację ryb.
Dla niemieckich importerów sytuacja stała się przez to bardziej wymagająca. Jeżeli surowca jest mniej, a jego wywóz podlega dodatkowym ograniczeniom, dostawy do europejskich odbiorców mogą być bardziej nieregularne.
Tania konserwa zaczyna kosztować jak produkt premium
Na tym jednak problemy się nie kończą. Na rynku pojawia się jeszcze jeden czynnik, który może mocno wpływać na ceny. Sardynki zaczęły być coraz popularniejsze wśród osób zainteresowanych dietą bogatą w białko i składniki odżywcze. W mediach społecznościowych konserwy rybne są coraz częściej przedstawiane jako prosty i wartościowy element codziennego jadłospisu. Rosnący popyt spotyka się więc ze spadającą podażą.
Efekt? Niektóre produkty, które wcześniej kojarzyły się przede wszystkim z tanim jedzeniem, kosztują obecnie kilka euro. W przypadku wybranych, wysokiej jakości konserw cena jednej puszki może sięgać nawet 6,90 euro – podaje KA Insider. Przeczytaj także: Pilne wycofanie popularnych lodów z supermarketów w całym kraju. Mogą być niebezpieczne szczególnie dla dzieci
Czy sardynek zabraknie na dobre?
Nie ma jednak powodów, aby zakładać, że sardynki całkowicie znikną z niemieckich supermarketów. Handlowcy liczą na poprawę sytuacji wraz z kolejnymi połowami. Rewe przewiduje, że dostępność produktu powinna stopniowo się poprawiać wraz z letnimi połowami.
Na razie klienci powinni jednak przygotować się na możliwe różnice w dostępności i cenach. Warto porównywać oferty poszczególnych sklepów i nie zakładać, że najdroższa puszka automatycznie oznacza najlepszy wybór.
Produkt, który przez lata był symbolem prostego i niedrogiego zapasu spożywczego, znalazł się więc w zupełnie nowej sytuacji. Mniej ryb, ograniczenia eksportowe i rosnąca popularność sardynek sprawiają, że ich ceny mogą zaskakiwać nawet stałych klientów.
