
60-letni Frank B. z Werther (Nadrenia Północna-Westfalia) stanął we wtorek przed sądem w Bielefeld. Zarzuca mu się, że zbudował maszynę śmierci dla rodziców i tym samym pomógł im odebrać sobie życie – mimo że jego matka cierpiała na demencję i według prokuratury nie była już zdolna do wyrażenia świadomej woli.

60-latek oskarżony o to, że zbudował maszynę śmierci dla rodziców
Według aktu oskarżenia, Frank B. wspólnie ze swoim 88-letnim ojcem, Dieterem Wilhelmem B., zaplanował i przygotował samobójstwo obojga rodziców. Do realizacji planu syn zamówił w internecie dwie maski tlenowe za 19,90 euro, kupił dwie butle z helem za 80 euro i zbudował prostą instalację łączącą wszystko w całość.
Przeczytaj także: Koniec z wieprzowiną na szkolnych stołówkach w Niemczech. Nie chcą urazić muzułmańskich dzieci
Frank B. tłumaczył przed sądem, że rodzice od lat mówili o chęci wspólnej śmierci, powtarzając: „Jeśli umrzeć, to razem”. Gdy jego matka Karin B. w początkach 2024 roku przestała mówić, poruszać się i jeść, plany przybrały realny wymiar.
Ojciec podał matce leki uspokajające, potem sam założył maskę
W nocy z 31 stycznia na 1 lutego 2024 roku, Dieter B. podał żonie środki uspokajające, a następnie nałożył maskę z helem najpierw jej, potem sobie. Frank B. w tym czasie oglądał telewizję w sąsiednim pokoju. „Oni tego chcieli. Mam czyste sumienie”, powiedział przed sądem. Cztery godziny później wezwał pogotowie, podaje bild.de.
Na stoliku nocnym śledczy znaleźli list pożegnalny ojca. Według prokuratury matka nie zostawiła żadnego śladu swojej woli. Frank B. skomentował: „Powinniśmy byli zrobić to wcześniej. Jej stan był już zbyt zły”. Na nagraniu wideo wykonanym przez syna, ojciec mówi: „Samobójstwo było wspólną decyzją”.
Prokuratura: pomoc w śmierci, czy realizacja woli rodziców?
Prokuratura uważa, że Frank B. aktywnie pomógł w śmierci rodziców, a z powodu choroby matki, jej zgoda nie może być uznana za ważną. Obrońca Franka B., Martin Rother, przekonuje, że jego klient jest niewinny. „Rodzice wielokrotnie wyrażali taką wolę. Liczy się nie tylko ostatni moment, ale cała historia ich decyzji”, powiedział dla BILD.
Siostra Franka B. twierdzi, że to on ponosi największe konsekwencje. „Był im uległy. Manipulowali nim”, mówiła w rozmowie z BILD. Rodzina miała się rozpaść po śmierci najstarszego brata w 1977 roku, a pragnienie wspólnego samobójstwa towarzyszyło rodzicom przez wiele lat. Frank B. przyznał w sądzie, że cierpi na depresję.
Wyrok już w czwartek?
Sąd musi teraz rozstrzygnąć, czy Frank B. pomógł w zabójstwie, czy jedynie wspierał rodziców w spełnieniu ich wspólnej woli. Wyrok w sprawie może zapaść już w czwartek.
