
Niemiecki gigant motoryzacyjny zamyka fabrykę. Kolejny niepokojący sygnał z europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Jeden z najważniejszych dostawców części samochodowych z Badenii-Wirtembergii podjął decyzję, która może mieć poważne konsekwencje dla setek pracowników. Firma mierzy się dziś nie tylko ze słabszym popytem, ale również z rosnącymi kosztami, napięciami handlowymi i zmianami technologicznymi, które coraz mocniej przekształcają całą branżę. Tym razem zamknięcie zakładu nie nastąpi jednak w Niemczech. Pracownicy zagrożonej fabryki mają jeszcze ponad rok, zanim zapadną ostateczne decyzje dotyczące jej przyszłości.

Niemiecki gigant motoryzacyjny zamyka fabrykę
Chodzi o firmę ZF Friedrichshafen, jednego z największych dostawców dla przemysłu motoryzacyjnego. Koncern poinformował, że planuje zakończyć działalność swojego zakładu w austriackim Lebring. Produkcja ma być stopniowo wygaszana, a zakład ma zostać ostatecznie zamknięty 31 grudnia 2027 roku. Decyzja oznacza poważne problemy dla ponad 300 pracowników. Dla wielu z nich przyszłość zawodowa stanęła pod znakiem zapytania.
Produkcja trafi do Polski i na Słowację
ZF tłumaczy planowane zamknięcie przede wszystkim spadkiem wielkości produkcji oraz słabszym popytem. Na sytuację firmy wpływają również niepewność geopolityczna i zmieniające się warunki handlowe. Koncern zamierza jednak kontynuować produkcję części wykonywanych obecnie w Lebring. Ma ona zostać przeniesiona do innych zakładów — przede wszystkim w Polsce i na Słowacji. Dla pracowników austriackiego zakładu oznacza to jednak, że dotychczasowe miejsca pracy zostaną zlikwidowane.
Od montowni osi do nowoczesnego centrum technologicznego
Historia zakładu w Lebring jest szczególnie interesująca. ZF uruchomiło tam działalność w 2002 roku, początkowo jako zakład zajmujący się montażem osi. Z czasem fabryka przeszła znaczącą transformację. Stała się nowoczesnym ośrodkiem mechatronicznym, w którym rozwijano nie tylko produkcję, ale również kompetencje związane z produktami, systemami i pracami rozwojowymi. Mimo tej ewolucji zakład nie uniknął problemów, z którymi mierzy się obecnie cała branża motoryzacyjna.
ZF pod presją. Problemem są nie tylko samochody elektryczne
Sytuacja koncernu od dłuższego czasu pozostaje trudna. Firma zmaga się między innymi z wysokim zadłużeniem, słabszym popytem oraz wymagającymi warunkami rynkowymi. Jednocześnie branża przechodzi ogromną transformację. Rosnąca popularność samochodów elektrycznych zmienia zapotrzebowanie na części i podzespoły.
Samochody elektryczne wykorzystują mniej skomplikowanych elementów mechanicznych niż pojazdy z silnikami spalinowymi. To szczególnie mocno uderza w część tradycyjnych dostawców, których działalność przez dekady opierała się na komponentach związanych z klasycznymi układami napędowymi.
Niemiecka motoryzacja traci tysiące miejsc pracy
Problem jest znacznie szerszy niż jeden zakład w Austrii. Niemiecki przemysł motoryzacyjny przeżywa okres bardzo silnych zmian. W pierwszej połowie 2026 roku zatrudnienie w niemieckiej branży motoryzacyjnej wynosiło około 691 500 osób. To najmniej od 2005 roku. W ciągu zaledwie roku liczba pracowników zmniejszyła się o około 42 300 osób – informuje KA Insider. Eksperci zwracają uwagę, że transformacja w kierunku elektromobilności może w kolejnych latach nadal mocno wpływać na zatrudnienie. Przeczytaj także: Fala bankructw w Niemczech trwa. Kolejna znana firma motoryzacyjna ogłosiła upadłość
Jedna zmiana technologiczna może kosztować dziesiątki tysięcy etatów
Według badania Fraunhofer ELAB 2.0 sama produkcja układów napędowych może w przyszłości oznaczać utratę około 75 tysięcy miejsc pracy netto. W tej prognozie uwzględniono już nowe stanowiska, które mogą powstać między innymi przy produkcji baterii oraz elektroniki mocy.
Oznacza to, że przemysł motoryzacyjny nie tylko zmniejsza zatrudnienie — przede wszystkim zmienia jego strukturę. Część tradycyjnych kompetencji traci na znaczeniu, podczas gdy rośnie zapotrzebowanie na specjalistów związanych z nowymi technologiami.
