
Niemcy przez cały okres wojny w Ukrainie systematycznie zwiększały import ryb z Rosji. W ciągu zaledwie kilku lat sprowadzany wolumen niemal się potroił. Teraz, gdy Komisja Europejska po raz pierwszy chce objąć rosyjski sektor rybny sankcjami, okazuje się, że to właśnie niemiecki przemysł spożywczy może odczuć ich skutki najmocniej. Chodzi o produkt, który regularnie trafia na stoły milionów Europejczyków – paluszki rybne.

Sankcje UE na ryby
Komisja Europejska przygotowała 21. pakiet sankcji wobec Rosji, w którym po raz pierwszy uwzględniła sektor rybołówstwa. Najważniejszą zmianą mają zostać objęte filety z mintaja, z których produkuje się większość paluszków rybnych sprzedawanych w europejskich supermarketach.
Bruksela nie planuje natychmiastowego zakazu importu. Ograniczenia mają być wprowadzane stopniowo. Najpierw import zostanie zmniejszony do średniego poziomu z lat 2023–2025, po roku spadnie do 75 proc. tej wartości, a po dwóch latach do 50 proc.. W przypadku niektórych gatunków, między innymi dorsza, Komisja Europejska rozważa całkowite wstrzymanie importu do Unii Europejskiej.
Jak podają niemieckie media, Bruksela analizowała również całkowity zakaz importu rosyjskich ryb, jednak zrezygnowała z tego rozwiązania z obawy przed poważnymi konsekwencjami dla europejskiego przemysłu spożywczego i wzrostem cen dla konsumentów.
Niemcy najbardziej uzależnione od rosyjskiego mintaja
Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego wynika, że w ubiegłym roku Niemcy sprowadziły z Rosji 93,5 tys. ton mrożonych filetów z mintaja o wartości około 228 mln euro. To największy import tego surowca w całej Unii Europejskiej.
Jeszcze bardziej wymowne są dane dotyczące udziału Rosji w niemieckim imporcie. W 2020 roku wynosił on 15 proc., a do 2024 roku wzrósł już do 45 proc.
To właśnie w Niemczech działają jedne z największych na świecie zakładów produkujących paluszki rybne. Marki takie jak Iglo i Frosta w dużym stopniu opierają produkcję na dostawach rosyjskiego mintaja – informuje RND.de.
Niemiecki rząd chce chronić paluszki rybne przed sankcjami UE
Alarm podnosi również podlegający niemieckiemu Ministerstwu Rolnictwa Instytut Thünena. W raporcie zatytułowanym „Droht eine Fischstäbchenkrise?” („Czy grozi nam kryzys paluszków rybnych?”) eksperci wskazują, że jedynym dostawcą, który mógłby zastąpić Rosję na porównywalną skalę, są rybołówstwa amerykańskie. Problem w tym, że ich moce produkcyjne są już w dużej mierze zakontraktowane.
Zdaniem autorów raportu nawet zakończenie wojny w Ukrainie może nie wystarczyć, aby odwrócić obecny trend. Produkcja paluszków rybnych może na stałe przenieść się do Azji, gdzie łatwiej będzie zapewnić dostęp do surowca.
Przeczytaj także: Niemiecki generał podaje datę możliwego ataku Rosji na NATO. „Musimy być przygotowani”
Producenci nie komentują, rząd unika jednoznacznej deklaracji
Zapytane przez agencję dpa firmy Iglo i Frosta nie chciały komentować planowanych sankcji.
Rzecznik niemieckiego Ministerstwa Rolnictwa oświadczył jedynie, że rząd popiera działania mające ograniczyć Rosji źródła finansowania wojny. Nie odpowiedział jednak wprost na pytanie, czy Berlin zabiega w Brukseli o złagodzenie sankcji, aby chronić własny przemysł rybny.
