
O krok od katastrofy kolejowej w Niemczech. W Bawarii doszło do poważnego incydentu na linii kolejowej między Monachium a Mühldorfem, w którym maszynista pociągu RB40 wykazał się błyskawiczną reakcją, zatrzymując skład w ostatniej chwili. Zdarzenie miało miejsce na jednotorowej trasie Südostbayernbahn, która ze względu na przestarzałą infrastrukturę jest szczególnie wrażliwa na opóźnienia i błędy w prowadzeniu ruchu. Policja federalna oraz służby bezpieczeństwa kolejowego prowadzą obecnie dochodzenie w sprawie przyczyn incydentu. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a szkody materialne nie wystąpiły.

O krok od katastrofy kolejowej w Niemczech
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w piątek, 20 lutego, w okolicach Schwindegg w powiecie Mühldorf am Inn. Według policji federalnej maszynista jadący opóźnionym składem zauważył przed sobą inny pociąg i zdołał zatrzymać swój skład zaledwie 50 metrów przed nim.
Zdarzenie zostało zgłoszone także Federalnej Komisji ds. Badania Wypadków Kolejowych (BEU). Na razie nie wiadomo, czy BEU podejmie własne śledztwo. W mediach pojawiły się spekulacje, że błąd mógł zostać popełniony przez dyżurnego ruchu, jednak policja i kolej nie potwierdzają tej wersji. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy w wyniku dochodzenia ktoś zostanie pociągnięty do odpowiedzialności.
Jeden z pasażerów, który podróżował opóźnionym pociągiem z Ampfing do Monachium, opisał dramatyczne wydarzenia w rozmowie z Merkur. Po zatrzymaniu w Weidenbach pociąg ruszył ponownie, lecz po około 200 metrach znów zatrzymał się na dłuższy czas – pasażerowie spędzili w nim około półtorej godziny. Z okien pociągu mogli zobaczyć pojazd DB-Notfallmanager, który zatrzymał się przy torach i wykonał zdjęcia składu. Drugi maszynista wszedł do pociągu, aby przejąć prowadzenie, a obsługa starała się uspokoić pasażerów. Niektórzy byli przekonani, że doszło do potrącenia osoby, jednak na szczęście nikt nie ucierpiał. Przeczytaj także: Katastrofa kolejowa w Hiszpanii, zderzyły się dwa pociągi, dziesiątki ofiar
Autobus zastępczy i opóźnienia
Pociąg dotarł ostatecznie do Schwindegg, gdzie wszyscy pasażerowie musieli opuścić skład. Dalej podróż kontynuowano autobusem zastępczym do Dorfen, gdzie można było wsiąść do kolejnego pociągu. Cała podróż, która normalnie zajęłaby mniej niż dwie godziny, trwała w sumie około trzech godzin. Incydent wywołał znaczne opóźnienia w ruchu regionalnym, a pasażerowie doświadczyli sporego stresu i niepewności.
