
Obowiązkowa wymiana rur wodociągowych: Od 12 stycznia obowiązują nowe, rygorystyczne przepisy, które nakładają na właścicieli nieruchomości konkretny obowiązek. Chodzi o rury wodociągowe, które przez lata były tolerowane, a teraz uznano je za niedopuszczalne. Oto, kogo dotyczą zmiany i co trzeba zrobić, by uniknąć problemów.

Obowiązkowa wymiana rur wodociągowych
Zgodnie z nowym niemieckim rozporządzeniem o wodzie pitnej, od 12 stycznia ołowiane rury wodociągowe są całkowicie zakazane w całym kraju — bez wyjątków. Zakaz dotyczy zarówno przyłączy do budynków, jak i armatury oraz instalacji wewnętrznych. – Zatrucie ołowiem może prowadzić m.in. do uszkodzeń neurologicznych oraz anemii (niedokrwistości) – wyjaśnia pediatra i lekarz medycyny środowiskowej Stefan Böse-O’Reilly z Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium cytowany przez portal Watson.de.
Ołowiane rury wodociągowe – jak bardzo są niebezpieczne?
Zatrucie ołowiem często daje objawy dopiero po dłuższym czasie. Zmęczenie, bóle głowy czy utrata masy ciała mogą, ale nie muszą na nie wskazywać. W skrajnych przypadkach ołów może być nawet śmiertelnie niebezpieczny. Osoby pijące wodę z kranu nie muszą obawiać się nagłego zatrucia, ale to nie oznacza, że metal ciężki jest nieszkodliwy. Mimo znanych zagrożeń ołowiane rury nie zniknęły wszędzie jednocześnie. Do dużych sieci wodociągowych nie nadawały się ze względu na wagę, ale w ostatnich odcinkach prowadzących do domów były stosowane znacznie częściej.
Gdzie problem był największy?
Szczególnie w północnych i wschodnich Niemczech przyłącza domowe z ołowiu wykorzystywano jeszcze do początku lat 70. XX wieku. Na południu kraju przepisy były ostrzejsze — w częściach Bawarii, Wirtembergii i Badenii ołów w instalacjach wody pitnej był zakazany już od 1878 roku.
Przez długi czas liczbę istniejących ołowianych rur można było jedynie szacować. Dopiero w 2023 roku Federalny Urząd Ochrony Środowiska przedstawił konkretne dane. Wynik ankiety wśród landów i dostawców wody: w 2021 roku działało jeszcze około 15 000 ołowianych przyłączy domowych. To niewiele w skali kraju — zaledwie 0,8 % wszystkich budynków.
Normy coraz ostrzejsze – i koniec wyjątków
Równolegle systematycznie obniżano dopuszczalne normy ołowiu w wodzie pitnej. Od 2013 roku maksymalny limit wynosi 10 mikrogramów na litr. Już wtedy było jasne, że przy ołowianych rurach niemal nie da się go dotrzymać, a przekroczenia są trudne do wykrycia.
Od 12 stycznia ołowiane rury są bezwzględnie zakazane i muszą zostać wymienione. A to nie koniec zaostrzeń: od 2028 roku dopuszczalny limit spadnie do zaledwie 5 mikrogramów na litr. Co ważne, obowiązek dotyczy nie tylko instalacji zewnętrznych, ale także rur wewnątrz budynków.
Badanie Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska wśród firm instalacyjnych pokazuje, że problem wciąż istnieje — instalatorzy, którzy wzięli udział w ankiecie, średnio dziewięć razy w roku natrafiali na instalacje z ołowiu.
Przeczytaj również: Koniec z zaparowanymi szybami. Ten domowy sposób działa lepiej niż drogie preparaty
Właściciele muszą działać. Koszty są wysokie
Najbardziej dotknięte są starsze domy jednorodzinne. I właśnie tam pojawia się problem — część właścicieli zwleka z wymianą, głównie z powodu kosztów. Te mogą sięgać kilkudziesięciu tysięcy euro. Należy jednak pamiętać, że jeśli urząd zdrowia dowie się o istnieniu ołowianej instalacji, ma obowiązek nakazać jej wymianę — w razie potrzeby nawet pod groźbą kary finansowej.
