
Ogromny pożar wieżowca w Berlinie: Dramatyczne sceny rozegrały się w Berlinie-Lichtenbergu. W jednym z wieżowców wybuchł niszczycielski pożar, który doprowadził do śmierci dziecka i ciężkich obrażeń u kilku innych mieszkańców. Według straży pożarnej aż 20 mieszkań nie nadaje się obecnie do zamieszkania.

Ogromny pożar wieżowca w Berlinie
Do pożaru doszło w środę, 11 lutego 2026, krótko przed godziną 20:00 w mieszkaniu na czwartym piętrze budynku przy Dolgenseestraße w dzielnicy Friedrichsfelde. Świadkowie natychmiast wezwali straż pożarną. Ogień bardzo szybko objął całe mieszkanie, a z okien zaczęły wydobywać się płomienie.
W 21-piętrowym budynku pojawiło się ogromne zadymienie. Gęsty dym przedostał się na wyższe kondygnacje, w bardzo krótkim czasie praktycznie cały budynek został nim wypełniony. Istniało ryzyko, że ogień przeniesie się na kolejne mieszkania.
Rzecznik straży pożarnej poinformował o tzw. dużej ilości materiałów łatwopalnych w mieszkaniu, co oznacza ponadprzeciętną liczbę przedmiotów w mieszkaniu mogących podsycać ogień. To dodatkowo przyczyniło się do skali pożaru i ilości dymu.
Dziecko zmarło mimo reanimacji
Na miejsce tragedii skierowano liczne karetki, lekarzy i dodatkowe jednostki straży. Natychmiast rozpoczęto poszukiwanie mieszkańców oraz ich ewakuację.
Z budynku wyniesiono kilka nieprzytomnych osób, w tym dzieci. Pomocy medycznej wymagało co najmniej pięć osób. Trzy z nich – dwoje dzieci i jeden dorosły – odniosły obrażenia zagrażające życiu i były reanimowane, a następnie trafiły do szpitala. Niestety jedno z dzieci zmarło jeszcze tego samego wieczoru. Według wstępnych informacji poszkodowani znajdowali się na piętrach powyżej mieszkania, w którym wybuchł pożar.
Przeczytaj również: Groźny pożar w garażu podziemnym. Ewakuowano ponad 40 osób
170 strażaków w akcji
W akcji uczestniczyło około 170 strażaków. Ratownicy przeszukiwali budynek i wyprowadzali mieszkańców. Na miejscu utworzono punkt medyczny dla poszkodowanych. Straż pożarna nie wyklucza, że liczba rannych może jeszcze wzrosnąć.
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy obecnie lokatorów aż 20 mieszkań. Część z nich nie ma prądu ani wody, inne są tak silnie zadymione, że nie nadają się do użytku. Służby uznały je za niezdatne do zamieszkania.
Jak podaje BILD, osoby, które nie mogą zatrzymać się u bliskich, otrzymały możliwość noclegu w pobliskiej hali sportowej. Władze dzielnicy zapowiadają organizację mieszkań zastępczych oraz miejsc w hotelach na najbliższy czas.
