
Potężne pożary w północnych Włoszech. Włoski region znany z górskich krajobrazów, malowniczych dolin i popularnych miejsc wypoczynku zmaga się z jednym z najpoważniejszych kryzysów ostatnich lat. Od kilku dni ogień trawi rozległe tereny północnych Włoch, a mieszkańcy i służby walczą z żywiołem, który pojawił się nagle i szybko zaczął zagrażać okolicznym miejscowościom. Nad regionem unoszą się ogromne chmury dymu, a skutki pożarów mogą być odczuwalne przez dziesięciolecia. Eksperci ostrzegają, że straty nie dotyczą tylko spalonych drzew – ucierpiał cały delikatny ekosystem.
Potężne pożary w północnych Włoszech. Żywioł dotarł w okolice Parku Narodowego
Od kilku dni strażacy walczą z rozległymi pożarami lasów w Piemoncie, jednym z najbardziej malowniczych regionów północnych Włoch. Szczególnie trudna sytuacja wystąpiła w rejonie gminy Premosello Chiovenda, położonej niedaleko Parku Narodowego Val Grande.
W czwartek wieczorem ogień zaczął niebezpiecznie zbliżać się do zabudowań w miejscowości Colloro. Wielu mieszkańców musiało opuścić swoje domy, gdy płomienie schodziły ze zboczy i zbliżały się do budynków. Na miejscu pracują setki strażaków oraz służby wspierane przez lotnictwo gaśnicze. W akcji biorą udział samoloty Canadair oraz śmigłowce, które zrzucają wodę na najbardziej aktywne fragmenty pożaru.
Setki hektarów lasu spłonęły
Skala zniszczeń jest ogromna. Według szacunków regionu Piemont ogień strawił od 800 do 900 hektarów lasów. Zniszczone zostały między innymi stare drzewostany dębowe, bukowe i iglaste, które rozwijały się przez wiele dekad.
Władze regionu określają sytuację mianem „ekologicznej katastrofy”. Ogień dotknął nie tylko roślinność, ale również zwierzęta zamieszkujące te tereny. Ucierpiały owady, gady, ptaki, a także większe ssaki, takie jak sarny i kozice. Specjaliści wskazują, że pierwsze oznaki odradzania się roślinności mogą pojawić się dopiero po kilku latach. Pełna odbudowa złożonych ekosystemów leśnych może potrwać nawet od 50 do 70 lat.
Walka z ogniem trwa. Najgroźniejsze fronty udało się częściowo opanować
Choć sytuacja stopniowo się poprawia, strażacy nadal dogaszają aktywne ogniska pożaru. W rejonach górskich wciąż widoczne są dymiące obszary i niewielkie fronty ognia. Władze poinformowały, że część mieszkańców ewakuowanych wcześniej z terenów Verbano-Cusio-Ossola mogła już wrócić do swoich domów. W okolicach Colloro nadal obowiązuje jednak szczególna ostrożność, ponieważ zagrożenie nie zostało całkowicie wyeliminowane. Przeczytaj także: Wielki chaos na niemieckiej kolei. Pożar sparaliżował ruch na kluczowej trasie. Do akcji wkroczyła policja
Dym i skażone powietrze. Służby kontrolują sytuację
Pożary wywołały również problemy związane z jakością powietrza. Regionalna agencja ochrony środowiska ARPA Piemonte prowadzi stały monitoring poziomu pyłów i szkodliwych substancji. W pewnym momencie pomiary w rejonie Domodossoli wykazały wartości znacznie przekraczające dopuszczalne normy. Mieszkańcy otrzymali ostrzeżenia dotyczące możliwego pogorszenia jakości powietrza, szczególnie w dolinach, gdzie dym może utrzymywać się dłużej – podaje Merkur.
Co doprowadziło do tragedii?
Według włoskiej straży pożarnej pierwsze ogniska ognia mogły powstać po uderzeniach piorunów podczas gwałtownych burz. Sytuację dramatycznie pogorszył silny wiatr, który szybko rozprzestrzeniał płomienie po wysuszonych terenach. Problem pogłębiła również wyjątkowo trudna sytuacja pogodowa. Fala upałów oraz niewielkie opady deszczu od końca maja stworzyły warunki sprzyjające szybkiemu rozwojowi pożarów.
Władze Piemonu podkreślają, że gdyby działania ratunkowe nie zostały przeprowadzone tak szybko, ogień mógł objąć kolejne tysiące hektarów terenów zielonych i doprowadzić do jeszcze większych strat„Każdy hektar lasu to rana planety”. Przeczytaj także: Dramat podczas Tour de France, samochód wjechał w tłum kibiców. „Ludzie upadali na ziemię”
