
Z pozoru była to zwykła podróż niemiecką autostradą. Nic nie zapowiadało, że wieczorny przejazd zakończy się kontrolą, mandatem i sprawą karną. Załoga polskiego busa nie miała pojęcia, że jeden nieprzemyślany gest i chwila brawury przyciągnęły uwagę osób, z którymi lepiej nie zadzierać. Gdy prawda wyszła na jaw, było już za późno, by uniknąć konsekwencji.

Zaczęło się od jazdy środkowym pasem
Do zdarzenia doszło w czwartek wieczorem (04.06.2026) na autostradzie A9 w pobliżu miejscowości Bindlach w Bawarii. Według Uwagę funkcjonariuszy jadących nieoznakowanym samochodem zwrócił polski bus, który przez dłuższy czas poruszał się środkowym pasem ruchu.
Policjanci po cywilnemu wyprzedzili pojazd i początkowo nic nie wskazywało na to, że interwencja będzie konieczna. Sytuacja szybko jednak przybrała nieoczekiwany obrót.
Kiedy bus ponownie wyprzedzał samochód policjantów, siedzący obok kierowcy pasażer wykonał obraźliwy gest. Pokazanie środkowego palca policjantom to jednak nie jedyna rzecz, z powodu, której wkrótce mieli zostać zatrzymani. Po chwili popełnili bowiem kolejne wykroczenie.
To nie był koniec problemów
Jak informuje portal br.de po zakończeniu manewru kierowca busa nie zwolnił, lecz kontynuował jazdę z nadmierną prędkością. To wystarczyło, by funkcjonariusze z nieoznakowanego radiowozu przystąpili do kontroli.
Przeczytaj także: Koszmarny wypadek polskich busów w Niemczech. Są ranni
Ta przyniosła kolejną niespodziankę. Policjanci ustalili, że pasażer miał około 1,5 promila alkoholu w organizmie. Za obraźliwy gest, który wykonał w kierunku funkcjonariuszy, odpowie teraz przed sądem.
Także kierowca nie uniknie odpowiedzialności. Za przekroczenie prędkości otrzymał mandat w wysokości 320 euro.
Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu. Śledź nasz portal PolskiObserwator.de na Google News, aby na bieżąco otrzymywać najnowsze wiadomości z Niemiec i ze świata. Dołącz także do naszej społeczności na Facebooku!
