Przejdź do treści

Przeprowadziła się do najbezpieczniejszego kraju na świecie. Po 7 miesiącach uciekła. Powód może zaskoczyć

Tagi:
11/03/2026 18:34 - AKTUALIZACJA 17/03/2026 10:49
Życie w najbezpieczniejszym kraju na świecie
Przeprowadziła się do najbezpieczniejszego kraju na świecie. Po 7 miesiącach uciekła Fot. Depositphotos.com

Życie w najbezpieczniejszym kraju na świecie: Porzuciła wszystko, by zacząć nowe życie w jednym z najspokojniejszych krajów świata. Po zaledwie siedmiu miesiącach znów spakowała walizki, zmagając się z serią nieoczekiwanych wyzwań. Powody tej decyzji mogą zaskoczyć. Kobieta przyznała, że rzeczywistość okazała się zupełnie inna, niż sobie wyobrażała. O swoich doświadczeniach opowiedziała w mediach społecznościowych, wywołując szeroką dyskusję wśród internautów.

Życie w najbezpieczniejszym kraju na świecie

Życie w najbezpieczniejszym kraju na świecie może okazać się znacznie trudniejsze niż przewidujesz

Choć od 2008 roku kraj ten zajmuje pierwsze miejsce w Globalnym Indeksie Pokoju, codzienne życie cudzoziemca wcale nie musi przypominać tutaj idylli znanej ze statystyk. Nowy początek, który miał być spełnieniem marzeń, szybko okazał się znacznie trudniejszy, niż można było się spodziewać.
Decyzja o porzuceniu pracy i życia w Australii i przeprowadzki do Islandii, która ponownie została uznana za najbezpieczniejsyz kraj na wypadek wybuchu III wojny światowej, była podyktowana chęcią poznania ojczyzny matki. Ponieważ Islandia liczy zaledwie około 300 tys. mieszkańców, rodzinne kontakty pomogły mieszkanki Australii Hannah znaleźć pracę jeszcze przed przyjazdem. Młoda kobieta stała się częścią rosnącej grupy cudzoziemców wybierających Islandię jako kraj osiedlenia. Według danych islandzkiego urzędu statystycznego z 2025 roku, w kraju mieszka już prawie 74 tys. imigrantów, co stanowi 18,9% całej populacji, donosi The Mirror.

Początkowo życie na wyspie przynosiło wiele niezwykłych doświadczeń – od wędrówek, dzikiej naturze po wspinaczki na czynne wulkany. Z czasem jednak codzienne trudności zaczęły przeważać nad zachwytem.

Największy problem – brak światła

Najtrudniejszym wyzwaniem dla twórczyni treści i lekarza weterynarza okazały się islandzkie zimy i długotrwały brak naturalnego światła. Krótkie dni i długie noce zaczęły negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne i fizyczne kobiety. Zaburzenie rytmu dobowego stało się ostatecznie jednym z głównych powodów decyzji o powrocie. Bez przyjaciół i rodziny radzenie sobie z chronicznym zmęczeniem oraz ciągłą ciemnością okazało się ogromnym obciążeniem. „Nie spałam, miałam problem z dotarciem do pracy. Chyba zaczęłam trochę tracić panowanie nad sobą” – przyznała młoda kobieta na swoim kanale YouTube. Czytaj dalej poniżej

Ekstremalna pogoda i trudności w relacjach

Kolejnym szokiem okazały się surowe warunki pogodowe. Islandia regularnie wydaje pomarańczowe i czerwone ostrzeżenia meteorologiczne, a jeden z lotów krajowych podczas burzy Hannah określiła jako „najbardziej przerażające doświadczenie w swoim życiu”.

Równie trudne okazało się nawiązywanie relacji z mieszkańcami. W porównaniu z otwartą kulturą Australii, Islandczycy wydawali się bardziej zdystansowani. Choć – jak podkreślała – są serdeczni i lojalni, gdy już zdobędzie się ich zaufanie, bariera językowa i brak spontanicznych rozmów były dla niej dużym szokiem kulturowym. Przeczytaj również: Jak przygotować dom na atak nuklearny: co zrobić, zanim nadejdzie dzień, w którym zawyją syreny

Wysokie ceny i zaskakująca kultura randek

Życie na Islandii okazało się także bardzo kosztowne. Ceny żywności – szczególnie świeżych owoców i warzyw – bywały nawet trzykrotnie wyższe niż w Australii. Aby zmieścić się w budżecie, Hannah często była zmuszona wybierać tańsze, przetworzone produkty. Wyjście do restauracji stało się dla niej niemal luksusem.

Zaskoczyła ją także lokalna kultura randkowania. Na Islandii – jak opowiada – często dominuje luźny model relacji, w którym najpierw pojawia się krótka znajomość lub jednorazowe spotkanie, a dopiero później ewentualne oficjalne randki. Dla osoby przyzwyczajonej do bardziej tradycyjnego modelu relacji w Australii było to spore zaskoczenie.

Choć pobyt na wyspie dostarczył jej wielu niezapomnianych doświadczeń, ostatecznie po siedmiu miesiącach zdecydowała się wrócić do domu, przyznając, że życie w jednym z najbezpieczniejszych krajów świata nie zawsze oznacza łatwe życie na co dzień.