Przejdź do treści

Radioaktywne dziki w Niemczech, 40 lat po Czarnobylu. „Ich mięso jest zatrute”

Tagi:
23/04/2026 12:38 - AKTUALIZACJA 23/04/2026 12:38
Radioaktywne dziki w Niemczech, 40 lat po Czarnobylu.

Radioaktywne dziki w Niemczech. Wybuch z 1986 roku zabija także dziś. Co roku w niemieckich lasach utylizuje się tysiące dzików — ich mięso, skażone radioaktywnym cezem, nie może trafić na żaden stół. 26 kwietnia mija dokładnie 40 lat od najpoważniejszej katastrofy nuklearnej w historii ludzkości. Reaktor nr 4 w elektrowni w Czarnobylu eksplodował w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku, wyrzucając do atmosfery ogromne ilości materiału radioaktywnego. Toksyczna chmura przebyła tysiące kilometrów, opadając wraz z deszczem na glebę wielu krajów europejskich, w tym Niemiec. Cztery dekady później ślady tamtej nocy wciąż są obecne.

Radioaktywne dziki w Niemczech

Każdego roku niemieckie władze utylizują tysiące dzików upolowanych legalnie, których tusz nie da się wykorzystać. Powód: mięso przekracza dopuszczalny prawem limit promieniotwórczości, wynoszący 600 bekereli na kilogram. Jeden bekerel oznacza jeden rozpad atomowy na sekundę — a 600 to próg, od którego mięso uznaje się za niebezpieczne dla zdrowia człowieka. Niektóre dziki w Bawarii miały w sezonie łowieckim 2024–2025 nawet 5 362 Bq/kg, czyli niemal dziewięć razy powyżej limitu. Myśliwi, którzy przekazują takie zwierzęta, otrzymują od państwa rekompensaty: 204 euro za dorosłego dzika i 102 euro za warchlaka.

Dane uzyskane na wyłączność przez publikację BILD z Federalnego Urzędu Administracji w Niemczech pokazują rzeczywistą skalę problemu. W 2025 roku zutylizowano 2 927 skażonych dzików. W 2024 roku liczba ta wyniosła 3 099. W 2022 roku osiągnięto niepokojący szczyt: 7 539 zwierząt zniszczonych w jednym roku. Bawaria skupia najwięcej przypadków — w 2022 roku, z ogólnokrajowej sumy, 6 227 dzików pochodziło wyłącznie z tego landu. W 2025 roku, spośród 2 927 zwierząt zutylizowanych w skali kraju, 2 308 było z Bawarii, 491 z Badenii-Wirtembergii, 109 z Saksonii, 18 z Turyngii i tylko jedno z Nadrenii-Palatynatu.

Dlaczego akurat lasy i akurat dziki?

Wyjaśnienie pochodzi z Federalnego Urzędu Ochrony Radiologicznej w Niemczech. Na terenach rolniczych cez-137 wiąże się z minerałami ilastymi w glebie i nie może być pobierany przez rośliny przez korzenie. Żywność z rolnictwa praktycznie nie zawiera cezu-137. W lasach jednak sytuacja wygląda inaczej. Grzyby wchłaniają cez bezpośrednio z warstwy próchnicy, a dziki — które żywią się w dużej mierze grzybami, żołędziami i korzeniami — gromadzą radioaktywność w mięśniach i narządach. Cez zachowuje się w organizmie jak potas: przenika do tkanek, emituje promieniowanie od środka i pozostaje tam przez całe tygodnie. Przeczytaj także: Niebezpieczne mrówki po raz pierwszy w Niemczech. Ich użądlenie zagraża życiu

Najbardziej skażone obszary

Najbardziej dotknięte regiony w Niemczech to Las Bawarski, obszar Donaumoos na południowy zachód od Ingolstadt, okolice Mittenwaldu oraz region Berchtesgaden. Wszystkie znajdują się na południu Niemiec — w rejonach, w których deszcze wiosną 1986 roku przyniosły największe ilości radioaktywnego opadu. Cez-137 ma okres półtrwania około 30 lat, co oznacza, że dziś w glebie utrzymuje się około 40% ilości zarejestrowanej bezpośrednio po wybuchu. Przy obecnym tempie rozpadu skażenie pozostanie mierzalne jeszcze przez kolejne dwie–trzy dekady.

Niemieckie władze podkreślają, że grzyby zbierane i spożywane w normalnych ilościach nie stanowią istotnego ryzyka radiologicznego dla ludności. Prawdziwe zagrożenie pojawia się przy regularnym spożywaniu mięsa z dzika z terenów dotkniętych skażeniem, jeśli nie zostanie ono wcześniej przebadane. Dlatego właśnie Niemcy mają system obowiązkowych testów i rekompensat dla myśliwych za zwierzęta, których nie można wprowadzić do obrotu żywnościowego. System działa, ale fakt, że istnieje 40 lat po wypadku, mówi — dobitniej niż jakiekolwiek liczby — że Czarnobyl tak naprawdę nie skończył się w 1986 roku.