
Oktoberfest to machina, która co roku w Niemczech napędzająca ogromny biznes. O dostęp do najbardziej prestiżowych miejsc na monachijskich błoniach od lat rywalizują restauratorzy, a decyzje miasta dotyczące przyznawania pozwoleń budzą spore emocje. Teraz jedna z takich spraw trafiła przed Bawarski Najwyższy Sąd Krajowy.
Jej bohaterem jest 50-letni gastronom Alexander Egger, który chce przebić się do grona właścicieli największych namiotów podczas Oktoberfestu. Do tej pory prowadził jedynie mniejszy namiot. Uznał jednak, że zasady stosowane przez miasto przy przyznawaniu miejsc mogą naruszać przepisy dotyczące konkurencji. W związku z tym postanowił walczyć o zmianę obowiązującej od lat praktyki.

Restaurator wypowiedział wojnę Monachium
Alexander Egger ubiegał się o możliwość prowadzenia jednego z największych namiotów na Oktoberfest. Złożył wnioski dotyczące Schottenhamel Festhalle oraz namiotu Paulaner. To właśnie w największych obiektach odbywa się najbardziej dochodowa część całego festynu. Niektóre z nich mogą pomieścić nawet około 10 tysięcy osób.
Miasto Monachium wybiera operatorów namiotów na podstawie systemu punktowego. Pod uwagę brane są między innymi doświadczenie kandydatów, kwestie higieny, bezpieczeństwo oraz przygotowane koncepcje prowadzenia działalności. W praktyce o miejsca walczą przede wszystkim przedsiębiorcy od lat związani z monachijską gastronomią i lokalnymi browarami.
Przeczytaj także: Oktoberfest w Niemczech 2026. Podano ceny, turyści mogą się zdziwić
Sąd odrzucił argumenty restauratora
Egger uznał, że taki system może ograniczać konkurencję. Jego sześciu prawników powołało się między innymi na przepisy prawa zamówień publicznych i ochrony konkurencji. Argumentowali, że przy odpowiednio wysokiej wartości przedsięwzięcia konieczne może być przeprowadzenie europejskiego postępowania przetargowego.
Kluczowe znaczenie miało pytanie, czy prowadzenie namiotu podczas Oktoberfestu można uznać za tak zwaną koncesję na usługi. W przypadku odpowiedzi twierdzącej, przy przekroczeniu określonego progu finansowego zasady wyboru operatora mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Podczas rozprawy sąd nie podzielił jednak argumentacji restauratora. Wiceprezes Bawarskiego Najwyższego Sądu Krajowego, sędzia Dr Paul Heinrichsmeier, stwierdził, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z taką koncesją.
Monachium może odetchnąć
Sąd zwrócił uwagę na charakter samego Oktoberfestu. Miasto nie prowadzi działalności gospodarczej za pośrednictwem właścicieli namiotów. Organizuje wydarzenie i udostępnia przedsiębiorcom przestrzeń, w której mogą prowadzić własny biznes. Nawet pobieranie przez miasto części przychodów operatorów, obecnie w przypadku dużych przedsiębiorstw jest to 7,8 procent obrotu, nie oznacza zdaniem sądu, że Monachium ma własny interes gospodarczy w rozumieniu przepisów dotyczących zamówień.
Sędzia nie dopatrzył się również błędów prawnych w sposobie, w jaki miasto Monachium przyznaje miejsca na Oktoberfest. Oznacza to, że na tym etapie nie ma podstaw, aby kierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba jednak jeszcze poczekać. Sąd zapowiedział ogłoszenie decyzji 16 października, podaje BILD.
Dla Alexandra Eggera może to być kluczowy moment. Jeśli sąd utrzyma swoje stanowisko, obecny system wyboru gospodarzy największych namiotów pozostanie bez zmian. Sprawa pokazuje jednak, jak ogromne znaczenie gospodarcze ma dziś Oktoberfest. Najbardziej prestiżowe namioty są nie tylko symbolem monachijskiej tradycji, lecz także niezwykle atrakcyjnymi miejscami prowadzenia biznesu.
