
Śmiercionośny grzyb sieje spustoszenie w szpitalach. Nowy gatunek grzyba chorobotwórczego, Candidozyma auris – wcześniej znany jako Candida auris – szybko rozprzestrzenia się w szpitalach w Europie i zaczyna budzić niepokój wśród lekarzy mikrobiologów. Po raz pierwszy zidentyfikowany w 2009 roku w Japonii, grzyb ten okazał się skrajnie zaraźliwy, odporny na wiele leków i zdolny do przetrwania miesiącami, a nawet latami na powierzchniach szpitalnych.

Śmiercionośny grzyb sieje spustoszenie w szpitalach
Zgodnie z najnowszym raportem ECDC, w latach 2013–2023 potwierdzono około 4 000 przypadków w krajach UE i EOG. Niemcy zgłosiły 120 przypadków, z czego ponad połowę tylko w 2023 roku. Największe ogniska występują w Hiszpanii, Grecji, Włoszech i Rumunii, gdzie brak systematycznego monitoringu sugeruje, że rzeczywista liczba przypadków jest znacznie wyższa, pisze n-tv.de.
Specjaliści ostrzegają, że pacjenci trafiający do szpitali w południowej Europie mogą wrócić do swoich krajów jako nosiciele grzyba, nie zdając sobie z tego sprawy. Dlaczego? Ponieważ rozprzestrzenia się on pośrednio – z jednego pacjenta na drugiego, często za pośrednictwem personelu medycznego lub sprzętu. Przeczytaj także: Groźne wirusowe zapalenie wątroby tuż przy granicy z Niemcami. Już 28 ofiar śmiertelnych
Candidozyma auris nie przenosi się drogą powietrzną jak wirusy oddechowe, ale może pozostawać aktywna na trudno dezynfekowalnym sprzęcie medycznym: sondach do pomiaru temperatury, szpatułkach używanych do bronchoskopii, protezach czy innych wielokrotnie używanych narzędziach.
Dlaczego jest tak niebezpieczny?
- – przetrwa bardzo długo na powierzchniach
- – tworzy biofilmy, które chronią go przed układem odpornościowym i leczeniem
- – często jest oporny na zwykłe leki przeciwgrzybicze
- – może powodować ciężkie zakażenia, w tym sepsę, śmiertelną w niemal 50% przypadków u osób szczególnie narażonych
Do grupy podwyższonego ryzyka należą:
- – pacjenci po świeżych operacjach
- – osoby starsze
- – wcześniaki
- – osoby z osłabioną odpornością lub chorobami przewlekłymi (dializa, nowotwory itd.)
Objawy mogą w ogóle nie występować. Wielu nosicieli nie wykazuje żadnych symptomów, dlatego grzyb może rozprzestrzeniać się latami, niezauważony. Do zakażenia dochodzi, gdy układ odpornościowy słabnie – wtedy pojawiają się wysoka gorączka, dreszcze lub poważne infekcje ran.
Higiena rąk – główna broń
Eksperci z RKI podkreślają, że profilaktyka zaczyna się od prostej, lecz kluczowej zasady: higiena rąk w szpitalach. Zakażenie najczęściej przenosi się przez personel medyczny. Do dezynfekcji rąk zaleca się preparaty alkoholowe, a do powierzchni — środki dezynfekcyjne na bazie chloru. Niektóre substancje, jak chlorheksydyna, okazały się nieskuteczne w niektórych ogniskach w Wielkiej Brytanii.
Podczas gdy w USA i Indiach pojawiły się już szczepy całkowicie oporne na leki przeciwgrzybicze, sytuacja w Niemczech pozostaje pod kontrolą. Większość przypadków jest nadal uleczalna, a nowe leki przeciwgrzybicze są w zaawansowanych fazach badań klinicznych. „Nikt nie musi wpadać w panikę” – zapewniają eksperci. Ale rozprzestrzenianie się grzyba trzeba maksymalnie spowolnić.
Obecnie grzyb ten musi być zgłaszany w Niemczech jedynie, gdy wywoła chorobę. Jednak ponieważ rozprzestrzenia się już przed pojawieniem się objawów, specjaliści zalecają obowiązkowe zgłaszanie wszystkich wykrytych przypadków.
