Przejdź do treści

Szok w Niemczech: Przedszkolanki przyklejały dzieci do krzeseł

Tagi:
25/09/2025 17:16 - AKTUALIZACJA 25/09/2025 17:16
Przedszkolanki przyklejały dzieci do krzeseł

Szokujące doniesienia z Bawarii obiegły niemieckie media. Prokuratura wszczęła śledztwo wobec przedszkolanek, które – jak wynika z zarzutów – przyklejały dzieci do krzeseł. Sprawa wstrząsnęła rodzicami i opinią publiczną, a winne mogą usłyszeć poważne zarzuty. Dochodzenie ma wyjaśnić, jak długo proceder miał trwać i ilu dzieci dotyczył. Na jaw wychodzą już kolejne świadectwa rodziców, którzy twierdzą, że od dawna mieli zastrzeżenia do metod wychowawczych w tym przedszkolu.

Przedszkolanki przyklejały dzieci do krzeseł

Przedszkolanki przyklejały dzieci do krzeseł

Rodzice byli przekonani, że ich dzieci są w przedszkolu bezpieczne i otoczone opieką. Tymczasem w niewielkiej miejscowości w Dolnej Frankonii miały rozegrać się wstrząsające zdarzenia. W przedszkolu St. Josef w wiosce Sommerkahl w Bawarii na ścianach wiszą kolorowe obrazki, a na szybach naklejone są barwne dłonie. Jednak za tą sielankową fasadą miały rozgrywać się dramatyczne sceny. Dwie opiekunki miały przyklejać dzieci taśmą klejącą do krzeseł, aby zmusić je do siedzenia w ciszy. Rodzice opowiadają: „Pozostałym dzieciom grożono, że nie mogą nic mówić, bo inaczej będą miały kłopoty.”
Przeczytaj także: Kolejna niemiecka rodzina z dziećmi cofnięta przy wjeździe z Niemiec do Polski

Wszczęto śledztwo w sprawie przemocy wobec dzieci

Marco Schmitt, rzecznik prokuratury w Aschaffenburgu, potwierdził w rozmowie z BILD: „Mogę potwierdzić, że wobec dwóch pracownic przedszkola prowadzone jest śledztwo pod kątem podejrzenia o uszkodzenie ciała oraz pozbawienie wolności.”

Według śledczych do kilku incydentów miało dojść między lutym a marcem 2025 roku. Prokurator Marco Schmitt potwierdził: „Z dotychczasowych ustaleń wynika, że chodzi o dwoje dzieci.”

Okazuje się, że zarówno gmina jako organ prowadzący, jak i dyrekcja przedszkola, wiedziały o sprawie już od początku kwietnia. Mimo to informacje o rzekomych nadużyciach ujrzały światło dzienne dopiero teraz – po tym, jak rodzice zwrócili się do mediów, twierdząc, że cała sprawa była bagatelizowana.

Burmistrz Albin Schäfer (CSU) odpiera te zarzuty i podkreśla, że liczy się pełna przejrzystość i wyjaśnienie sytuacji: „Nie chcemy niczego tuszować – jestem codziennie na miejscu i pozostaję w bliskim kontakcie z przedszkolem.” Do sprawy została włączona również powiatowa instytucja nadzorcza.