
Totalny paraliż Paryża: Burmistrz stolicy mierzy się z największym wyzwaniem ostatnich lat – miasto ogarnęła fala gwałtownych protestów organizowanych przez ruch „Bloquons Tout” („Blokujemy Wszystko”). Ulice stolicy zamieniły się w pole walki: demonstranci wznieśli barykady, podpalali samochody i wdali w bezpośrednie starcia z policją, żądając dymisji prezydenta Emmanuela Macrona. W ciągu kilku godzin Paryż został sparaliżowany przez błyskawiczne akcje, a policja odpowiedziała gazem łzawiącym i pełną mobilizacją sił porządkowych.

Totalny paraliż Paryża – Gwałtowne protesty na ulicach
Wszystko zaczęło się od apelu w mediach społecznościowych, który zjednoczył radykalną lewicę i skrajną prawicę, połączonych sprzeciwem wobec polityki oszczędnościowej. Iskrą do wybuchu protestów była kolejna zmiana premiera i odrzucenie wniosku o przedterminowe wybory. Macron, cieszący się zaledwie 15% poparciem, mianował na premiera Sébastiena Lecornu, co spotęgowało gniew na ulicach.
Czytaj także: Niemcy przygotowują zapasy ravioli na wypadek wojny

Od wczesnych godzin porannych grupy młodych ludzi blokowały zajezdnie autobusowe oraz odcinki paryskiej obwodnicy, ustawiając betonowe barykady. Inni próbowali zablokować wjazdy do miasta, ale siły porządkowe szybko reagowały, często używając armatek z gazem łzawiącym. Zmotoryzowane oddziały Brav-M wjechały na główne arterie, by usuwać blokady, informuje agencja Reuters.

Zamieszki w wielu miastach Francji
Zamieszki w Paryżu nie ograniczyły się tylko do stolicy. W Caen demonstranci podpalili przedmioty na wiadukcie, a w Lyonie doszło do starć w pobliżu Pałacu Sprawiedliwości, gdzie policjanci zostali obrzuceni pociskami. W Rennes barykada blokowała drogę przez kilka godzin, a do jej usunięcia musiały zostać użyte wozy opancerzone. W Bordeaux i Marsylii służby porządkowe, rozlokowane zawczasu, zdołały powstrzymać protestujących zanim zdołali zablokować autostrady.
W całej Francji władze szacują, że ponad 10 000 demonstrantów wzięło udział w około 240 jednoczesnych akcjach. Większość została szybko udaremniona, ale szkody materialne i narastające napięcia społeczne pozostawiły po sobie wyraźny ślad. Do najpoważniejszych incydentów należało podpalenie autobusu, który eksplodował pod mostem w Rennes, grożąc uszkodzeniem jego konstrukcji.
Sytuacja w szkołach i ataki na infrastrukturę
Zapowiedziany strajk w sektorze edukacji miał ograniczony zasięg – uczestniczyło w nim zaledwie 4,6% pracowników, a kilkadziesiąt szkół zostało zamkniętych lub częściowo zablokowanych. Znane paryskie licea, takie jak Henri-IV i Voltaire, znalazły się w centrum protestów, a w Montpellier i Lille doszło do częściowych blokad. W innych miastach manifestanci próbowali wykorzystać szkoły jako symboliczne miejsca nacisku na rząd.
Transport został sparaliżowany przez akty sabotażu: przecięto kable na liniach kolejowych między Bordeaux a Tuluzą, a także w pobliżu trasy Tuluza-Colomiers. SNCF potwierdziło złożenie zawiadomień i stanowczo potępiło „celowe uszkodzenia”, które zakłóciły ruch pociągów regionalnych. Władze poinformowały także o 295 zatrzymanych do południa, z czego aż 171 w samym Paryżu – podaje Libération.
Incydenty i dodatkowe napięcia
Atmosferę protestów dodatkowo zaogniły incydenty ksenofobiczne. Dziewięć świńskich głów znaleziono przy wejściach do meczetów w regionie paryskim – ten akt wywołał stanowcze potępienie ze strony polityków. Ustępujący minister spraw wewnętrznych, Bruno Retailleau, zdecydowanie potępił te działania, podkreślając, że wszyscy obywatele powinni mieć prawo do swobodnego i bezpiecznego praktykowania swojej religii. Tego typu ekscesy tylko pogłębiają napiętą sytuację społeczną, która już znajduje się na granicy wybuchu.
